Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wydanie specjalne "Polska Żydowska"

Miłość, przyjaźń, demony

Miłość, przyjaźń, demony

15.05.2016
Czyta się kilka minut
Dwa obszerne tomy przynoszą fascynującą panoramę życia polskich elit intelektualnych w ciągu czterech dekad: w ostatnim przedwojennym pięcioleciu i w latach 1945–1980. A także równie fascynujące portrety autorów.
Jarosław Iwaszkiewicz z żoną Anną, Warszawa 1922-23. Fot. Karol Pecherski / EAST NEWS
U

Uwielbiam Pana. Każdy wiersz Pana jest dla mnie objawieniem. Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o ocenę moich utworów”. To początek listu, który w listopadzie 1930 r. wysłał do Jarosława Iwaszkiewicza 19-letni Czesław Miłosz. Ponad trzy lata później autor „Oktostychów” otrzyma list podobny, choć mniej egzaltowany. „Wybaczy mi Pan, że niepokoję Go tym listem... zawiera parę wierszy i prośbę, by Pan był łaskaw wydać o nich swój sąd”. Uprzejmy i powściągliwy młodzieniec nazywa się Paweł Hertz. Ma niespełna 16 lat.

„Łatwy w pożyciu nie jest”

Oba listy okażą się początkiem wieloletniej przyjaźni. W pierwszym przypadku wystawiona ona zostanie na poważną próbę, w związku z wyborami politycznymi przyjaciół i emigracją Miłosza. Mean- dry relacji między oboma pisarzami znamy dosyć dokładnie dzięki „Portretowi podwójnemu”, ułożonemu przez Barbarę Toruńczyk z listów i innych tekstów Iwaszkiewicza i Miłosza. W przypadku drugim konfliktów też nie braknie („Oboje z żoną bardzo kochamy Pawełka – ale łatwy w pożyciu to on nie jest”, zanotował Iwaszkiewicz wiele lat później), nigdy jednak nie dojdzie do zerwania. Owszem, w korespondencji nastąpi kilkuletnia przerwa, ale będzie to przerwa wojenna.

Młody Hertz to syn zamożnej, zasymilowanej rodziny żydowskiej. Zdolny, nad wiek dojrzały (pierwszy zbiór wierszy wyda w wieku 17 lat) i oczytany, nieco przy tym rozkapryszony neurotyk (przejdzie terapię u wiedeńskiej psychoanalityczki). Szkołą gardzi (nigdy nie zda matury!), wobec swojego pochodzenia się dystansuje, wobec swoich bliskich jest nad miarę krytyczny. Jego dotychczasowy świat skończy się w 1939 r., wkrótce po powrocie z zagranicznych podróży (Wiedeń, Włochy, Paryż).

Po wybuchu wojny wyjeżdża do Lwowa, w styczniu 1940 zostaje aresztowany przez NKWD; pretekstem był opublikowany w 1937 r. w „Polityce” Jerzego Giedroycia artykuł atakujący „Lirykę proletariacką”. Następuje długi pobyt w więzieniu, potem wyrok: osiem lat łagru. Zwolniony po układzie Sikorski–Majski, pracuje na zlecenie ambasady RP w Kirgizji. Nie zdoła jednak wydostać się z ZSRR z armią Andersa, do kraju wróci dopiero w grudniu 1944 r. Jest teraz zupełnie sam, bez domu i rodziny, wszystkie jego papiery przepadły, włącznie z listami od przyjaciół. W marcu 1945 r. Iwaszkiewicz, który całą wojnę spędził w domu na Stawisku, gdzie schronienie znajdowali uchodźcy i ukrywający się Żydzi, otrzyma od Hertza telegram: „Jestem Łódź Savoy serdecznie pozdrawiam Ciebie panią Hanię Paweł”.

Tak więc korespondencję przedwojenną znamy jednostronnie, słyszymy tylko głos Hertza, odpowiedzi Iwaszkiewicza możemy się jedynie domyślać. To dialog ucznia z mistrzem – skamandryta Iwaszkiewicz był już przecież pisarzem bardzo znanym, choć niekoniecznie docenianym przez krytykę – a zarazem nadzwyczaj rozwiniętego nastolatka z dojrzałym mężczyzną. Łączy ich wiele: podobny stosunek do sztuki, zainteresowanie kulturą niemiecką, no i orientacja seksualna. Był zapewne romans, ze strony Hertza także wyznanie miłości i niezbyt zawoalowana propozycja wspólnego życia.

Iwaszkiewicz przyjmuje to wstrzemięźliwie, czemu trudno się dziwić, zważywszy jego małżeństwo, a także wiek przyjaciela. No i fakt, że równocześnie pisze do niego... matka Hertza, która widzi w nim sojusznika w swojej walce o ustabilizowanie psychiki syna i przekonanie go do sensu szkolnej edukacji. Przedwojenne listy Hertza to przy tym arcyciekawy, zwłaszcza że utrzymany w nieco kąśliwym tonie, portret życia codziennego warszawskich elit: pojawiają się tu inni skamandryci, Nałkowska, Szymanowski, młodzi poeci, a wśród nich Miłosz.

Pragmatyzm i wartości

Listy powojenne, zachowane już niemal w komplecie, przynoszą z kolei bogaty i zniuansowany obraz kolejnych faz polskiej historii i polskiej kultury pod rządami komunistycznymi. Od stosunkowo liberalnych pierwszych lat, poprzez stalinizm, odwilż doby Października, czasy gomułkowskie, a wreszcie gierkowskie. Iwaszkiewicz umiera 2 marca 1980 r., a więc przed Solidarnością, ale już po powstaniu Komitetu Obrony Robotników i wyborze Karola Wojtyły na papieża. Do końca jest świadomy i aktywny.

Obaj korespondenci nie żywią raczej złudzeń natury ideologicznej, nową rzeczywistość polityczną traktują pragmatycznie, starając się ocalić z dawnego świata tyle, ile się da. Hertz wstępuje do PPR, potem PZPR – wystąpi z partii w 1957 r., gdy władze zakażą wydania pisma „Europa”, które miał współredagować – i w latach 40. należy do redakcji „Kuźnicy”, pisma zdecydowanie lewicowego. Natomiast apogeum stalinizmu spędzi w redakcji Państwowego Instytutu Wydawniczego i to jemu zawdzięczamy wydanie kanonu rosyjskiej prozy: Turgieniewa, Tołstoja, a nawet źle widzianego w ZSRR Dostojewskiego.

Później poświęci się dalszej pracy edytorskiej, z niezwykłą dbałością przywracając społecznej pamięci zarówno klasyków za PRL-u gorzej widzianych (Krasiński!), jak i rozmaitych poetów minorum gentium. Jego siedmiotomowy „Zbiór poetów polskich XIX wieku” to przedsięwzięcie zupełnie bezprecedensowe, a redagowana przez Hertza seria „Podróże” stanowi wielką, rozpisaną na kolejne tomy, od Chateaubrianda po Iwaszkiewicza właśnie, lekcję obcowania z kulturą i zakorzenienia w europejskiej tradycji, rozumianej zresztą szeroko.

Iwaszkiewicz członkiem partii nigdy nie zostanie, w latach 40., dopóki można, redaguje liberalne i otwarte „Nowiny Literackie”. Godzi się jednak na układy z władzą, bywa nawet zafascynowany jej przedstawicielami, stosuje rozmaite uniki, czasem też przecenia swoją rolę publiczną. W listach z lat 60., a zwłaszcza 70., widać, jak Hertz, który w 1964 r. podpisał List 34, broniący wolności kultury i mimo łagodnego tonu przyjęty z furią przez ekipę Gomułki, stara się pełnić rolę bufora i pośrednika pomiędzy grupą coraz bardziej radykalizujących się kolegów ze Związku Literatów Polskich a prezesem tegoż Związku – czyli Iwaszkiewiczem, który działania kształtującej się stopniowo opozycji demokratycznej odbiera często jako atak na siebie i swoją politykę appease- mentu.

Konstelacja przyjaciół

Juliusz Kurkiewicz, pisząc o tych listach w „Gazecie Wyborczej”, zauważył pewien paradoks: oto powojenne środowisko warszawskich konserwatystów, do którego należał Hertz (a także m.in. Zygmunt Mycielski i Henryk Krzeczkowski), tworzone było w dużej mierze przez homoseksualistów.

Szkoda, że ten konserwatyzm nie znajduje dziś wielu naśladowców. Skoro już padły te dwa nazwiska, zwróciłbym uwagę na co innego. Oto w ostatnich dwóch dekadach zaczął się przed naszymi oczami wyłaniać jakby nowy ląd, zmieniający znany dotychczas pejzaż czasów PRL-u.

Pośmiertne edycje korespondencji i dzienników Mycielskiego, Iwaszkiewicza i Hertza czy wydana właśnie książka Wojciecha Karpińskiego o Krzeczkowskim uświadamiają dobitnie, jak wielką rolę w ratowaniu i utrwaleniu pewnych rudymentarnych wartości w dziedzinie kultury miała ta konstelacja przyjaciół. Myślę nie tylko o wierszach, opowiadaniach i esejach Iwaszkiewicza, które dziś okazują się jednym z najtrwalszych dokonań tamtego czasu; nie tylko o eseistyce, przekładach i wspomnianej pracy edytorskiej Hertza; i nie tylko o diariuszu Mycielskiego, należącym do najciekawszych świadectw czasów powojennych, a zarazem najwybitniejszych dzieł powojennej prozy.

Przecież Iwaszkiewicz był także redaktorem „Twórczości”, najlepszego zapewne periodyku literackiego w tej części Europy, i choć poziom miesięcznika był oczywiście zasługą całego zespołu, to jednak właśnie naczelny rozciągał nad tym zespołem parasol ochronny. Mycielski był nie tylko kompozytorem, ale i do 1968 r. redaktorem „Ruchu Muzycznego”. A Krzeczkowski, który pozostawił po sobie najskromniejszy dorobek własny (bo już liczba jego przekładów jest znaczna), odegrał ważną rolę inspiratora i akuszera cudzych pomysłów, a także – podobnie jak Hertz – pośrednika i łącznika pomiędzy środowiskami. Bez nich żylibyśmy dziś w innym, gorszym kraju.

„Niedoszły chrzestny synu”

Pisałem dotąd wyłącznie o Hertzu i Iwaszkiewiczu, a przecież w tej korespondencji ma swój udział także Anna Iwaszkiewiczowa. Uczestniczy w niej zarówno listami własnymi, jak też jako osoba wspominana wielokrotnie przez męża i przyjaciela. Jest osobą niezwykłą, obdarzoną wielką wrażliwością na sztukę i niespełnionym talentem literackim – a przy tym naznaczona stygmatem nawracającej choroby.

„Po koncercie Karol [Szymanowski] przedstawił mi tego małego Hertza – pisała w sierpniu 1934 r. do Jarosława, który mieszkał wtedy jako dyplomata w Kopenhadze. – Bardzo bawiło mnie jego widoczne zażenowanie, kiedy mu mówiłam, że czytałam te wiersze, które Ci przesyła. (To zdaje się jeszcze jeden taki, któremu nie może się pomieścić w głowie i wydaje się nie do przyjęcia moja egzystencja w ogóle)”.

Jak widać – Anna Iwaszkiewiczowa świadoma była charakteru relacji między mężem a niektórymi jego przyjaciółmi. Paweł Hertz zaś istotnie poczuł się dotknięty, że Jarosław Iwaszkiewicz pokazywał jego wiersze żonie... Szybko jednak stosunki między nim a Anną stały się na tyle bliskie, że ją właśnie wybrał sobie na matkę chrzestną, planując przejście na katolicyzm.

Ta decyzja, wtedy niezrealizowana, w latach 30. stanowiła chyba głównie kolejny etap buntu przeciw rodzinie. Dopiero w latach 70. Hertz istotnie zbliży się do Kościoła i w 1982 r. przyjmie chrzest.

Oboje Iwaszkiewiczowie już wtedy nie żyli. Anna zmarła 23 grudnia 1979 r., a w ostatnim okresie życia dotknął ją ostry nawrót choroby psychicznej. Napisała wtedy do Hertza – „niedoszłego chrzestnego syna” – trzy przeraźliwie smutne i tragiczne listy, które czyta się ze ściśniętym gardłem. Hertz próbował jej pomóc i jego odpowiedź też jest, choć w inny sposób, niezwykła. Ta wspaniała książka to także bowiem opowieść o różnych odmianach miłości i o przyjaźni, która trwa do końca.

Czytać warto uważnie zarówno same listy, jak i umieszczone w aneksie wiersze i szkice, które korespondenci sobie wzajemnie dedykowali i poświęcali.

No i przypisy autorstwa Agnieszki i Roberta Papieskich – bardzo szczegółowe i równie wciągające, a przy lekturze niezbędne. ©℗

Paweł Hertz, Anna i Jarosław Iwaszkiewiczowie, „Korespondencja. Tom I: 1934–1948. Tom II: 1949–1980” przepisali, opracowali i w tom ułożyli Agnieszka i Robert Papiescy, Zeszyty Literackie, Warszawa 2016

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]