Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Marherita i przyjaciele

Marherita i przyjaciele

01.06.2015
Czyta się kilka minut
Kiedyś byli blisko: ona i Sasza, kumple z liceum. Potem ona poszła na łuhański Majdan, a on wstąpił do armii „Łuhańskiej Republiki”. Dziś na rosyjskiej Naszej Klasie pisze o niej, że jest zdrajczynią.
Marherita w swoim domu w Stanicy Łuhańskiej, maj 2015 r. Fot. Monika Andruszewska dla „TP”
M

Marszrutka ze Swatowa do Nowoajdaru jest przepełniona, ludzie siedzą na podłodze. Głównie miejscowi: kiedyś uciekli przed frontem, teraz wracają do domów, zwykle z zapasem żywności. Jest duszno, powietrze wypełnia zapach dawno niemytych ciał i jedzenia. Po zakurzonej podłodze wolno płynie strumyk mleka.

– Na co te ukraińskie blokposty, przecież wojna się skończyła – komentuje ktoś.

Elegancka kobieta obok mnie prycha z pogardą. – Wcale się nie skończyła – mówi, trochę do mnie, a trochę do innych pasażerów. – Prawda, na naszym odcinku frontu ostatnio jest spokojniej. Ale w innych miejscach przecież piekło, ludzie giną.

Zapada cisza, powietrze gęstnieje. – I wojna się nie skończy, dopóki bandyci nie wyniosą się z Donbasu – dodaje kobieta.

Potem powie mi, że ma na imię Marherita i że jest psychiatrą, specjalistką od uzależnień. Z Łuhańska. Albo: kiedyś z...

9427

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]