Dzieci i młodzież nie będą mogły kupować jednorazowych e-papierosów beznikotynowych (zawierających nikotynę nie mogą już teraz), by nie wyrabiały sobie złych nawyków. Planowany jest też zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych w godzinach nocnych. To plany wręcz rewolucyjne, a jeszcze ministra zdrowia Izabela Leszczyna zapowiada, że spróbuje przekonać ministra finansów do znaczącego podniesienia akcyzy na alkohol i wyroby tytoniowe.
Entuzjazmu wśród ekspertów w dziedzinie zdrowia publicznego próżno jednak wypatrywać. Czyżby stali się ludźmi małej wiary? Coś w tym jest, wszak Leszczyna i jej współpracownicy już od lutego zapowiadali zakaz sprzedaży jednorazowych e-papierosów. I co? I nic. Ministra mówiła pod koniec maja, że wierzy w szybkie uchwalenie przepisów blokujących dostęp do „jednorazówek” osobom niepełnoletnim. Rezultat – bliźniaczo podobny.
Nie buduje to wiarygodności przekazu. Z nią jest zresztą głębszy problem. Jeśli ministra zdrowia na liście swoich sukcesów umieszcza program pilotażowy pigułki dzień po, choć w pierwszych dwóch miesiącach odsetek środków antykoncepcji awaryjnej sprzedanych w tym kanale nie przekroczył 4 proc. ogólnego wolumenu sprzedaży, to można się zastanawiać, czy wysoka samoocena Izabeli Leszczyny współgra w jakikolwiek sposób z rzeczywistością.
Wróćmy jednak do używek. Wyższa akcyza na alkohol i papierosy jest konieczna, nie tylko dlatego, że bardzo przydałyby się dodatkowe wpływy do budżetu państwa. Zarówno wyroby alkoholowe – od piwa poczynając, na wódce kończąc – jak i papierosy są w Polsce po prostu zbyt tanie, biorąc za punkt odniesienia choćby najniższą krajową pensję. Co podpowie nam CHatGPT? „W 2015 roku średnio litr wódki kosztował od 30 do 60 złotych. Popularne marki wódki (...) mieściły się w niższym przedziale cenowym. (...) Obecnie średnia cena wódki wynosi ok. 22 zł za pół litra” – wyskakują kolejne informacje. W 2015 roku płaca minimalna wynosiła 1750 zł brutto, obecnie – 4,3 tys. zł. Akcyzę podnieść więc trzeba, bo to jedno z narzędzi zmniejszania dostępu do wyrobów, których używanie kosztuje utratę zdrowia. A często też życia.
W minionym tygodniu kompletnie pijany 25-latek (3 promile w wydychanym powietrzu) wjechał w poruszające się chodnikiem dzieci; jedno z nich zginęło na miejscu. To memento dla wszystkich obrońców sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych, niezależnie od szczegółowych ustaleń, w jakich okolicznościach upił się do nieprzytomności ten konkretny kierowca. Na stacjach benzynowych zakaz powinien być całodobowy. Od razu i bez wyjątków.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















