Minister chce nam obciąć nogę

Minister pracy Jolanta Fedak proponuje, by pracujących Polaków bardziej obciążyć bieżącymi kosztami utrzymania systemu emerytalnego. Mniej składek trafiałoby do OFE, a więcej do ZUS. Zdaniem pani minister poprawi to stan finansów publicznych (państwo nie będzie musiało pożyczać na wypłatę bieżących świadczeń), a także obniży koszty, bo towarzystwa emerytalne są zbyt drogie.
Czyta się kilka minut

Warto obciąć prowizje towarzystw emerytalnych, jednak brak dowodów na to, że ich koszty działania są wyższe niż koszty ZUS. Rozmawiać warto także o tym, jak zrównoważyć polskie fundusze publiczne, ale tego nie załatwi się zastąpieniem długu jawnego (obligacje skarbu państwa w portfelach OFE) długiem ukrytym, czyli zobowiązaniami ZUS wobec przyszłych emerytów. Ich rosnąca góra w pewnym momencie zmusi nas do obcięcia świadczeń lub podniesienia podatków, a najpewniej do obu tych kroków jednocześnie.

Spór o to, który system jest lepszy - kapitałowy czy repartycyjny - jest jałowy. Oba mają wady i zalety, oba się uzupełniają i to właśnie legło u podstaw wprowadzonej 10 lat temu reformy. Stabilność systemu miało zwiększyć oparcie go na dwóch nogach: jednej (OFE), wrażliwej na zmiany koniunktury na rynkach finansowych, a drugiej (ZUS) zależnej od gotowości dzisiejszych przedszkolaków, by za 20-30 lat finansować emerytury dzisiejszych pracujących. To, co proponuje min. Fedak, oznaczałoby zerwanie zawartego wówczas porozumienia społecznego, określającego zobowiązania pracujących wobec emerytów. Nie negując faktu, że państwo wydaje zbyt wiele, można zapytać: dlaczego rozwiązanie tego problemu ma się odbywać tylko kosztem przyszłych, a nie także obecnych emerytów?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2010