Reklama

Kościół kobiet

Kościół kobiet

21.01.2019
Czyta się kilka minut
ZS ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA / EPISKOPAT.PL
J

Jeżeli tedy nie wolno nam będzie zwać się zakonnicami i nosić ubrania, o jakie w podaniu swym prosiłyśmy, to jednak bynajmniej nam nie przeszkadza żyć w dalszym ciągu jak najściślej wedle reguły, której się dotąd trzymałyśmy, zadowalając się mianem zwykłych sług” – tak odpowiedziała Anna Kaworek biskupowi przemyskiemu Józefowi Sebastianowi Pelczarowi, gdy w 1902 r. nie zgodził się zatwierdzić w Miejscu Piastowym koło Krosna nowego zgromadzenia i nakazał siostrom rozejść się do domów. Pelczar uznał, że dzieło nie utrzyma się w warunkach galicyjskiej biedy. Ale prawdziwą przyczyną był konflikt dwóch osobowości: ambitnego biskupa i charyzmatycznego wizjonera ks. Bronisława Markiewicza, który pociągnął za sobą młodą Ślązaczkę. Ostatecznie obaj trafili na ołtarze: Pelczar został beatyfikowany w 1991 r., a 12 lat później kanonizowany, beatyfikacja Markiewicza nastąpiła w 2005 r.

Michalitki przetrwały, gdyż założyły świeckie stowarzyszenie opiekujące się sierotami. Zamiast habitów nosiły tradycyjny strój śląskich wieśniaczek: proste czarne suknie i chusty. Ludzie zwali je pannami od ks. Markiewicza. Zgromadzenie zostało zatwierdzone dopiero w 1928 r., już po śmierci Pelczara.

15 stycznia Franciszek zatwierdził dekret o heroiczności cnót Anny Kaworek. Gdy zostanie uznany cud za jej przyczyną, możliwa będzie jej beatyfikacja. W akcie tym będzie można dostrzec dowartościowanie „kobiecego Kościoła”, który opiekował się sierotami i walczył z biedą, gdy „męski Kościół” zmagał się z własnymi ambicjami. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

No cóż, to nie pierwsza taka sytuacja i chciałoby się wołać o sprawiedliwość etc. Tylko kiedy spojrzy się na to z trochę innej perspektywy, takiej perspektywy zaspokajania potrzeby serca i rozumu, to myślę że te kobiety dostały to na czym najbardziej im zależało. Myślę, że była w nich wielka potrzeba doświadczania radości z pomocy potrzebującym , biednym i słabym. Nawet bez wsparcia jakim jest sformalizowanie organizacyjne, w środowisku (i w świecie), które od urodzenia wychowywał dziewczynkę/kobietę do roli co najwyżej drugoplanowej, potrafiły pokonywać różne trudności, aby osiągać to na czym im najbardziej zależało. Myślę, że gdyby w szczerości swego serca miały odpowiedzieć czy na pierwszym miejscu stawiają wyniesienie na ołtarze czy poczucie zadowolenia z kolejnych nakarmionych sierot to nie miałyby żadnego problemu z taką koleją sprawy jaka jest opisana w artykule. Żyły tak jak chciały żyć w uwarunkowaniach które im przypadły w udziale i wierzę że takie życie było źródłem ich satysfakcji. Można powiedzieć, że jak w pieśni Okudżawy „mędrcowi darowano głowę a tchórzowi konia” – nie według zasług ale według potrzeb. Czy łatwo się z tym zgodzić – nie bo my coraz bardziej jesteśmy wychowywani w duchu oczekiwania sprawiedliwości oczywiście sprawiedliwości kształtowanej przez nasze pojmowanie prawa czy zasad moralnych. I najbardziej boli nas doświadczanie niesprawiedliwości. Szkoda, że nie pamiętamy, że największe zadowolenie można osiągnąć z zaspokojenia swoich marzeń. Ale jestem w tym tylko teoretykiem praktykującym w rzadkich wolnych chwilach.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]