Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kopiuj, wklej, przeczekaj

Kopiuj, wklej, przeczekaj

03.09.2018
Czyta się kilka minut
W ujawnionej dwa tygodnie temu przez „TP” sprawie plagiatów kandydatki PiS na Rzecznika Praw Dziecka nie chodzi już o Sabinę Zalewską.
Artykuł Anny Golus "Kopiuj, wklej, przylej" w "TP" nr 35/2018
Artykuł Anny Golus "Kopiuj, wklej, przylej" w "TP" nr 35/2018
N

Nie chodzi ani o to, że nie zrezygnowała dotąd z kandydowania, ani że nie odniosła się poważnie do zarzutów, za to najspokojniej w świecie pojawiła się w jednej z audycji publicznego Polskiego Radia Dzieciom (w charakterze – dodajmy – ekspertki od wychowania).

Po tych kilkunastu dniach sprawą ważniejszą jest milczenie partii rządzącej i macierzystej uczelni dr Zalewskiej. Milczenie trudne do pojęcia, bo przecież pobieżne – choć wystarczające, by wyrobić sobie opinię – sprawdzenie opisanych przez Annę Golus faktów zajęłoby władzom PiS i UKSW godzinę, dochodzenie zaś wnikliwe – najwyżej kilka dni. Tymczasem występująca z hasłem odnowy moralnej partia („Ogromnie ważna jest uczciwość. Musimy o tym pamiętać” – mówił na niedzielnej konwencji Jarosław Kaczyński), a także potępiająca (zgodnie z ogólnikowym oświadczeniem) plagiaty uczelnia utknęły na etapie „sprawdzania zarzutów”.

Na tydzień przed sejmowymi wyborami urzędnika, który ma się wyróżniać „nieskazitelnym charakterem” oraz „wysokim autorytetem ze względu na walory moralne” (cytaty za ustawą o RPD), można chyba sformułować oczekiwanie, by firmujące dr Zalewską instytucje zajęły stanowisko. Chyba że „nieskazitelny charakter” znaczy dla nich tyle, co dla Sabiny Zalewskiej „naukowa rzetelność”.©℗

O sprawie Sabiny Zalewskiej czytaj także:

Anna Golus: Kopiuj, wklej, przylej

Anna Golus: Błędy plagiatorskie

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Plagiaty naukowe to istna plaga (pun not intended ;). Jak ktoś szuka, to znajdzie dziesiątki, jeśli nie setki przykładów z ostatnich kilku lat, ale mało kogo to interesuje. Polityczny podtekst tej sprawy czyni ją bardziej widoczną i dyskutowaną, a tym samym jest szansa na ustanowienie pewnego standardu. Nie odnośnie do samego plagiatowania, bo wszyscy wiemy, że to nieładnie, tylko jeśli chodzi o reakcję instytucji macierzystych nieuczciwych badaczy.

No i jest niestety tak jak mówiłem (pisałem wcześniej), TP idzie za ciosem, a sprawa nie dotyczy istoty problemu "plagiatu" w ogóle, ale jak czytamy w pierwszej linii " sprawą ważniejszą jest milczenie partii rządzącej "... Niedługo pewnie się doczytamy o bezpośredniej odpowiedzialności Pana Prezesa, za taki skandaliczny stan rzeczy... I wyjdzie na to, że uczelnie, a dokładnie ich kadry naukowe, mogą dalej robić swoje, bo partia rządząca... itd. A już przerzucanie "kondycji moralnej", tak jak to jest ujęte na samym wstępie, albo jak to było w poprzednim artykule napisane "kwalifikacje moralne" mają charakter wiążący tylko w jedną stronę i obciążają nie naukowych pracowników typu 'lumpen-inteligencja" a przede wszystkim obecne rządy... Taki jest efekt gdy ton całej sprawie nadawać będą i nadają tzw.

„Dokładnie tak” jak mawia nasz klasyk sportowy. Łatwo było się domyślić, że nie o roztrząsanie moralne plagiatu, w dodatku nie sensu stricto naukowego, tu chodzi, ale rzucono się łapczywie na okazję, by zadać cios przeciwnikowi. Dlaczego śledztwo, skoro chyba powinno być powzięte ze względu na interes naszych dzieci – nie objęło kontrkandydatki pani „plagiatorki”? Przecież ta kobieta była konsultantem jegomościa Michalaka, który chciał zaserwować bałwochwalczo naszym dzieciom tzw. wychowanie seksualne pod tytułem ułatwiającym przełknięcie, czyli wychowanie do życie w rodzinie? Przecież nasze nastoletnie dzieci miały sprostać zachodnioeuropejskim standardom, czyli emocjonalnemu i technicznemu opanowaniu do perfekcji umiejętności (i bezstresowej swobody w jej korzystaniu) stosowania antykoncepcji w pełnej gamie jej możliwości. A jakie było w tej sprawie stanowisko pani J. ukrywanej dziś za stopniami i tytułami naukowymi? Z jakimi oficjalnymi lub utajonymi intencjami człowieka promuje PO? Czy to nie jest ważne zagadnienie dla katolickiej gazety TP? Może ta kobieta nie miała nic wspólnego z tymi poronionymi utopiami p. M, ale warto byłoby w tym kierunku poczynić śledztwo, tak dla uspokojenia.

Co te dwie rzeczy mają do siebie? Bardzo nieudolna próba obrony w bardzo złej sprawie.

rzetelności dziennikarskiej? czy plagiatu? P.S. Mam nadzieję, ze moja "próba obrony" nie prezentuje się tak nieudolnie jak post ją oceniający...

Przyznam, ze nie miałam pojęcia, kim jest kontrkandydatka pani Zalewskiej na urząd i jakie ma poglądy. A ścislej - czy ma poglądy godne światłego Europejczyka, czy jest ciemnym kołtunem, który zamierza bronic wychowania naszych dzieci na zakompleksionych idiotów i takich samych kołtunów jak ona. Dzieki Panu uspokoiłam się, ze jednak sa pewne szanse na desygnowanie na ważne urzędy państwowe ludzi na poziomie

Każdy odpowiada za swoje czyny. Plagiatorzy za plagiaty, uczelnie że to tolerują, a partia rządząca (każda) za promowanie i desygnowanie na stanowiska ludzi nieuczciwych i niegodnych. Czym wyższa władza tym większa odpowiedzialność.

Dodam tylko, że moim zdaniem partia (żadna) nie powinna dyskredytować zawodowej uczciwości naukowca na podstawie artykułu prasowego zanim zrobi to kompetentna instytucja naukowa lub, w razie sporów, sąd. Nie oznacza to, że nie może zareagować wcześniej, zgodnie z zasadą, że żona Cezara ma być poza wszelkim podejrzeniem. Ja bym już dyskretnie nakłaniał p. Zalewską do wycofania się z wyścigu i postawił na kandydata ani z obozu władzy, ani z totalnej opozycji, a przy tym przecież dającego nadzieję na dobre sprawowanie urzędu.

Innymi słowy sugerujesz, że gdy jakiś zakłamany paranoik demolujący kraj i szerzący powszechną nienawiść mówi "Ogromnie ważna jest uczciwość, musimy o tym pamiętać" to przede wszystkim musimy nie pamiętać co powiedział?

dziś w mediach sędzia od Ziobry, co przy pomocy Piebiaka wyłudził na bezczelnego kilkanaście tysięcy od Skarbu Państwa - i nic, proszę Państwa, milczy i oszust, i ministerstwo - ta władza jest tak pewna siebie i ma już taki tupet, że uznała najwyraźniej, iż każde łajdactwo jej ujdzie na sucho - no zobaczymy
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]