Rozliczanie afer PiS szło tak opornie, że ostatnio częściej słyszeliśmy o stawianiu zarzutów Donaldowi Tuskowi – w ten sposób politycy obozu dawnej władzy reagowali na dołujące sondaże partii premiera oraz fatalne oceny rządu. Dziś wygląda na to, że minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, pełniący też funkcję prokuratora generalnego, znalazł sposób na przypomnienie powodów, dla których Zjednoczona Prawica straciła władzę.
Na czele zorganizowanej grupy przestępczej
Zbigniew Ziobro, miesiącami ośmieszający komisję ds. Pegasusa, otrzymał właśnie zarzut działania na szkodę państwa oraz kierowania grupą przestępczą, która okradła Fundusz Sprawiedliwości na 150 mln zł. Od podpisywania dokumentów byli co prawda ludzie pokroju Mateckiego, Romanowskiego i Wosia, ale prokuratura twierdzi, że nietrudno będzie jej w sądzie złożyć puzzle, które ukażą twarz byłego ministra – wcześniej zaś Ziobro ma trafić do aresztu. To istotne, bo w innej sprawie, ustawianych konkursów w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, śledczy dotychczas zatrzymywali się na jej prezesie.
Ostatnio pojawiają się jednak informacje, iż sięgną też po byłego premiera Mateusza Morawieckiego. I dlatego nie wzywają go na świadka, bo chcą go wezwać już jako podejrzanego.
Czy KO nie wejdzie w buty PiS z 2023 roku?
Minister Żurek bierze na cel dwie potężne, choć skonfliktowane postaci poprzedniej władzy. Zapewne wie, że do wyborów nie uda mu się doprowadzić do ich prawomocnego skazania, a jeśli nawet, to osądzonych szybko ułaskawi prezydent Karol Nawrocki. Ale zanim to nastąpi, będzie można przypominać opinii publicznej, jak ta poprzednia, patriotyczna władza traktowała nasz wspólny majątek.
Czy to się okaże skuteczne? Mam obawę, że tyle samo zależy od siły dowodów w sądzie, co od umiejętności narzucenia narracji w mediach, także tych społecznościowych, gdzie politycy prawicy mają ogromną przewagę. W skrócie: czy zwycięży opowieść o łapaniu złodziei, czy ta o dyktatorze Tusku, którego po zwycięstwie w 2027 r. należy wsadzić za kraty.
Przyspieszenie Żurka sprawiło, że KO wyraźnie lideruje w sondażach, ale przy okazji „zjada” sojuszników i może się okazać, że za dwa lata będzie w sytuacji PiS z 2023 r. – wygra, ale nie stworzy rządu. PiS-owi zaś, by wrócić do władzy, może być potrzebna nie tylko Konfederacja, ale też Braun. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jakie koncesje na jego rzecz poczyni Kaczyński, by móc dopaść Tuska.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















