Miłość brutalna jest

Żeglowałem kiedyś po jeziorach mazurskich. Przy ognisku, nocą, słuchałem opowieści snutych przez powstańca warszawskiego. Najmocniej utkwiła mi w pamięci historia o tym, jak znalazł się kiedyś z kolegą rannym w nogę pod niemieckim ostrzałem. O wyniesieniu go z zagrożonego miejsca nie było mowy - ranny czołgał się z trudem. Namawiał więc towarzysza, by opuścił go i ratował życie. Ten nie chciał się zgodzić, próbując prośbą i groźbą namówić rannego do wysiłku. Gdy nie skutkowało, zaczął bić kolegę kolbą karabinu w postrzeloną nogę. Ranny, wyjąc z bólu, wyczołgał się z niebezpiecznego miejsca. Przeżył i do końca życia zachował wdzięczność za tak brutalny sposób okazania przyjaźni.
Czyta się kilka minut

---ramka 321920|prawo|1---Wiele lat później, wspominając tę opowieść, uświadomiłem sobie, że miłość może mieć bardzo rozmaite oblicza. Czasem przypomina miłość Boga do człowieka, którą opisuje św. Paweł w “Hymnie o miłości": “cierpliwa, łaskawa, nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą". O takiej miłości każdy marzy, taką miłością chciałby kochać bliskie osoby. Czasem jednak miłość musi być brutalna, prowokująca, szarpiąca niezabliźnione rany. Tak bezwzględna, jak przyjaźń owego powstańca. Tym, co najważniejsze w każdej miłości, jest prawdziwa troska o dobro drugiego człowieka. Bo miłość nie “szuka swego, lecz współweseli się z prawdą".

Nie wierzysz? Masz wątpliwości, czy to możliwe? Przypatrz się Jezusowi, który w synagodze rodzinnego miasta najpierw głosi słowa pełne wdzięku, a gdy ludzie zaczynają Mu przyklaskiwać, dziwiąc się, że takie rzeczy opowiada syn cieśli, atakuje ich dumę i wyrywa z religijnego letargu. Przypomina im, że były momenty w historii narodu, gdy łaskawość Boga nie znalazła odpowiedzi w Izraelu i zwróciła się ku wdowie z Sarepty i Naamanowi z Syrii. Jezus mówi brutalnie: jesteście głusi i ślepi, tkwicie w martwych schematach tak głęboko, że nie jesteście zdolni do przyjęcia Bożej łaski. Prowokacja jest tak silna, że mieszkańcy Nazaretu próbują strącić Jezusa ze skały.

Nie wierzysz, że miłość może być brutalna? Więc poradź mi, co miałbym zrobić, gdyby mój brat oszukiwał klientów? Chwalił się, że zdradza żonę? Coraz bardziej pogrążał się w nałogu? Szydził z bezbronnego? Kopał słabszych? Jak postępować, jeśli bardzo mi na nim zależy, a delikatne napomnienie jest zbywane wzruszeniem ramion albo kpiną?

Mógłbym się tłumaczyć dyskrecją, tolerancją, uszanowaniem prywatności, ale byłaby to zgoda na zło. W takiej sytuacji Bóg mówi do człowieka: “Wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się". Miłość niejedno ma imię. Nie musi być tylko cierpliwa i łaskawa. Czasem trzeba zdobyć się na odwagę. Przezwyciężyć chęć schowania głowy w piasek.

Największa sztuka polega jednak na tym, by człowiek, do którego mówisz, zrozumiał, że kierujesz do niego twarde słowa, bo go kochasz, bo chodzi Ci o jego dobro.

---ramka 321919|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2004