Franciszek, obok Dalajlamy, był jednym z najważniejszych i najbardziej charyzmatycznych duchowych liderów świata. Nie wywodził się ze starego, zmęczonego i pozbawionego świeżej kreatywności chrześcijaństwa europejskiego. Pochodził, jak sam powiedział, „z końca świata” – z Argentyny – i przyniósł ze sobą doświadczenia nowych Kościołów, które narodziły się po okresie kolonizacji. Postrzegał siebie jako teologa wyzwolenia w argentyńskiej odsłonie – dążącego do uwolnienia uciszanej przez wieki kultury ludu i wyzwolenia najbardziej uciśnionych.
Papież ochrony przyrody
Z mojego punktu widzenia najważniejszym tematem, który Franciszek podjął w czasie swojego pontyfikatu, była ochrona życia Matki Ziemi. W swoich dwóch encyklikach o ekologii integralnej – obejmującej nie tylko kwestie środowiskowe, ale także ekonomiczne, polityczne, kulturowe, codzienne i duchowe – przypominał, że „wszyscy płyniemy na tej samej łodzi: albo ocalimy się razem, albo nikt nie zostanie ocalony”.
Franciszek odważnie potępiał system nastawiony na nieograniczoną akumulację bogactwa kosztem ogromnych rzesz ludzi żyjących w ubóstwie i nędzy. Bez lęku nazywał go systemem śmierci – zarówno dla ludzi, jak i dla natury. Pełen nadziei wzywał jednak do odbudowy życia od podstaw, od regionów, nie według sztucznie wytyczonych granic, lecz zgodnie z tym, jak natura sama ukształtowała świat: z jego fauną, florą i przede wszystkim z ludźmi, którzy tam żyją.
To właśnie na poziomie lokalnym można urzeczywistnić prawdziwą zrównoważoną przyszłość, ponieważ globalny system jest całkowicie niezrównoważony – ograniczona Ziemia nie jest w stanie utrzymać nieskończonego wzrostu, do którego dążą wszystkie kraje. Obecnie potrzebowalibyśmy półtorej planety, aby zaspokoić globalną konsumpcję, zwłaszcza rozrzutny styl życia najbogatszych.
Bioregionalizm daje szansę na rozwój agroekologii, autentycznej demokracji partycypacyjnej i harmonijnej integracji z naturą. Umożliwia też pielęgnowanie i celebrowanie lokalnych tradycji kulturowych.
Miłosierdzie bez granic
Drugim przełomowym aspektem nauczania Franciszka – budzącym kontrowersje w kręgach tradycjonalistycznych – było jego spojrzenie na potępienie jako na rzeczywistość dotyczącą wyłącznie tego świata, ponieważ nikt nie może narzucić granic Bożemu miłosierdziu. Franciszek brał w nawias lęk przed piekłem, widząc w nim raczej pedagogiczny środek, który ma nas ukierunkowywać na dobro, niż wieczny stan potępienia.
Co równie istotne, Franciszek pragnął nadać Kościołowi nowe oblicze – nie jako instytucji sprawującej „świętą władzę” (sacra potestas), jak w pierwszym tysiącleciu, ani jako „hierarchicznej wspólnoty”, jak definiował ją Sobór Watykański II (1962-1965). Według Franciszka hierarchia nie powinna burzyć jedności wspólnoty. I tutaj najbardziej przełomowa była dla mnie jego wizja Kościoła jako otwartego domu, do którego każdy może wejść, lub namiotu, który bez względu na rasę czy wyznanie przyjmuje wszystkich potrzebujących. W przeciwieństwie do swoich poprzedników, którzy postrzegali Kościół jako bastion broniący się przed błędami nowoczesności, Franciszek widział Kościół jako miejsce spotkania, gościnności i dialogu.
Leonardo Boff – brazylijski teolog, jeden z ojców założycieli teologii wyzwolenia, były franciszkanin, działacz na rzecz ochrony środowiska.
Notowała: Doma Matejko
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















