Reklama

Kto czyta, błądzi

Kto czyta, błądzi

02.08.2015
Czyta się kilka minut
Mój drogi Piołunie, odwiedziłem niedawno miasto, w którym zrodziło się nadwiślańskie chrześcijaństwo. Podróż była to nieco sentymentalna.
Fot. Grażyna Makara
S

Stałem długo i kontemplowałem jedną z kwater na starych, masywnych drzwiach z brązu. Płaskorzeźba przedstawiała przeklętego Wojciecha, jak go dźgają oszczepem, a toporem ścinają biskupi łeb. To se ne vrati – pomyślałem z nostalgią, lecz zaraz zganiłem sam siebie. Przecież i dziś spadają głowy sług Nazarejczyka; wprawdzie daleko od naszych pieleszy, ale fakt jest faktem. I cieszy.

Jak już jednak raz zebrało mi się na wspominki, zacząłem wspominać. Klucząc bocznymi uliczkami, dotarłem przed farny kościół, przy którym przed wiekami zbierało się Bractwo Literackie. Jakież to zadanie przyjmowali na się członkowie konfraterni? Otóż w ciągu roku mieli nauczyć czytać jedną białogłowę albo trzech mężczyzn. Skąd taki przelicznik? Któż to wie, ale w owych czasach już sama myśl, iż istota zwana kobietą też może i powinna składać litery – zdawać się musiała ekstrawagancją.

Ale, ale...

3921

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

nasi Przodkowie musieli "przyjąć" Jezukrysta". Spójrzcie na "bezreligijne" Czechy skąd "przyjęliśmy" chrześcijaństwo. Teraz my, żeby wejść do Europu musimy pozbyć się klątwy vatykanu! Pozdrawiam serdecznie Autora.

Jest pewna "Diabelska Księga" ma dziwną właściwość, część ludzi ma ją za coś dla siebie najwspanialszego i w niej pokłada nadzieję, inna część ma ten tekst za przereklamowany w wielu miejscach przesączony absurdami i bzdurami. Moje osobiste doświadczenie jest takie, że ci co starannie przeczytali mają na ogół za bzdurę, ci co nie czytali lub czytali tylko wyrywkowo traktują ją jako coś wspaniałego i wyjątkowego, czy to tylko w moim kręgu tak jest? czy też taka "magia" tej książki jest? I o jaką księgę mi chodzi? Dlaczego nazwałem tą księgę "diabelską"? bo w jej tle jest jeszcze coś więcej niż tylko bzdury, ale trzeba przeczytać jeszcze raz :P Kto zrozumiał niech zrozumiał, kto nie zrozumiał niech lepiej da sobie spokój :)))

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]