Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ludzie z naszej ojczyzny

Ludzie z naszej ojczyzny

03.12.2012
Czyta się kilka minut
19 kwietnia 1943 r. Jerzy Turowicz obserwuje z okien pociągu, którym wracał z Warszawy do Krakowa, krążące nad miastem samoloty. Zmierzając na dworzec, słyszy niosące się po ulicach suche trzaski karabinów maszynowych i detonacje.
O

Od współpasażerów dowiaduje się, że Żydzi, którzy przetrwali wywózki do Treblinki z lata 1942 r., otworzyli ogień do oddziałów SS, które tego dnia rozpoczęły likwidację getta. „Ludzie nie mający żadnych niemal szans na ocalenie życia, walczyli z hitlerowskim faszyzmem nie o życie, ale o ocalenie własnej ludzkiej godności” – napisze w marcu 1957 r. w tekście „Antysemityzm”, pierwszym artykule, w którym zajmie się problemem relacji chrześcijańsko-żydowskich: oskarżaniem Żydów o bogobójstwo, podważaniem związków chrześcijaństwa z judaizmem, wielowiekowym przyzwoleniem (albo przynajmniej lekceważeniem) Kościoła wobec postaw antysemickich wśród wiernych. Wtedy, w pierwszych miesiącach po „odwilży październikowej”, kiedy głośno podkreślano żydowskie pochodzenie niektórych osób ze struktur władzy i bezpieczeństwa w okresie „błędów i wypaczeń”, po raz pierwszy napisze słowa, które przyjdzie mu powtórzyć jeszcze wielokrotnie, za każdym razem z nadzieją, że to jednak po raz ostatni: „antysemityzmu z katolicyzmem pogodzić się nie da, antysemityzm w swej istocie jest całkowicie pogański”.

KIEDY PO RAZ PIERWSZY TAK POSTAWIŁ SPRAWĘ WOBEC SIEBIE? A może w ogóle nie musiał tego robić, bo głęboka wiara wyniesiona z religijnego domu Turnauów i Turowiczów (ojciec, August, współpracował jako radca prawny z krakowską kurią; dwóch braci przyjęło święcenia kapłańskie: Andrzej wstąpił do benedyktynów w Tyńcu, Juliusz został wykładowcą w krakowskim seminarium duchownym) wykluczała nienawiść do kogokolwiek? Nakazu miłości bliźniego nie da się bowiem pogodzić z nienawiścią czy uprzedzeniami ze względu na rasę, religię czy poglądy. W takiej perspektywie niewielkie znaczenie musiały mieć żydowskie korzenie matki Turowicza, Klotyldy, której ojciec, Henryk Turnau jako pierwszy w rodzinie ożenił się z chrześcijanką. Jego przodkowie, wywodzący się od Jana Nepomucena, który przyjął chrzest w 1805 r. we Lwowie z rąk arcybiskupa Kajetana Ignacego Kickiego, brali sobie za żony Żydówki, które przyjęły chrzest. To z powodu wiary i przekonań pisze Turowicz na łamach miesięcznika „Odrodzenie” późną wiosną 1937 r., że osobne ławki dla studentów żydowskiego pochodzenia „pachną rasizmem, a rasizm mi bardzo nie pachnie”. Podobnie jak przejmowały go „wstydem za naszych współrodaków i oburzeniem” metody walki o umieszczanie studentów Żydów w osobnych ławkach, „z codzienną niemal interwencją pogotowia, z napadaniem w dziesięciu na jednego, z nożownictwem i z biciem kobiet...”. Jeszcze nikt nie zdawał sobie sprawy, czym kończą się pomysły izolowania ludzi, i jak niszczącą siłę rażenia może mieć sączony w dusze przez lata antysemityzm, który nie spotyka się ani z polemiką, ani z krytyką, gdy w 1939 r. wybucha gwałtowna dyskusja wokół wiersza Juliana Tuwima „Do prostego człowieka”. Wiersza opublikowanego po raz pierwszy w październiku 1929 r. na łamach dziennika Polskiej Partii Socjalistycznej „Robotnik” i umieszczonego w tomiku „Biblja cygańska i inne wiersze”, który wydała oficyna Jakuba Mortkowicza w 1933 r. Wielu polityków i publicystów, przede wszystkim narodowo-prawicowych, autora frazy „rżnij karabinem w bruk ulicy” uznało za zdrajcę. I mimo że poeta wyjaśniał na łamach „Robotnika”: „Wiersz mój wychodząc z założeń humanitarnych i pacyfistycznych, w każdym swoim zwrocie apeluje do powszechności ludzkiej, przypisywanie więc mu tendencji rozbrojenia Polski, gdy wszyscy naokoło fabrykują bomby i armaty, uważam za niedorzeczność”, w pierwszych miesiącach 1939 r. formułowane w brutalny sposób oskarżenia o defetyzm i zdradę kraju – wróciły. Turowicz, redaktor wydawanego w Krakowie dziennika „Głos Narodu”, pisze w kwietniu 1939 r. tekst „Nie chcemy Tuwima w szkole”, w którym omawia artykuł z tygodnika „Prosto z mostu”: „Na pytanie o najaktualniejszego poetę, uczennica polskiego gimnazjum wymieniła (...) Tuwima – więcej, wymieniła jego głośny wiersz pacyfistyczny »Do prostego człowieka«, gdzie Tuwim wzywa żołnierza polskiego: »Rżnij karabinem w bruk ulicy!«. Komentarze chyba zbyteczne”. Turowicz podziela też sąd autora artykułu, że podręcznikiem Kazimierza Czachowskiego „Obraz współczesnej literatury polskiej”, w którym Tuwim nazwany jest „jednym z największych liryków na całym obszarze literatury polskiej”, natomiast Tadeusz Peiper – „właściwym prawodawcą programu nowej sztuki w literaturze polskiej”, nie powinni posługiwać się nauczyciele literatury w szkołach średnich. Podobny los powinien spotkać „podręczniki szkolne w rodzaju elementarza Mariana Falskiego dla I klasy (!) szkół miejskich i wiejskich, gdzie znajdujemy »wyłącznie wierszyki Tuwima«” – Turowicz referuje dalej, nie polemizując, poglądy publicysty „Prosto z mostu”. By znaleźć klucz do zrozumienia takich słów, trzeba przypomnieć, że w tym samym czasie Turowicz pisze tekst, w którym analizuje sytuację polityczną w Hiszpanii po zwycięstwie gen. Franco, komentuje mowę Hitlera, który zapowiada konieczność „poszerzenia niemieckiego obszaru życiowego”, w innym z kolei artykule – „Odwrót czerwonych pacyfistów” – przekonuje, że w czasach zbrojenia się wszystkich naokoło i rozmów o wojnie, nie do pacyfizmu należy ludzi nakłaniać, ale „zjednoczenia rzeczywistego, nie papierowego, pozaozonowego” (to, oczywiście, ironiczne nawiązanie do skrajnie prawicowego Obozu Zjednoczenia Narodowego, które też nawoływało do zwarcia szeregów, ale w służbie innych idei niż tylko obrona granic). Młody redaktor „Głosu Narodu”, na dowód zjednoczenia całego społeczeństwa pod hasłami „gotowości obronnej” i „nienaruszalności naszych granic”, przytacza inną poezję: „piękny wiersz, pt. »Bagnet na broń!«, pióra Władysława Broniewskiego, świetnego poety, ale lewicowca, nieraz konfiskowanego za komunizujące tendencje”.

W TEKŚCIE „ANTYSEMITYZM”, PISANYM 18 LAT PO TYM, GDY POWTÓRZYŁ NIEMIŁOSIERNE SŁOWA o konieczności wycofania ze szkół powszechnych elementarza Falskiego, gdzie drukowane są „wyłącznie wierszyki Tuwima” – naczelny „TP” bierze poetę w obronę przed czytelnikami. Kilka tygodni wcześniej na łamach „Tygodnika” ukazał się bowiem wiersz Marii Morstin-Górskiej „W rocznicę zgonu Juliana Tuwima”, co oburzyło wielu czytelników katolickiego tygodnika, gdyż „Julian Tuwim był Żydem i pisał niemoralne wiersze”. „(...) niemoralne wiersze pisywali także liczni poeci polscy aryjskiego pochodzenia i jakoś się im tego nie pamięta, bo nie byli czy nie są Żydami” – tłumaczy czytelnikom redaktor „TP”. „I rzecz w tym, że – czegokolwiek by chcieli antysemici – Julian Tuwim należy do historii literatury polskiej. Wysoko ceniąc sztukę poetycką Tuwima, nie jestem entuzjastą jego poezji, sądzę, że w jego pokoleniu, jak i w pokoleniu następnym, są więksi od Tuwima artyści. Ale to nie zmienia faktu, że miejsce Tuwima w kulturze polskiej jest niezaprzeczalne, bo o tym miejscu decyduje nie rasa i krew, ale wrośnięcie w żywe mięso kultury”. Nie jest dziełem przypadku, że w kwietniu 1994 r. Turowicz napisze w Rzymie, w osobistej notatce, którą można traktować niczym publicystyczny testament – jest to bowiem spis tematów, którymi niemal 82-letni Naczelny chciałby się jeszcze zająć – że powinien napisać o tym, dlaczego tak bardzo się w ten problem zaangażował, „na czym polega zagrożenie polskiego etosu i polskiego katolicyzmu przez antysemityzm”. Nie może dziwić ta deklaracja – do tego, co ważne, powraca się całe życie.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]