Byłem w Rzymie z młodymi na Jubileuszu Młodych. Widziałem około 300 tys. młodych ludzi na placu św. Piotra. A potem milion na Tor Vergata w sobotę wieczór i na niedzielnej Eucharystii. A później jeszcze, w poniedziałek, ponad 120 tys. (ze 140 krajów świata) należących do Drogi Neokatechumenalnej.
Każde spotkanie zostawiło we mnie konkretny obraz. Msza na otwarcie Jubileuszu: po końcowym błogosławieństwie na placu niespodziewanie pojawił się papież Leon i dobre pół godziny objeżdżał sektory. Wywołał niesłychany entuzjazm. Młodzi biegli za nim, by choć przez moment zobaczyć go z bliska, może dotknąć, zrobić zdjęcie.
Myślałem wtedy: przecież nic jeszcze o nim nie wiedzą, niemal go nie znają, jeszcze nic do nich nie powiedział… Natychmiast nasunęła mi się odpowiedź: ależ oni nie biegną za Leonem, ale za Piotrem! W Dziejach Apostolskich czytamy:
„Wynoszono też chorych na ulice i kładziono na łożach i noszach, aby choć cień przechodzącego Piotra padł na któregoś z nich. Także z miast sąsiednich zbiegało się mnóstwo ludu do Jerozolimy (…), a wszyscy doznawali uzdrowienia” (Dz 5, 15n).
Wigilia i dialog papieża z młodymi. Zapytany o najważniejsze życiowe wybory, powiedział, że ostatecznie zawsze wybieramy nie CO-kolwiek, lecz KOGO-kolwiek. A w tym zawsze SIEBIE – to, jakim człowiekiem chcę być. Potem adoracja Najświętszego Sakramentu i Ewangelia o uczniach, których w Emaus Jezus pozostawił z „połamanym Chlebem”. Milion młodych klęczało w absolutnym milczeniu przez nie wiem ile minut (też nie patrzyłem na zegarek) w ciszy, w której słychać wyłącznie… serce.
Niedziela i trudne słowa papieża: o kruchości, słabości i przemijaniu, które są wpisane w cud istnienia. Ogłosił też hasło kolejnych Światowych Dni Młodzieży (Seul 2027): „Miejcie odwagę; Jam zwyciężył świat!” (J 16, 33).
Na spotkaniu młodzieży z Drogi 10 tys. młodych kobiet i mężczyzn wstało i publicznie zadeklarowało swoje pragnienie przyjęcia powołania do kapłaństwa lub życia konsekrowanego. Wstali i biegli (niektórzy ponad kilometr) do ołtarza, przy którym otrzymywali indywidualne błogosławieństwo. Patrzyłem oniemiały na tę płynącą (biegnącą) Żywą Rzekę, która swoimi falami uderza z całą siłą w moje poczucie odpowiedzialności.
Młodzi chcą Kościoła. Chcą w nim być, współtworzyć go! To nieprawda, że chcą go zostawić. Ale pokazują przy tym, jakiego Kościoła chcą. Te dni były ważne dla nich, ale kto wie, czy nie ważniejsze dla nas: formatorów, księży i biskupów.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















