Wiadomość o śledztwie, które, na podstawie zawiadomienia włoskiego dziennikarza Ezio Gavazzeniego, wszczęła niedawno prokuratura w Mediolanie, brzmi niczym scenariusz ponurego thrillera. Oto w latach 1992-95, w trakcie wojny na Bałkanach, w kierunku oblężonego Sarajewa przyjeżdżać miały w tajemnicy wycieczki złożone z bardzo bogatych ludzi, głównie Włochów, żeby – za opłatą setek tysięcy dolarów – móc dla rozrywki strzelać z karabinów snajperskich do cywilów.
Brak dowodów na „snajperską turystykę” w oblężonym Sarajewie
Cennik – twierdzi Gavazzeni – był zróżnicowany, za dorosłego płaciło się mniej niż za dziecko, najbardziej pożądany cel. Nic na razie o realnych dowodach w tej sprawie nie wiemy. Z jednej strony, eksperci oraz przedstawiciele brytyjskiego wywiadu i wojska, którzy stacjonowali w Sarajewie w latach 90., odnoszą się do sprawy sceptycznie. Zwracają uwagę, że przewożenie turystów z Zachodu na tereny wojenne byłoby niezwykle skomplikowane.
Prawdopodobieństwo zaś, że – przy takiej skali przedsięwzięcia – dopiero po 30 latach rzecz odkryłby pojedynczy dziennikarz, wydaje się niewielkie. Z drugiej – wiele zbrodni wojennych z tamtego okresu pozostaje nierozliczonych i nieopisanych. Nagranie z 1992 r., na którym rosyjski pisarz Eduard Limonow strzela z karabinu maszynowego w kierunku Sarajewa, w czym kibicuje mu Radovan Karadžić, do dziś rodzi wiele pytań. A ludzkie okrucieństwo – wiadomo – nie zna granic.
Sensacyjne doniesienia i współczesne nastroje
Jednocześnie opowieść o skrajnie zdemoralizowanych bogaczach, którzy zabawiają się mordując niewinnych, wpisuje się idealnie w buzujące dziś dookoła nastroje. Przy skrajnych i wciąż pogłębiających się nierównościach, poziom społecznego gniewu rośnie wykładniczo, a paliwem stają się dla niego tyleż faktyczne niesprawiedliwości, ile rozmaite teorie spiskowe.
Najczęściej te, które odmalowują „klasy wyższe” wyłącznie w bestialskich barwach – co pozwala gorzej sytuowanym ustabilizować poczucie własnej wartości, ale zarazem prowadzi do coraz bardziej irrealnego obrazu świata.
Potrzebna ostrożność wobec niezweryfikowanych oskarżeń
Nie twierdzę, że tak jest w tym przypadku. Ale właśnie dlatego, że głównym problemem naszych czasów staje się zanikanie zdolności rozróżniania pomiędzy prawdą a fałszem, teorią spiskową a domniemaniem, fantazją a rzeczywistością – należy w tej sprawie (podobnie jak w wielu innych) zachować powściągliwość. I pozwolić działać instytucjom, których zadaniem jest tych granic staranne i żmudne ustalanie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















