Monika Ochędowska: Ponad 80 mld złotych, czyli 3,58 proc. PKB – taką wartość generuje sektor kreatywny w Polsce. Wedle danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego pod względem wpływu kultury na PKB zajmujemy trzecie miejsce w Europie.
Miłosz Bembinow, prezes Stowarzyszenia Autorów ZAiKS: Tymczasem to nie kultura, a na przykład górnictwo, które od stycznia do października zeszłego roku wygenerowało 12 mld netto straty, jest w centrum uwagi polityków wszystkich ugrupowań. Z jakiegoś powodu kulturę traktuje się w Polsce wciąż jako koszt, nie inwestycję. To błąd. Kraje, które zrozumiały, że w kulturę należy inwestować, mają dziś bardziej innowacyjny biznes, lepiej rozwinięte formy przedsiębiorczości, ciekawszy design, lepszych inżynierów.
Jak państwo powinno w kulturę zainwestować?
Na początek wystarczyłoby przestrzegać i egzekwować zapisy wszystkich paragrafów ustawy o prawie autorskim, w tym także tych, które mówią o rekompensatach za „dozwolony użytek z tytułu kopiowania prywatnego”. Chodzi tu o tzw. opłatę od czystych nośników.
Tę opłatę wprowadzono po to, aby autorzy nie tracili na prawie do kopiowania ich utworów. Inaczej mówiąc: zgadzamy się na powielanie płyt lub filmów, oczywiście na użytek prywatny, ale w zamian otrzymujemy wynagrodzenie.
Chodzi nie tylko o płytę, książkę czy film, ale nawet tekst dziennikarski czy publicystyczny, bo rekompensata z tytułu czystych nośników należy się także dziennikarzom.
Kto ponosi koszt?
Producenci i importerzy sprzętu elektronicznego, który umożliwia nam kopiowanie i utrwalanie utworów. Tyle że w Polsce – w odróżnieniu od innych europejskich krajów – smartfon, smart TV, czytnik e-booków czy tablet wciąż nie są taką rekompensatą objęte.
Obowiązek wypłaty rekompensat wynika wprost z dyrektywy unijnej o społeczeństwie informacyjnym z roku 2001, która reguluje prawa autorskie w kontekście rozwoju technologicznego. Niestety kolejne polskie rządy, bez względu na to, kto był ministrem kultury i premierem, w żaden sposób się nad tym nie pochyliły, a jeśli się pochylały, to wyłącznie przyklaskując lobbystom importerów i dystrybutorów sprzętu. Bez dbałości o interesy twórców.
Ze strachu przed wzrostem cen?
Wielokrotnie przedstawialiśmy politykom zestawienia, z których jednoznacznie wynika, że ceny smartfonów czy telewizorów nie wzrosną w wyniku nałożenia takiej opłaty.
Ile pieniędzy traci na tym rokrocznie polska kultura?
Wpływy z opłat w obszarze audio i wideo per capita w roku 2018 wyniosły dla przykładu: we Francji 4,14 euro, na Węgrzech 2,78 euro, we Włoszech 2,11 euro, w Czechach 0,90 euro, podczas gdy w Polsce było to tylko 0,04 euro – kształtując się na poziomie najniższym w Unii Europejskiej i blisko 60-krotnie niższym od średniej dla krajów członkowskich (2,35 euro).
Polska nie tylko w tym obszarze jest poniżej europejskiej średniej. Mediana przychodów z pracy artystycznej wynosi niecałe 3 tys. zł.
Od lat kolejne rządy obiecują nam ustawę o statusie artysty zawodowego – nazywaną ostatnio ustawą o zabezpieczeniu socjalnym artystów i twórców – która obejmie wszystkie wolne zawody twórcze, także dziennikarzy. Mówimy tu mniej więcej o 300 tys. osób. Według naszej wiedzy ten projekt nadal nie spełnia jednego z najważniejszych i zgłaszanych przez lata postulatów, czyli potrzeby rozłożenia podatku dochodowego twórców w czasie – na dwa lata lub więcej.
Skąd taki postulat?
Autor książki, filmu albo dzieła muzycznego, takiego jak symfonia czy opera, pracuje nad swoim projektem często dłużej niż jeden rok. Na koniec pracy, czyli po dwóch, trzech latach, dostaje wynagrodzenie, od którego nalicza mu się podatek dochodowy – skumulowany w jednym roku. To nie fair. Zmiana prawa byłaby dla nas nie tyle wsparciem, co po prostu urealnieniem charakteru naszej pracy.
Podobnie jest ze stypendiami, które przyznawane są jedynie na kilka miesięcy albo rok pracy. Trudno w takim czasie napisać dobrą powieść albo skomponować operę.
System stypendialny jest dziś mocno niedoszacowany – zarówno na poziomie samorządowym, jak i państwowym. W ostatnich latach samorządom bardzo mocno, za sprawą Polskiego Ładu, zmieniono zasady rozliczania stypendiów, kultura na tym ucierpiała. Jeśli zaś chodzi o programy ministerialne: wiele z nich nie miało od kilkunastu lat żadnej indeksacji finansowej. Mimo że przez ten czas bardzo dużo się wydarzyło w Polsce i na świecie, pula pieniędzy pozostała taka sama. Siła nabywcza tych pieniędzy jest po prostu inna.
Na jakie jeszcze zmiany czekają twórcy?
Cały czas otwarta pozostaje kwestia ubezpieczeń społecznych, dostępu do służby zdrowia. I na to też są gotowe wzorce. Możemy podejrzeć, jak to zostało rozwiązane w krajach Europy Zachodniej, albo skopiować system KRUS i jego metodologię. ZUS pomyślany jest dla osób, które pracują na etatach, a my na tych etatach w większości przypadków nie pracujemy.
Aż 90 proc. twórców deklaruje nieregularność miesięcznych dochodów. Przychody z pracy artystycznej u 58 proc. przebadanych przez SWPS nie przekraczają poziomu wynagrodzenia minimalnego.
W stosunku do tego, jakie zyski generujemy dla gospodarki, jest to po prostu nie fair. Podam przykład festiwalowy. Są twarde, jednoznaczne badania, które pokazują wzrost małych i średnich przedsiębiorstw dzięki organizacji festiwali muzycznych. Współczynnik odzysku jednej zainwestowanej złotówki to jej 2,5-krotność albo nawet sześciokrotność. To pokazuje, jak silnym magnesem jest kultura.

Miłosz Bembinow – kompozytor i dyrygent, prezes Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















