Komunia to nie szczepionka

Czyta się kilka minut

W czasie epidemii zachęcaliśmy do przyjmowania komunii duchowej, traktując ją jako coś zastępczego, jako nieomal zło konieczne. Mówiono też, że Najświętsze Ciało i Krew najskuteczniej zabezpiecza przed zachorowaniem. Jakby samo fizyczne spożywanie Chleba stanowiło rodzaj szczepionki i powodowało skutki duchowe.

W komunii, jak sama nazwa wskazuje, chodzi o wspólnotę, o życie z Jezusem, jego braćmi i siostrami przy wspólnym stole. Wynika z tego, że cała msza jest komunią gdyż, jak uczy sobór, to Jezus ją odprawia dla nas i z nami. Nie można mówić, że najważniejszą częścią mszy jest przemienienie chleba i wina, ponieważ takie przemienienie dotyczy także mowy. Zarówno chleb i wino, jak i język, zgodnie z obietnicą Jezusa, upewniają nas o obecności Jezusa wśród nas. W mszy mowa staje się słowem Bożym. Bez tej psychiczno-duchowej więzi z Chrystusem i między nami na niewiele się zda samo spożywanie poświęconego chleba i wina, choćby na kolanach i wprost do jamy gębowej. Słowem, żeby komunia umacniała więź z Bogiem, ta więź musi najpierw zaistnieć.

Jezus przebywa z nami w „swoim ciele i krwi”, tym samym, które ma od poczęcia, ale w chwili śmierci przemienionym, uduchowionym, niepodlegającym już prawom fizyki czy biologii. Stąd podstawowa trudność. Jak kochać i rozmawiać z kimś, kogo się nie widzi oczami i nie słyszy uszami, a tylko sercem i mózgiem? Nie umiemy miłości, czyli naszego nastawienia do rzeczywistości, ujawniać inaczej jak przez naszą cielesność, materialność. Paweł Apostoł mówi: „Ufamy więc zawsze, wiedząc, że jak długo przebywamy w ciele, tułamy się z dala od Pana, gdyż wciąż jeszcze chodzimy w wierze, a nie w widzeniu. Jesteśmy jednak pełni ufności i wolelibyśmy raczej opuścić ciało, a przebywać blisko Pana. Dlatego ze wszystkich sił staramy się Jemu podobać zarówno wtedy, gdy przebywamy blisko, jak i wtedy, gdy tułamy się z dala. Wszyscy bowiem musimy stawić się przed sądem Chrystusa, aby każdy otrzymał odpłatę za dokonane w ciele czyny, zarówno dobre, jak i złe”.

Czasami pytamy, czy msza była odprawiona ważnie i czy udział w niej był udziałem pobożnym czy może niepobożnym, świętokradczym. Z wypowiedzi Pawła wynika, że sprawdzianem owej ważności i świętości mszy nie mogą być jedynie nasze odczucia, emocje, zadowolenie czy rozczarowanie, ale to, czy pod jej wpływem zmienia się nasza mentalność, a co za tym idzie postępowanie, owe czyny, o których mówi apostoł. Również pewności, co do tego, czy Jezus jest i z nami współpracuje, nie wywodzimy z naszych odczuć, ale z wiary w Jego obietnicę: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do końca świata”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 24/2021