Z przeprowadzonej w styczniu ankiety firmy badawczej Inquiry wynika, że za przywróceniem pełnej swobody handlu w niedziele opowiada się jednoznacznie niespełna 38 proc. Polaków – czyli dokładnie tylu, ilu odpowiada niehandlowe status quo. Wśród pozostałych, mniej zdecydowanych, przeważają tacy, którym zamknięte w niedziele sklepy nie przeszkadzają. Trudno zatem mówić o tym, że Polacy oczekują przywrócenia handlu w niedziele. Nie palą się do tego również sami handlowcy, którzy dawno już dostosowali się do sześciodniowego tygodnia pracy, a zawarty w projekcie punkt o podwójnym wynagrodzeniu za pracę w niedziele pachnie im kosztami, które mogą się nie zwrócić. Nawyki konsumpcyjne Polaków – jak piszą w stanowisku w sprawie projektu – uległy już trwałej zmianie. Potrzeby tych, którzy w niedzielę muszą jednak zrobić zakupy, skutecznie obsługują „agencje pocztowe”, „biblioteki” oraz inne liczne placówki, które praktykują handlową mimikrę, omijając zapisy obecnej ustawy.
Projekt nowelizacji krytykują zgodnie wielkie sieci zrzeszone w Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, jak i organizacje skupiające drobnych kupców. Krucjata Polski 2050 w sprawie zakazu handlu w niedzielę jest więc zapewne obliczoną z góry na porażkę próbą przypomnienia najwierniejszemu elektoratowi, że partia pamięta o swoich obietnicach. Nawet tych, które nie mają sensu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















