Ludzie i rzeczy

W latach 20. XX w. rosyjscy formaliści sławili chwyt literacki, który nazwali „uniezwykleniem”.
Czyta się kilka minut

Polegał on na takim posługiwaniu się językiem, by dobrze znane elementy otaczającego nas świata stawały się właśnie niezwykłe. Mark Miodownik, brytyjski popularyzator nauki i specjalista od materiałoznawstwa, całą książkę skonstruował za pomocą podobnego chwytu. Punktem wyjścia jest zdjęcie przedstawiające autora siedzącego z kawą przy stoliku na dachu pewnego budynku. Otaczają go sprzęty wykonane z najróżniejszych materiałów: stali, papieru, plastiku, betonu czy pianki. Gdyby za pomocą czarodziejskiego zaklęcia na chwilę usunąć to wszystko, człowiek na fotografii zawisłby w próżni. Nasza świadomość właśnie tak odnosi się do tego, co nas otacza: tak bardzo przywykliśmy do obecności pewnych rzeczy, że nie zadajemy już sobie pytań o ich pochodzenie i strukturę. Ba! My ich nawet nie dostrzegamy, traktując je jako oczywistą podstawę ucywilizowanego świata. Dowcipne i pomysłowe eseje Miodownika przywracają nam kontakt z materią rzeczywistości. ©℗

 Mark Miodownik „W rzeczy samej”, przeł. Dariusz Żukowski, Karakter, Kraków 2016

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2016