Kaczyński wraca do gry

Pierwsze od wielu miesięcy programowe wystąpienie prezesa PiS podsyca plotki o coraz brutalniejszych wojnach w obozie władzy.
Czyta się kilka minut
Jarosław Kaczyński na konwencji wyborczej PiS, Warszawa, 2 września 2018 r. / Fot. Jacek Domiński / Reporter / East News /
Jarosław Kaczyński na konwencji wyborczej PiS, Warszawa, 2 września 2018 r. / Fot. Jacek Domiński / Reporter / East News /

Wbrew szumnym zapowiedziom polityków PiS długo wyczekiwane, pochorobowe przemówienie ich lidera nie było żadnym politycznym przełomem. Podczas konwencji wyborczej prezes zrobił standardowe résumé swej ideologii. Bronił niemal trzech lat rządów odrzucając zarzuty naruszania demokratycznych standardów. Jasno pokazał też, że uważa Unię Europejską głównie za skarbonkę, a nie nosicielkę wartości. Chcąc odeprzeć ataki opozycji – zarzucającej mu szykowanie polexitu – stwierdził ogólnikowo, że Polacy chcą być w Unii. Ale zastrzegł: – To nie oznacza, że mamy powtarzać błędy Zachodu i zarażać się tymi społecznymi chorobami, które tam panują.

Stwierdził też, że docenia wiele osiągnięć samorządów. To zaskakujące, biorąc pod uwagę nie tylko to, że w samorządzie dominuje PO, ale także, że PiS jest programowo sceptyczne wobec samorządności. Ale to celowe zmiękczanie kampanii. Nie przypadkiem prezes PiS dodał: – Nie idziemy w tych wyborach po to, by się srożyć i rozliczać.

Jednocześnie Kaczyński sugerował, że warto głosować na PiS, bo samorządy tej partii będą lepiej współpracować z rządem – co jest wyłącznie chwytem retorycznym, bo rząd nie ma instrumentów, by karać samorządy za ich polityczną proweniencję.


Czytaj także: Andrzej Stankiewicz: Państwo prywatnej zemsty


Najważniejsze na konwencji było jednak co innego – zaskakująco dużą część swej przemowy Kaczyński poświęcił na podkreślanie potrzeby jedności na prawicy. Urządził też spektakl z podpisywania porozumienia wyborczego z partiami Zbigniewa Ziobry i Jarosława Gowina. Tak jakby obaj ci członkowie rządu – kierujący marginalnymi ugrupowaniami pozbawionymi przez Kaczyńskiego pieniędzy – mogli w ogóle myśleć o samodzielnym starcie.

Taki nacisk na jedność uwiarygadnia pogłoski o tym, że wewnątrz obozu władzy toczą się brutalne wojny, które przybrały na sile podczas szpitalnej absencji prezesa.

Jednak w najbliższym czasie podziały w obozie władzy nie nastąpią. Może do nich dojść, gdy Kaczyńskiego opuszczą witalne siły i nie będzie w stanie kontrolować ambicji Ziobry czy Antoniego Macierewicza. Albo też gdy lider PiS przyspieszy scenariusz przekazywania sukcesji Mateuszowi Morawieckiemu, co dla wspomnianych notabli będzie nie do przyjęcia.            ©

 

Autor jest dziennikarzem Onet.pl, stale współpracuje z „TP”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 37/2018