Krew zalewa

Majowe święto konstytucji na ulicach stolicy jak co roku przyciągnęło tłumy. Tłumy, tłumy, tłumy, jak okiem sięgnąć, tłumy wyjątkowe, niewątpliwie z jednostek się składające, bo różnorodne w swej odświętności.
Czyta się kilka minut

Z początku przybysz ma wrażenie, że trafił na gigantyczny, ogarniający całe miasto zlot zespołów folklorystycznych. Nie ma jednego uniformu, stroje są różnorodne, szarych koszul brak. Główną rolę odgrywają dzieci, ubrane równie wyjątkowo jak dorośli, dzieci maszerujące ulicami, machające flagami, śpiewające, grające na instrumentach, radośnie pokrzykujące. Dzieci, rzecz jasna, różnokolorowe.

Majowe święto konstytucji nie jest – broń Boże – wydarzeniem politycznym, organizowane oddolnie, ponad podziałami, nie ma trybuny honorowej z członkami najwyższych władz państwa, nie jadą czołgi, zero myśliwców i rosomaków. Tylko ludzie, dumni z tego, że są razem w ramach swojej wspólnoty. Ludzie ubrani jak ich ojcowie, jak pradziad przykazał, noszący swój strój nie bez poczucia humoru, bardzo na miejscu przy uroczystej, acz spontanicznej okazji, co to jedynie raz w roku, za to od wielu lat. Bez politycznej propagandy aktualnie rządzącej opcji, bez jednoczenia się wokół dumnych i bladych włodarzy traktujących swe owieczki jak głupawe stadko, mamiących je obiecankami przed cynicznym przystrzyżeniem, wabiących nacjonalistyczną propagandą. Ludzie ubrani jak pradziad przykazał... no, nie do końca, sporo dzieci imigrantów, drugiego-trzeciego pokolenia obywateli, ubranych zgodnie z tradycją swojego kraju, nie kraju pradziada. Pradziad zapewne szczęśliwy radością prawnuków, o nowy strój niezbyt zazdrosny, choć oczywiście kto go tam wie, i kto by się tym przejmował.

Patrzę na majowe święto konstytucji i serce roście, i zazdroszczę, oczywiście, spontaniczości, braku czynników oficjalnych, niekłamanej pozytywnej radości, braku rac, sekciarskiej agresji, nadęcia, nabzdyczenia. Po paradzie dzieci powrócą do klas, gdzie będą się ścigać w workach, biegać przenosząc ziemniaka w łyżce, i generalnie pozytywnie kojarzyć narodowe święto. Po paradzie dorośli będą spacerować i świętować w gronie przyjaciół, nie bez udziału alkoholu (raz w roku można), ale absolutnie bez ekscesów i agresji.

Majowe święto konstytucji... zbyt piękne, aby było prawdziwe? Nie znam norweskiego, ale język ojczysty mi nieobcy, więc może przytoczę pierwszą wypowiedź usłyszaną na ulicy w języku polskim, troszkę ocenzurowaną (wiele wulgaryzmów). Młody zarobkowy rodak do swych zarobkowych kolegów: „Patrzcie... ci Norwegowie... współczuję im... tacy z nich super naziole, a tyle tych ciapatych po ulicach im się szwenda, poprzebieranych... Przecież ich musi teraz... krew zalewać!”.

Oslo, 17 maja 2019. Święto narodowe Norwegii. Dzień Konstytucji. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2019