Reklama

Laickość po francusku

Laickość po francusku

25.02.2019
Czyta się kilka minut
W polskiej dyskusji na temat rozdziału Kościoła od państwa model francuski funkcjonuje jako negatywny wzorzec. Czy słusznie?
Demonstracja w obronie prywatnych szkół, Paryż, maj 1984 r. PHILIPPE LE TELLIER / GETTY IMAGES
W

Wświetle stuletniego doświadczenia rozdział Kościoła od państwa może się rzeczywiście jawić jako rozwiązanie instytucjonalne, które oddzielając to, co należne Bogu, od tego, co należne cesarzowi, pozwala francuskim katolikom być lojalnymi i aktywnymi uczestnikami społeczeństwa obywatelskiego. Kiedy to stwierdzamy, uznajemy tym samym laickość (laïcité) za zasadę pozytywną”.

Słowa te pochodzą z „Listu do katolików francuskich” – ważnego raportu o zadaniach Kościoła katolickiego we Francji, przygotowanego przez biskupa Claude’a Dagensa w 1996 r. Wywołać mogą one zdziwienie w Polsce, gdzie zasada laickości i francuski model stosunków między państwem a Kościołem uchodzą często za przykład „wrogiej separacji”. Skrajnym uznał go Sebastian Duda na tych łamach w artykule „Związki partnerskie” („TP” nr 5)

Nie bierze się...

13408

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Od 24 lat mieszkam we Francji i coraz bardziej jestem przekonany do modelu francuskiego i coraz mniej do polskiego modelu rozdzialu kosciola od panstwa. (Co prawda przez te 24 lata te modele, szczegolnie ten polski, ewoluowaly). Bez otwartego udzialu w polityce, zarowno hierarhia jak i wierni we Francji, moga bardziej koncentrowac na tym co we wierze jest najwazniejsze, zrozumienie i pomoc drugiemu czlowiekowi. Wydaje mi sie, ze dzieki temu wiara Francuzow (tych wierzacych) jest glebsza, bardziej przemyslana. W Polsce sprowadza sie ona czesto do czystej obrzedowosci. Oczywiscie, tez we Francji, jest to rownawaga dynamiczna, ale kaplani we Francji musza starac sie o wiernych, i starac sie ich zrozumiec, a nie tylko ich pouczac a nawet czesto ponizac, jak to dzieje sie w Polsce. No i rola polityczna, jak i biznesowa, polskiego kosciola jako instytucji spowodowala, ze czesto oddala sie on od wiary, i od wiernych, Trzeba tez chyba wspomniec o imperium pana T. Rydzyka, ktore nie ma nic wspolnego z wiara, i jest jakims okrutnym socjologicznym eksperymentem.

modelu francuskiego, że był czas, gdy paryska katedra Notre Dame, była zamieniona na muzeum rozumu a paryska Sorbona, wstrzymała swą działalność, ponieważ oszołomom,wiara, wiedza i nauka, zawsze przeszkadza, tylko inne są motywy, walki z nimi. Inaczej. Wilk jest zawsze wilkiem, tylko kolor skóry owcy, którym się okrywa, zmienia kolor w zależności od sytuacji.

nawet jak przebrany w ornat, niech Pan spróbuje tę myśl kontemplować

.

A czy w modelu franuskim coś takiego byłoby do pomyślenia? Zastanówmy się... https://facebook.com/story.php?story_fbid=2042058615891179&id=875023585928027

Francuski system to raczej porażka! Wiara zepchnięta do "sfery prywatnej" - w konsekwencji nie wolno się "manifestować" ani "obnosić" ze swoim wyznaniem, bo religijność jest jedynie indywidualnym i prywatnym "mniemaniem", w konsekwencji odrzuca się oficjalnie (przez państwowo i wszystkie instytucje o charakterze państwowym)) istnienie racjonalne jakiegokolwiek boga i oczywiście zakazuje, z wyjątkiem miejsc/terenów prywatnych, wszelkiego kultu. - A skąd państwo wie i ma pewność, że Boga nie ma? System amerykański jest kapkę mądrzejszy i bardziej racjonalny, państwo nie zabrania nikomu manifestować swojej wiary, ani nie odcina się radykalnie grubą kreską od żadnej religii, jedyne co, to żadnej nie przyznaje prymatu i oficjalnie nie popiera, ani jakiejkolwiek nie głosi. Dzięki temu konfesja kogokolwiek nie jest zepchnięta jedynie do "prywatności", nie trzeba jej ukrywać i nie dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdy ktoś czuje się "napiętnowany" albo twierdzi, że została naruszona jego laickość, bo "coś" tam gdzieś, albo u kogoś zobaczył, np. pomnik papieża na rondzie, albo kobietę w burce na plaży... Nie ma np. problemu z noszeniem tzw. "ostentacyjnych" symboli, czy np. strojów kojarzonych z konkretnym wyznaniem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]