Marsz Pamięci

W tym roku odbył się ipsa die, dokładnie w 73. rocznicę likwidacji krakowskiego getta – dla nas, katolików, w piątą niedzielę Wielkiego Postu – zwaną też „niedzielą czarną”.
Czyta się kilka minut
Bp Grzegorz Ryś / / Fot. Grażyna Makara
Bp Grzegorz Ryś / / Fot. Grażyna Makara

Dawniej (przed soborem) także „niedzielą Męki Pańskiej” – niedzielą, na którą zwykło się po kościołach zasłaniać krzyże. Zasłonięte – paradoksalnie – zwracają wreszcie na siebie uwagę. Zwykle krzyży przecież nie zauważamy, przyzwyczajeni do ich „oczywistości”. Zasłonięte każą się przy sobie zatrzymać – mówią o tym, że krzyż ma w sobie ukrytą tajemnicę; sam w sobie jest jakąś zasłoną. W każdym razie, dobrze się dzieje, że w Krakowie zawsze w tę właśnie piątą niedzielę Wielkiego Postu odbywa się Akademicka Droga Krzyżowa ulicami Starego Miasta. Tak więc, najpierw – wczesnym popołudniem – Marsz Pamięci, a następnie – późnym wieczorem – Droga Krzyżowa.

Byłem na obu tych Drogach/Marszach. W pierwszym – idąc po śladach ok. 6 tysięcy Żydów, którzy (zostawiwszy jeszcze ponad tysiąc swoich pobratymców zastrzelonych na placu i przyległych ulicach) z likwidowanego getta szli na śmierć w obozie w Płaszowie i Auschwitz; w drugim – po śladach jednego Człowieka, również Żyda, niosącego swój krzyż na Golgotę. Na każdej z tych Dróg myślałem o obu.

Na obu narastała we mnie pewność, że ostatnie słowo w ludzkiej historii nie należy do śmierci. Że Bóg jest Panem życia. Że dla Niego wszyscy żyją. I że z każdej śmierci – dzięki Męce Jezusa – rodzi się życie, choć nie zawsze to widać, i może nie zawsze należy o tym od razu mówić zbyt łatwo. Niemniej, każda z tych Dróg dla każdego z jej uczestników z całą pewnością była drogą nadziei, a nie beznadziei i smutku.

Na obu tych Drogach szedłem w piusce.

Pewnie nie wszyscy wiedzą, ale z racji na swój kształt i kolor, piuska jest symbolem korony cierniowej. Ks. prymas Wyszyński wspomina w swoich „Zapiskach więziennych” moment, w którym jego własny ojciec objaśnił mu jej znaczenie, nieco zgorszony, że syn rzadko jej używa. Trudno się dziwić Prymasowi. W naszym życiu kościelnym piuska mało komu kojarzy się z koroną cierniową – jest raczej znakiem kościelnej władzy i autorytetu. Jest symbolem godności, a nie pohańbienia. Powodem uszanowania, nie upokorzenia. Na Drodze Krzyżowej dobrze jest na nowo odkryć jej znaczenie – źródło i charakter władzy, jaką otrzymuje się w Kościele.

Piuska na Marszu Pamięci?

Może uwierać. Jest trochę jak korona cierniowa. Jest bowiem znakiem w jakiejś mierze przywołującym sprawców, a nie ofiary tamtej tragedii. Zagłada dokonała się przecież w samym środku Europy – kontynentu od dwóch tysięcy lat naznaczonego chrztem, rękami ludzi w absolutnej większości ochrzczonych i wzrastających w chrześcijańskim otoczeniu. Jürgen Stroop, dowodzący likwidacją getta w Warszawie, w dzieciństwie był katolickim ministrantem; katolikiem był – wiemy dobrze – Rudolf Höss, komendant Auschwitz.

Prawda, wszystko, co uczynili w czasie wojny, było gwałtem na własnej wierze: antysemityzm jest śmiertelnym grzechem – jest radykalnym zaprzeczeniem chrześcijaństwa. Trudno jednak, wędrując śladami Zagłady, nie zadać sobie pytania o skuteczność naszego przepowiadania Ewangelii, szafarstwa sakramentów, katechezy moralnej itd. Owszem: również o wielowiekowe pokłady antysemityzmu, nie tylko niezwalczanego, ale generowanego słowami, działaniami, postawami chrześcijan. A więc o zakres mojej odpowiedzialności. Piuska mi mówi, że nie wolno mi od niej uciec. Że trzeba ją wziąć i nosić.

Zawsze mi się wydawało – i dalej wydaje – że to właśnie my, chrześcijanie, powinniśmy bardziej p a m i ę t a ć o Zagładzie. Może nawet bardziej niż Żydzi. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2016