Reklama

Minister zdrowia a sprawa strajków

Minister zdrowia a sprawa strajków

22.06.2015
Czyta się kilka minut
Gdy padło pytanie o strajk generalny, do którego przygotowują się pielęgniarki i położne, minister zdrowia dobitnie powiedział do kamery prawdę. Nie skłamał. Nie przemilczał.
M

Medialną i polityczną burzę wywołała wypowiedź nowego ministra zdrowia, prof. Mariana Zembali, o tym, że w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, którego jest dyrektorem, za strajkowanie (odejście od łóżka pacjenta) pielęgniarce i lekarzowi grozi zwolnienie z pracy. NSZZ „Solidarność” za te słowa zażądała zdymisjonowania dopiero co powołanego ministra, warto jednak podkreślić, że profesor nie zanegował prawa do strajku; podkreślił jedynie, że w ochronie zdrowia najważniejszy jest pacjent. Przypomnienie tej prostej prawdy okazało się dla wielu wstrząsem.

Wstrząs był silny, bo minister zdrowia dobitnie powiedział do kamery prawdę. Nie skłamał. Nie przemilczał. Gdy padło pytanie o strajk generalny, do którego przygotowują się pielęgniarki i położne, nie zbył dziennikarza frazesem: nie powiedział czegoś na odczepkę, w stylu „pożyjemy, zobaczymy, mam nadzieję, że do strajku nie dojdzie”; wyraził to, co czuje i myśli. I dlatego właśnie w kraju tak się zakotłowało. Nie tego zazwyczaj oczekuje się od ministra zdrowia, który rozwiązując konflikty społeczne, musi przybierać pozę bardziej dyplomaty niż mentora.

Inna sprawa, że prof. Zembala w pierwszym tygodniu urzędowania zdążył wynegocjować porozumienie kończące strajk pielęgniarek w szpitalu w Wyszkowie i że ma nadzieję, iż w lipcu uda mu się doprowadzić do porozumienia z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych, co oddaliłoby groźbę wspomnianego strajku generalnego (zapowiadany jest na wrzesień). Rząd znalazł pieniądze na podwyżki dla pielęgniarek – wkrótce ma zostać podpisane w tej sprawie stosowne rozporządzenie. Problem w tym, że w trakcie kampanii wyborczej zachęceni przykładem pielęgniarek podwyżek mogą zażądać inni pracownicy budżetówki. To oznaczałoby nową falę protestów, której rząd się boi.

Możemy być jednak pewni, że prof. Marian Zembala w tym gorącym czasie pozostanie sobą i nieraz będzie przypominał proste prawdy, o których politycy, z ustami na co dzień pełnymi frazesów, wolą milczeć. W tym sensie faktycznie, jak zauważył Ryszard Petru, jest w rządzie „tykającą bombą”. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]