„Ludzkie safari” w Bośni: ostrożnie z tą sensacją

Opowieść o skrajnie zdemoralizowanych bogaczach, którzy zabawiają się mordując niewinnych, wpisuje się idealnie w buzujące dookoła nastroje. Pozwólmy jednak działać służbom.
Czyta się kilka minut
Ludzie uciekający przed snajperami do autobusu wiozącego legendarną „brygadę Sarajewa”. Bośnia, Sarajewo, 28 marca 1993 r. // Fot. Vincent Amaly / AFP / East News
Ludzie uciekający przed snajperami do autobusu wiozącego legendarną „brygadę Sarajewa”. Bośnia, Sarajewo, 28 marca 1993 r. // Fot. Vincent Amaly / AFP / East News

Wiadomość o śledztwie, które, na podstawie zawiadomienia włoskiego dziennikarza Ezio Gavazzeniego, wszczęła niedawno prokuratura w Mediolanie, brzmi niczym scenariusz ponurego thrillera. Oto w latach 1992-95, w trakcie wojny na Bałkanach, w kierunku oblężonego Sarajewa przyjeżdżać miały w tajemnicy wycieczki złożone z bardzo bogatych ludzi, głównie Włochów, żeby – za opłatą setek tysięcy dolarów – móc dla rozrywki strzelać z karabinów snajperskich do cywilów. 

Brak dowodów na „snajperską turystykę” w oblężonym Sarajewie

Cennik – twierdzi Gavazzeni – był zróżnicowany, za dorosłego płaciło się mniej niż za dziecko, najbardziej pożądany cel. Nic na razie o realnych dowodach w tej sprawie nie wiemy. Z jednej strony, eksperci oraz przedstawiciele brytyjskiego wywiadu i wojska, którzy stacjonowali w Sarajewie w latach 90., odnoszą się do sprawy sceptycznie. Zwracają uwagę, że przewożenie turystów z Zachodu na tereny wojenne byłoby niezwykle skomplikowane. 

Prawdopodobieństwo zaś, że – przy takiej skali przedsięwzięcia – dopiero po 30 latach rzecz odkryłby pojedynczy dziennikarz, wydaje się niewielkie. Z drugiej – wiele zbrodni wojennych z tamtego okresu pozostaje nierozliczonych i nieopisanych. Nagranie z 1992 r., na którym rosyjski pisarz Eduard Limonow strzela z karabinu maszynowego w kierunku Sarajewa, w czym kibicuje mu Radovan Karadžić, do dziś rodzi wiele pytań. A ludzkie okrucieństwo – wiadomo – nie zna granic.

Sensacyjne doniesienia i współczesne nastroje

Jednocześnie opowieść o skrajnie zdemoralizowanych bogaczach, którzy zabawiają się mordując niewinnych, wpisuje się idealnie w buzujące dziś dookoła nastroje. Przy skrajnych i wciąż pogłębiających się nierównościach, poziom społecznego gniewu rośnie wykładniczo, a paliwem stają się dla niego tyleż faktyczne niesprawiedliwości, ile rozmaite teorie spiskowe.

Najczęściej te, które odmalowują „klasy wyższe” wyłącznie w bestialskich barwach – co pozwala gorzej sytuowanym ustabilizować poczucie własnej wartości, ale zarazem prowadzi do coraz bardziej irrealnego obrazu świata.

Potrzebna ostrożność wobec niezweryfikowanych oskarżeń

Nie twierdzę, że tak jest w tym przypadku. Ale właśnie dlatego, że głównym problemem naszych czasów staje się zanikanie zdolności rozróżniania pomiędzy prawdą a fałszem, teorią spiskową a domniemaniem, fantazją a rzeczywistością – należy w tej sprawie (podobnie jak w wielu innych) zachować powściągliwość. I pozwolić działać instytucjom, których zadaniem jest tych granic staranne i żmudne ustalanie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 47/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Safari i gniew