La Strada w potrzebie

Jedna z najważniejszych polskich organizacji zajmujących się ofiarami prostytucji i handlu ludźmi traci właśnie kamienicę w centrum Warszawy. W prowadzonym od 2003 r. hostelu znajdowały schronienie uciekinierki z polskich i zagranicznych agencji towarzyskich.
Czyta się kilka minut

Powód prozaiczny: skończyły się zagraniczne granty, organizacje amerykańskie nie mogą już wysyłać pomocy, bo Polska została uznana za kraj, w którym handel ludźmi nie stanowi poważnego problemu, w przeciwieństwie np. do Kirgizji, gdzie kobietę z dokumentami można kupić taniej niż krowę. Do Amerykanów trudno mieć pretensje. Można i trzeba natomiast mieć je do instytucji rządowych, które teoretycznie powinny działalnością La Strady być żywotnie zainteresowane. MSWiA odmówiło pomocy ze względu na "ograniczenia finansowe". Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej również nie widzi możliwości pomocy. Wojewoda mazowiecki uznał zaś, że w jego gestii leży pomoc wyłącznie osobom zameldowanym w stolicy.

Urzędnicy twierdzą, że mieszkanki hostelu powinny znaleźć schronienie tam, skąd pochodzą, w lokalnych ośrodkach interwencji kryzysowej i domach dla ofiar przemocy domowej. Urzędnicza krótkowzroczność jest w tej kwestii żenująca: wyobraźmy sobie, że kobieta, która uciekła z burdelu, wraca w swoje strony rodzinne. W najlepszym razie staje się pośmiewiskiem, w najgorszym - wywożą ją jak bohaterkę "Chłopów". Domy dla ofiar przemocy domowej również nie są rozwiązaniem. Kto był, ten wie: zbyt często zamrażają one problemy, zamiast je rozwiązywać.

La Strada potrzebuje ok. 600 tys. zł rocznie na hostel. Chętnych do pomocy nie widać. A przecież brak grantów zagranicznych nie zwalnia nas od odpowiedzialności. Oznacza jedynie, że mamy przejąć odpowiedzialność w swoje ręce.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 03/2009