Reklama

Komu na rękę wieloryb?

Komu na rękę wieloryb?

27.03.2017
Czyta się kilka minut
Opis gry dorosłych we współczesną wersję „głuchego telefonu” można by zacząć od forum internetowego.
W

Wczoraj nastolatek z Gliwic trafił do szpitala psychiatrycznego z ranami po samookaleczaniu, ze wstępnych ustaleń wynika, że to ofiara »niebieskiego wieloryba«. Straszne! Nie mówcie, że Wasze dzieci są bezpieczne, bo one tylko w kulki w internecie grają. Bo nie są!” – napisał jeden z tysięcy polskich rodziców.

O „niebieskim wielorybie” rodzic ten mógł usłyszeć np. na szkolnym zebraniu – z ust przejętego „zagrożeniem” nauczyciela (ostrzeżenia takie pojawiły się w zeszłym tygodniu np. w niektórych krakowskich podstawówkach). Ten mógł dowiedzieć się o „grze” od dyrektora, który z kolei dowiedział się o niej ze specjalnego listu podsekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, alarmującego, iż „aktualnie Prokurator Okręgowy w Szczecinie prowadzi śledztwo w sprawie usiłowania doprowadzenia trójki małoletnich do targnięcia się na własne życie pod wpływem wspomnianej gry”.

O tym, jakie były wcześniejsze etapy „głuchego telefonu” wokół tajemniczej gry, w której bliżej nieokreśleni „opiekunowie” mają podżegać młodych ludzi do samobójstw i samookaleczeń, pisze m.in. w „TP” Marcin Napiórkowski. Jeśli ktoś jest winien rozpętania histerii w sprawie, w której pewne jest tylko istnienie ciągu nieporozumień i przekłamań – bo związku między internetowym „wielorybem” a samookaleczeniami ani w Szczecinie, ani nigdzie indziej w Polsce nie dowiedziono – tym winnym nie jest rodzic z forum, dyrektor ani nawet podsekretarz stanu (choć ten ostatni mógłby wykazać się większą ostrożnością). Raczej media, które bezmyślnie powielając „informacje” o „niebieskim wielorybie”, wywołały lęk u tysięcy ludzi.

A może legenda o „wielorybie” jest niektórym spośród nas, rodziców, nauczycieli, urzędników, trochę na rękę? Może takie „fakty” – oraz im podobne: „internet to zło”, „gimnazja to siedliska przemocy” – dają alibi, by nie zajmować się takimi sprawami, jak antyprzemocowa profilaktyka, szkolna i pozaszkolna nauka krytycznego myślenia oraz odróżnianie źródeł wiarygodnych od niewiarygodnych, weryfikowanie fałszywych informacji w sieci?

 

To zadania znacznie trudniejsze niż założenie w komputerze blokady albo rozesłanie do szkół listu przestrzegającego przed tragicznymi skutkami spotkania z „niebieskim wielorybem”. ©℗

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]