Zaczęło się od tego, że rodzice małych dzieci prowadzili dzienniczki, w których notowali, w jaki sposób spędzają ze swoimi dziećmi wieczory oraz weekendy. Następnie, po analizie zgromadzonych notatek i zdjęć, badacze przeprowadzili z rodzinami (głównie mamami) szereg rozmów. W ten sposób Instytut Książki opracował raport, który pokazuje, co nas motywuje do rodzinnego czytania, a także jakie książki są szczególnie atrakcyjne dla naszych dzieci. Wnioski płynące z badań powinny trafić przede wszystkim do Ministerstwa Edukacji.
Dlaczego dzieci przestają lubić czytanie
W warstwie deklaracji mamy pełną zgodę – jesteśmy przekonani, że czytanie jest ważne dla rozwoju dzieci. Słowem: powinniśmy czytać i zachęcać maluchy do sięgania po książki. Co w takim razie stoi na przeszkodzie?
Otóż wokół czytania zbudowaliśmy mnóstwo fałszywych przekonań. Mamy na przykład głęboko zakorzeniony obraz „właściwego czytania”, podczas którego dziecko jest biernym słuchaczem: nie zadaje pytań, nie przerywa, a czasem – znudzone – nawet nie prosi o zmianę historii. Nikt nam nie powiedział, że dociekania i wątpliwości w trakcie lektury (krytyczne podejście do opowieści) są kluczowym elementem obcowania z tekstem.
Co więcej, jedną z największych przeszkód wyrobienia nawyku sięgania po książki dla przyjemności jest przymus poznawania szkolnych lektur. „Trema i strach” – takie określenia pojawiają się w związku z książkami, które proponuje naszym dzieciom Ministerstwo Edukacji. Dlaczego? Ponieważ lektury szkolne są „zbyt trudne i zbyt odległe od doświadczeń dzieci i młodzieży”.
Co daje dziecku czytanie dla przyjemności
Dzieci lubią książeczki, które są adekwatne do ich zmieniających się nieustannie zainteresowań. Jeśli nie pozwolimy im, także podczas lekcji, czytać o zwierzętach, księżniczkach, kosmosie czy sporcie, książki będą coraz częściej przegrywać z grami i kreskówkami.
Dzieci lubią też powracać do ulubionych bohaterek i bohaterów (stąd popularność licznych serii), szczególnie gdy postaci, które spotykają w książkach, są do nich podobne. To jasne: lubimy się utożsamiać z bohaterami swoich książek. Ma to również znaczenie dla naszego rozwoju – pomaga zrozumieć samych siebie, dynamikę relacji z innymi ludźmi, wyzwania codzienności.
Gdzie kupujemy książki dla dzieci i kto nam je poleca
Kolejna istotna sprawa, która znalazła potwierdzenie w raporcie Instytutu Książki, to sposób, w jaki w ogóle trafiamy na książki. Otóż ich zakup odbywa się głównie „przy okazji”. Książki kupujemy wtedy, gdy natrafiamy na nie w drodze ze szkoły czy przedszkola. To dlatego najczęściej nabywamy je w marketach (podczas zakupów spożywczych) oraz Empikach (kiedy odwiedzamy galerie handlowe). Empik, dzięki umiejętnej ekspozycji książek, minimalizuje też w rodzicach poczucie zagubienia pośród licznych nowości.
Wniosek: bardzo brakuje osób czy instytucji, które wzięłyby na siebie rolę kuratorów i wskazywałyby rodzicom wartościowe tytuły (ciekawa rzecz: poleceniom z social mediów de facto nie ufamy). Nic dziwnego, ponieważ pozwoliliśmy na zamykanie kameralnych księgarni w naszych miastach, zniknęli także ludzie, którzy wiele lat taką właśnie rolę pełnili.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.










