Ks. Boniecki wspomina twórcę spotkań lednickich

Znów odszedł spośród żywych człowiek potrzebny, wręcz niezastąpiony – ojciec Jan Góra.
Czyta się kilka minut
O. Jan Góra przed XVI Spotkaniem Młodych LEDNICA 2000, które odbywało się pod hasłem "Miłość". W Wigilię Niedzieli Miłosierdzia Bożego o godzinie 15.00 spod Bramy Ryby na Polach Lednickich organizatorzy wypuścili 2012 balonów z zaproszeniem, 14.04.2012 r. / / Fot. Pawel Jaskolka/REPORTER/EASTNEWS
O. Jan Góra przed XVI Spotkaniem Młodych LEDNICA 2000, które odbywało się pod hasłem "Miłość". W Wigilię Niedzieli Miłosierdzia Bożego o godzinie 15.00 spod Bramy Ryby na Polach Lednickich organizatorzy wypuścili 2012 balonów z zaproszeniem, 14.04.2012 r. / / Fot. Pawel Jaskolka/REPORTER/EASTNEWS

Jan potrafił zrobić coś, czego nikt inny – przynajmniej na taką skalę – nie potrafił: znalazł język komunikowania wiary zrozumiały dla młodego pokolenia. Początek jego poczynań w Lednicy (nie wiem, jak było z Jamną) nie od razu spotkał się z akceptacją kościelnych decydentów. Nie od razu cieszył się poparciem biskupów. Owszem były wyjątki. Jeśli dobrze pamiętam, choć Jan, organizując pierwszą Lednicę, nie uzgodnił tego z ordynariuszem miejsca arcybiskupem Muszyńskim, arcybiskup przeszedł nad tym do porządku dziennego.


CZYTAJ TAKŻE:

Dominikanin od 1997 roku był organizatorem corocznego Spotkania Młodych LEDNICA 2000. Zmarł dziś w Poznaniu. Przeżył 67 lat.


Na Janie natychmiast poznał się Jan Paweł II, który – wydawało się – miał do niego słabość. Ale to nie była słabość, to było mądre rozeznanie. Dzięki wsparciu Papieża Jan pokonał wiele oporów i przeszkód.

Dziś doroczne, wielkie zgromadzenie młodzieży w Lednicy należy do krajobrazu Kościoła w Polsce, jest czymś oczywistym. Nie zawsze tak było. Język pięknych, czytelnych symboli, zdecydowane głoszenie zasad Ewangelii, niespożyta, jak się zdawało, energia Jana Góry przyciągały tłumy młodych ludzi. Głos Lednicy trafił do młodych ludzi. Nie tylko zresztą młodych. Na Lednicę przyjeżdżali kardynałowie, biskupi i księża. Papież przelatywał według instrukcji Jana nad zgromadzoną tam młodzieżą, Prymas z powagą przechodził przez wzniesioną według jego pomysłu Bramę–Rybę, „Tygodnik” zamieszczał reportaże z Lednicy a Telewizja „Trwam” transmitowała zgromadzenia. Jan Góra był jak taran i gdy wymuszał wsparcie dla swoich dzieł, czasem bywał nie do zniesienia a jednocześnie – mimo, że wciąż mówił o sobie czy raczej o tym co robi – był ujmująco miły, serdeczny, wierny w przyjaźni i z wielkim poczuciem humoru.

Teraz dla jego dzieła nadeszła godzina próby. Przetrwa, chociaż Ojca Góry nie ma, czy umrze śmiercią naturalną razem z nim. Mam nadzieję, że przetrwa, że dominikanie jak wspierali Jana, tak zatroszczą się o jego dzieło, a Jan Paweł II z góry, jak kiedyś z helikoptera, będzie mu błogosławił.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”