Ludzie przeciw demokracji

YASCHA MOUNK, politolog: Ci, którym zależy na odnowieniu ducha liberalnej demokracji, muszą po pierwsze udomowić nacjonalizm.

Reklama

Wydanie specjalne TP "Smak wolności"

Ludzie przeciw demokracji

Ludzie przeciw demokracji

24.12.2018
Czyta się kilka minut
YASCHA MOUNK, politolog: Ci, którym zależy na odnowieniu ducha liberalnej demokracji, muszą po pierwsze udomowić nacjonalizm.
ZYGMUNT JANUSZEWSKI
R

RAFAŁ WOŚ: Ile Pan ma lat?

YASCHA MOUNK: Trzydzieści sześć.

To tak jak ja. Mam więc prośbę. Chciałbym porozmawiać o przyszłości świata. Ale tak inaczej, bez tego narzekania, że wszystko się kończy, Zachód wyzionie ducha, a demokracja znalazła się nad przepaścią. Bo ja już tej depresyjnej politologii nie mogę strawić.

Zgoda, da się.

Kończy się druga dekada XXI wieku. Jak będą wyglądały dwie następne?

Na gruzach powojennej wersji liberalnej demokracji dojdzie do walki dwóch żywiołów politycznych.

Dobro zetrze się ze złem?

Właśnie problem w tym, że nie. To będzie walka dwóch wynaturzeń. To, co mieliśmy do tej pory, czyli niedemokratyczny liberalizm, zetrze się z tym, czego wielu z nas się bardzo boi, czyli – z nieliberalną demokracją. Kto wygra? Mam nadzieję, że ani jedno, ani drugie.

Co się właściwie...

17956

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Fragment rozmowy z ministrem Czaputowiczem. Pytanie: Kadencja Tuska kończy się w tym roku. Czy to aż takie ważne w jaki sposób uzyskał on reelekcję ? Czaputowicz: "Po raz pierwszy wybrano inną osobę z danego państwa, niż była wskazana przez rząd. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek zdarzyło się to w jakiejś organizacji międzynarodowej." I dalej: "Zapytałem Wolfganga Schauble ( przewodniczącego Bundestagu ), jak by się czuł, gdyby to Polska decydowała, kto ma reprezentować Niemcy w instytucjach europejskich. Schauble nic nie odpowiedział, a milczenie wskazywało, że zrozumiał istotę problemu." Zadziwiające jest z jaką łatwością tzw obrońcy demokracji gwałcą jej podstawowe zasady.

Zdziwiony pytaniem naszego ministra

Do niedawna nie było kłopotliwych pytań. Naszym politykom zwykle wystarczało poklepanie po plecach.

wychodzi jak zwykle pod tym nickiem

paraliżuje twoje myślenie. Pytanie: czyim kandydatem był Donald Tusk skoro nie był kandydatem Polski ?

Bezkrytycznym wielbicielom liberalnej demokracji dedykuję sprawę tragedii w Koszalinie. Efekt działalności gospodarczej bez kontroli.

A to już akurat efekt działalności naszego rodzimego aparatu administracji...Bierni ale wierni urzędnicy, kryteria naborów wiadomo jakie, niepokorni i zbyt dociekliwi urzędnicy nie są w cenie...

co po tragicznych wypadkach wskutek paniki tłumu w Duisburgu mówił o "karze boskiej" - cóż, takim trzeba czekać cierpliwie, aż Bóg także ich zauważy

Tragedia w Koszalinie nie jest winą liberalnej demokracji, a niedbalstwa i nieprzestrzegania zasad bezpieczeństwa oraz braku wyobraźni. Te czynniki występują niezależnie od panującego systemu politycznego. Czy za katastrofę w Czarnobylu też odpowiada liberalna demokracja albo neoliberałowie? A za katastrofy promów kosmicznych Challenger i Columbia też? Wypadki w kopalniach też? Nie było takich tragedii przed 1989?

We Francji ostatnimi czasy jest sporo tematów, oczywiście, ktoś powie, - to polityka! Ale, tak to jest, jak kiedyś w Polsce (mała analogia) ludzie akceptowali politykę (ideologię), czyli się w nią nie angażowali, do puki nie "dostali w brzuch", a dopiero wtedy zaczęli się przeciw niej buntować. Mniejsza o "bonne" lub "pas bonne raison", mówiąc krótko, dochodzi do momentu, gdy puste argumenty już nie rezonują i cierpliwość się najwyraźniej kończy. - No i tym sposobem przechodzi się do aktu, i mamy tzw. żółte kamizelki. Mało kogo interesuje "teoria", ludzie chcą efektów, do głowy można wrzucać niemal wszystko, miejsca w niej sporo, ale gdy żołądek zaczyna burczeć, wtedy głowa zmienia cel. Jeszcze niedawno zachwyceni "makronizmem" dziś domagają się głowy samego Macrona. Ale najogólniej mówiąc, gdy jawne staje się, że rządzić zaczynają "ideologiczne pustaki" albo nie elity a burżuazja, to zasadne staje się pytanie, co to takiego demokracja?

"do póki" - oczywiście

dopóki [pewnie z głodu to zamieszanie]

Od wielu lat słyszymy o konieczności zmian, przedefiniowania i przewartościowania pojęć wokół których budowane były i są strategie różnych narodów i gospodarek. Takie szybkie pomysły (to nie znaczy proste do wdrożenia) jak zmiana systemu podatkowego czy zmiany systemu mieszkaniowego, sprawiają wrażenie „plastra opatrunkowego” aplikowanego na głębokie rany. To nie znaczy, że plaster jest nie potrzebny, to znaczy że plaster jest niewystarczający i może tylko dać chwilowe złudzenie, że sprawa jest pod kontrolą. Wiele rozwiązań kiedyś niemożliwych do wdrożenia i z tego powodu nawet nie rozpatrywanych, dzisiaj między innymi dzięki rozwojowi technologicznemu jest wykonalnych. Ale my ciągle myślimy w innych kategoriach, korzystamy z tego co w innej rzeczywistości zostało uznane za najlepsze i najbardziej wartościowe i nie jesteśmy skorzy do budowania czegoś nowego. Zmiany, które najczęściej wprowadzamy do naszych generaliów są inicjowane incydentami, modyfikujemy rozwiązania obowiązujące w naszej rzeczywistości, tu coś dodamy, tam czegoś zakażemy , a wynikiem tych modyfikacji są potworki (niespójne regulacje nadrzędne i wykonawcze, systemy odpowiedzialności nie adresujące naszych obecnych potrzeb i niedopasowane do wyzwań tak dużych jak problem demograficzny, zmiany klimatyczne itp.) Kluczowe terminy jak demokracja czy demokracja parlamentarna, konstytucja czy niezawisłość sądów - stają się przede wszystkim terminami wykorzystywanymi do walki „ za a nawet przeciw”, a emocje wokół tej walki powodują, że brakuje przestrzeni na merytoryczną dyskusję uświadamiającą zagrożenia różnych rozwiązań, które kiedyś były best practicami. Nie doczekało się dyskusji pytanie tak oczywiste jak np. to, czy w dzisiejszym świecie parlamentarzyści są potrzebni do reprezentowania naszych poglądów i co mogłaby nam przynieść taka demokracja bez parlamentu, a co moglibyśmy stracić. Obecnie wykonalność takiego rozwiązania jest możliwa, tylko czy chcielibyśmy takie rozwiązanie? Oczywiście w dzisiejszym świecie, w którym zainteresowanie odbiorców/ czytelników jest podsycane newsami o aferach, często z udziałem posłów i senatorów, łatwo byłoby przyklasnąć takiemu pomysłowi. Z drugiej strony czy demokracja nie była uznana za najlepszy ustrój przy założeniu, że ludzie są świadomi swoich wyborów? Myślę. że wielu z nas pamięta, dzień po słynnym referendum w sprawie Brexitu i wywiady z obywatelami Wielkiej Brytanii, którzy byli nie tylko zaskoczeni wynikiem referendum ale co więcej część z nich przyznawała się do tego, że chociaż głosowała za Brexitem, to nie zdawała sobie sprawy co to dokładnie oznacza. To był moim zdaniem świetny przykład implementacji jednego z najbardziej demokratycznych mechanizmów, jakim jest referendum, w środowisku, którego uświadomienie pozostawiało wiele do życzenia. I chociaż ten przykład mógłby być wykorzystany jako argument za utrzymaniem parlamentarnej formy demokracji, to jednak uważam, że sama możliwość spojrzenia na różne kwestie z innej perspektywy może stworzyć nam szansę na znalezienia innego, dzisiaj nie nazwanego rozwiązania. Moim zdaniem jesteśmy w sytuacji, w której potrzebujemy nowych formuł i mam nadzieję, że są ludzie, którzy wyjdą poza znane im schematy działania/ postrzegania i zamiast dyskutować o tym, jak odświeżyć stare poszukają nowego.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]