Komu ma służyć architektura, która dziś powstaje w Polsce?

Miejsca, które zamieszkujemy, od dawna projektowane są w taki sposób, by na najmniejszej przestrzeni zmieściło się nas jak najwięcej.
Czyta się kilka minut
Monika Ochędowska // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch // Tygodnik Powszechny
Monika Ochędowska // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch // Tygodnik Powszechny

Czy w Waszej okolicy są skateparki, tory do pumptrucku albo świetlice dla młodzieży czy seniorów? Przestrzenie, w których można bezpłatnie poszaleć na deskorolkach i hulajnogach albo zagrać w planszówki podczas deszczowego popołudnia? A może są chociaż parki z miejscem na spacery, sąsiedzkie pikniki albo kameralne koncerty miejscowych zespołów? 

Moje osiedle leży na południowo-wschodnim skraju miasta. Wyrosło tuż obok strefy przemysłowej, w sąsiedztwie hurtowni, magazynów, centrów logistycznych i ogromnego placu targowego, na którym codziennie zaopatrują się okoliczni handlarze. Mieszka tu kilkadziesiąt tysięcy głównie młodych ludzi – rodziny z małymi dziećmi. Do niedawna mieliśmy jedną drogę dojazdową, a jeszcze pięć lat temu nie zatrzymywał się tu żaden nocny autobus – jego najbliższy przystanek znajdował się w odległości 3 km, ale biorąc pod uwagę brak chodnika na tej trasie, nie była to najbezpieczniejsza wycieczka.

Odkąd tuż obok osiedla zatrzymuje się pociąg, łatwiej dojechać do centrum miasta, wciąż jednak trzeba się tam wybierać również po to, by skorzystać z jakiejkolwiek oferty kulturalnej. W naszej bibliotece nie ma spotkań dla mieszkańców ani klubu czytelniczego. Na osiedlu nie ma nawet porządnej siłowni, nie mówiąc o basenie czy innych atrakcjach, takich jak sala koncertowa albo teatr. 

Młodsze dzieciaki sobie radzą, starszym trudniej zagospodarować czas. Nic dziwnego: miejsca, które zamieszkujemy, od dawna projektowane są przecież w taki sposób, by na najmniejszej przestrzeni zmieściło się nas jak najwięcej. Zieleń to mikroskopowe trawniczki z pojedynczymi ławkami, ewentualnie niewielkie place zabaw dla maluchów. 

W centrach dużych miast budujemy przede wszystkim z myślą o wynajmie krótkoterminowym. Poza miastami na odrolnionej ziemi i tam, gdzie nie ma dróg ani mediów. Powstają osiedla bez chodników, oświetlenia czy terenów zielonych, nie mówiąc o sklepach, żłobkach czy szybkim dostępie do lekarza. Rosnące wymagania środowiskowe wobec naszych przestrzeni to przy tym wszystkim science fiction. Jak to zmienić? Czy naprawdę nie stać nas na to, by żyło nam się lepiej? Komu zatem służy architektura, która dziś powstaje w Polsce? Zachęcam do lektury okładkowego tekstu Filipa Springera.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Jak mieszkamy