4 lipca, w dniu 250. urodzin USA, wielu Amerykanów odłożyło na bok spory polityczne. Świętowali mimo rekordowych upałów – i mimo prezydenta, który dociska butem demokrację. W całym kraju odbywały się koncerty, parady, pokazy zabytkowych aut, a na Coney Island zawodnicy ścigali się w jedzeniu hot dogów.
250-lecie USA: fasada i kulisy
O tym, co drzemie za tą radosną fasadą – a w jej podtrzymywaniu Amerykanie są mistrzami – przypomniała garstka demonstrantów, którzy na ulicach Waszyngtonu żądali usunięcia prezydenta z urzędu. W mieście zjawili się też biali nacjonaliści, nawołujący do „odzyskania Ameryki” – jak można domniemywać, Ameryki wolnej od wielokulturowości i imigrantów, postrzeganych jako zagrożenie dla białych obywateli. O problemach USA przypomniało też przemówienie Trumpa na waszyngtońskim National Mall: nawet 4 lipca nie powstrzymał się od rozgrywek politycznych i wezwał do reformy prawa wyborczego, która w istocie może utrudnić części obywateli pójście do urn.
Sąd Najwyższy USA i patologie systemu
Kilka dni wcześniej patologie systemu politycznego w USA wzmocnił Sąd Najwyższy: sędziowie przyznali Trumpowi i przyszłym prezydentom prawo do odwoływania członków niezależnych agencji federalnych. Zniesiono też restrykcje, jakie od lat obowiązywały partie przy wydawaniu środków na kampanie kandydatów. W efekcie do polityki jeszcze szerszym strumieniem wleją się pieniądze od miliarderów, już teraz robiących ze Stanów oligarchię.
W tej przedwakacyjnej serii werdyktów Sąd Najwyższy zachował przynajmniej zdrowy rozsądek, broniąc 14. poprawki do konstytucji, która gwarantuje obywatelstwo USA osobom urodzonym na terytorium Stanów. Trump chciał, by tego prawa pozbawić dzieci nielegalnych imigrantów i cudzoziemców przebywających tu tymczasowo. Sędziowie, w tym dwoje nominowana przez Trumpa, orzekli, że jego dekret z 2025 r., zmieniający to tzw. prawo ziemi, jest niekonstytucyjny.
Co Amerykanie sądzą o swoim kraju
4 lipca Amerykanie mogli więc świętować, że ich prezydent nie jest całkiem bezkarny, i że Stany – jako społeczeństwo imigrantów – nadal pozostają krajem możliwości. Przynajmniej w teorii, bo przy wysokich kosztach życia zwykłym ludziom coraz trudniej realizować American Dream. Według sondaży większość mieszkańców USA nie jest zadowolona ze stanu demokracji, a niemal 40 proc. wątpi, że Stany przez następne 250 lat przetrwają jako jedno państwo.
Również prawie 40 proc. respondentów, tych w wieku 18-34 lat, nie uważa się za „dumnych Amerykanów”. Wcale im się nie dziwię, nie tylko ze względu na sytuację polityczną. Dziś obietnica awansu społecznego – że jeśli ciężko pracujesz, to będziesz mieć dobre życie – to dla wielu młodych pusty frazes.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.







