„Łatwiej”

Cudzysłów w tytule jest tu niezbędny, bo to hasło, w którym ciągle szukamy klucza do sukcesu. I wciąż pozostaje ono tak samo obiecujące, choćby doświadczenia ostrzegały i namawiały do refleksji.
Czyta się kilka minut

Może dlatego, że próbujemy tego klucza w coraz innych dziedzinach.

Pamiętamy słynną reformę szkolną, w której między innymi zniesiono egzaminy wstępne na uczelnie, czyniąc z matury zarówno uwieńczenie średniego stopnia wykształcenia, jak i przebycie progu do wyższego. Pamiętamy decyzję o zniesieniu stażu lekarskiego skracającą okres przygotowania do pełnienia zawodu. Teraz ma się zacząć „deregulacja” w kilkudziesięciu (docelowo paruset) zawodach, polegająca na redukcji wymagań dopuszczających do ich pełnienia. I już słychać pytania pełne niepokoju o to, czy „łatwiej” nie zacznie znaczyć „niekompetentnie” lub „nieodpowiedzialnie”, co jest przecież stałą pokusą ludzką.

Ale ja chciałam nie o tym, lecz o czymś jeszcze ważniejszym. O szykowanej w ostatnich dniach nowej wersji ustawy dotyczącej tzw. związków partnerskich. Dwie leżą już w Sejmie (obie z opozycji), tę trzecią przygotowała partia rządząca. I ma być „lepsza”, bo bardziej umiarkowana.

Rzecz w tym, że nie chodzi tu o żadne szczegółowe kwestie, lecz właśnie o ową zasadę „łatwiej” odniesioną do samego serca kultury. Formuła ustawodawcza ma sankcjonować relację miedzy dwiema osobami dotąd wyłącznie prywatną, nadając jej status społecznego uprzywilejowania mimo zera odpowiedzialności. Ustawa ma przecież zająć się ludźmi, którzy nie zamierzają zawrzeć małżeństwa, czyli związku przyjmującego zobowiązania na miarę łączącej ich intymności i jej owoców. Dlaczego to, co jest między nimi, nie może pozostać ich prywatnością, tak jak dotąd? Co mamy nagradzać rangą uspołecznienia i przywilejów, skoro zasada odpowiedzialności i zasada praw społecznych były dotąd dwiema stronami tej samej fundamentalnej wartości? Więc w tej chwili nie chodzi o to, na czym polega „złagodzenie” projektu. I tak dokonuje on agresji na dotychczasowe konstrukcje naszej kultury, o skutkach, których dziś przewidzieć nawet nie sposób. Kiedy zetniemy drzewo, nie da się leżącego pnia postawić z powrotem, żeby odrósł.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2012