Koniec świata

Delectatio morosa - to łacińskie wyrażenie oznacza dosłownie uporczywe upodobanie, a stosowane bywa przede wszystkim jako określenie uporczywych i natrętnych upodobań niezbyt szlachetnej natury. Teologia moralna używa go, gdy mówi o skłonności do grzechu. W odniesieniu do wizji apokaliptycznych i opisów końca świata trudno mówić o grzechu, ale coś z takiego delectatio morosa w nas jest. Katastroficzne obrazy pobudzają wyobraźnię.
Czyta się kilka minut

---ramka 317953|prawo|1---Także w Piśmie Świętym są teksty apokaliptyczne. Najbardziej znana jest oczywiście Apokalipsa św. Jana, ale podobny charakter ma Księga Daniela. Jezus również nawiązuje do apokaliptycznych wizji. Mówi o ucisku, jakiego nie było, o kataklizmach ponad wszelką miarę. Ale istnieje podstawowa różnica między ludzką delectatio morosa a tekstami biblijnymi. Jest ona taka sama, jak różnica między przepowiadaczami przyszłości a prorokami. Ci pierwsi żywią się ludzkim lękiem przed nieznaną przyszłością i zaspokajają ciekawość, dając ułudę wiedzy i uspokojenia. Biblia zaś uznaje, że takie lęki istnieją w człowieku i nie potępia ich. W końcu wyrastają one z autentycznego poczucia niepewności i z powszechnego doświadczenia, które mówi, że katastrofy były i będą. Nie ma żadnego pewnego sposobu, aby się przed nimi raz na zawsze zabezpieczyć. A poza tym, naprawdę ten świat kiedyś przeminie. Ale uznając to wszystko, Pismo nie zaspokaja naszej ciekawości. Wszystkie wizje Daniela i Apokalipsy są przedstawione jako zapowiedzi wydarzeń zależnych od Bożych zamiarów. Natomiast Jezus, nawiązując do apokaliptycznych wizji, wprost mówi, że “o owym dniu nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec". Zamiast sycić spekulacje, kiedy i jakie okropności się wydarzą, Jezus całą naszą uwagę kieruje na Boga. Nie tylko w naszym osobistym życiu, ale także w trosce i niepokoju o losy całego świata nie mamy innej drogi, jak odnawiać w sobie ufność do Boga, który jest Panem historii.

Zawsze będziemy bombardowani apokaliptycznymi wyobrażeniami przyszłości, zawsze będą ludzie, którzy jakoś lubują się w roztaczaniu takich wizji. Dlatego warto przypomnieć słowa, które przypisuje się Marcinowi Lutrowi. Zapytany, co by robił, gdyby dowiedział się, że jutro jest koniec świata, odrzekł: “Sadziłbym jabłonie".

---ramka 317954|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2003