Reklama

Kompromis przed trybunałem

Kompromis przed trybunałem

01.02.2021
Czyta się kilka minut
Kościół nie jest od stanowienia prawa.
P

Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego odżył pełen emocji spór, u podstaw którego pozostają odwieczne pytania: kim jest człowiek? I – od kiedy człowiek jest człowiekiem? Znane są odpowiedzi stron sporu i wysuwane przez nie racje. Gwałtowne protesty kierowane są nie tylko przeciw Trybunałowi i rządom PiS, ale także przeciwko Kościołowi.

Przekonanie jest takie, że to Kościół dążył do położenia kresu tzw. „kompromisowi aborcyjnemu” – przyjętemu w 1993 r. prawu dopuszczającemu aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej lub gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. Ogłoszony 27 stycznia w nocy w Dzienniku Ustaw wyrok usunął pierwszy powód jako niezgodny z Konstytucją.

...
4933

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A jeśli tak, to czego? Czort może wie?

ksiądz niemal całe życie spędził w tym kościele i je mu poświęcił, i co, dalej nie rozumie jak to działa i dlaczego?...

to wie, że niezrozumienie było i jest wzajemne

Doktorzy prawa kościelnego dość drobiazgowo zajmowali się tematami seksu, prokreacji i oczywiście tego od którego momentu uznajemy, ile czasu trzeba od zapłodnienia, by powstał człowiek. Wszystkie te dywagacje można bez problemu znaleźć w sieci. Lektura tych wypocin czasem śmieszy, ale zazwyczaj wprawia w osłupienie, nawet niedowierzanie. Zaiste ten temat mocno kreci duchowieństwo. Bez wątpienia to, że znowu będziemy się w tym babrać, jest zasługą kleru. Nasuwa się pytanie, po co. Odpowiedź jakże banalna. To się po prostu opłaca, bynajmniej nie w wymiarze moralnym, ideologicznym ale zwyczajnie finansowym. Religie, nie tylko nasza tak już działają. Wyznawca musi być słaby, grzeszny, temu służą zasady, pryncypia religii, które wymyślane są wbrew ludzkiej naturze, niemożliwe wręcz do spełnienia. Siłą rzeczy człowiek wierzący grzeszy i skazuje się na wieczne potępienie, ale zawsze daje możliwość odkupienia przewinień, tworzy taką furtkę, darowania win na odpowiednich warunkach. W sumie kończy się na kupowaniu odpustu, plus trzy zdrowaśki i szafa gra. Nie jestem żadnym odkrywcą tego mechanizmu, jest on znakomicie opisany." W centrum chrześcijańskiej moralności …" W tym sformułowaniu teolog Domu Papieskiego wprowadza nas w błąd, być może w dobrej wierze. Doświadczenie uczy, że grzech i jego potępienie, jak najbardziej znajduje się w centrum nauczania kościoła. Na drugim miejscu jest ustanawianie porządku społecznego, wszelkimi dostępnymi środkami i zabiegami politycznymi po myśli kleru, niekoniecznie trzymając się zasad moralności chrześcijańskiej. Łaska Boża raczej na pstrym koniu jeździ, pamiętam moją I Komunijną katechezę, wówczas Bóg za złe karał, a dobro wynagradzał, o jego miłosierdziu i umiłowaniu nas specjalnie nie wspominano. Raczej stawiano na to by się bać, szybko to się zmienia.

Oportunisto, za ostatnie kilka zdań masz ode mnie lajka. Jak to się mówi - zrobiłeś mi dzień. :)) A już ta Łaska Boża na pstrym koniu jeżdżąca …. Majstersztyk!

jw.

no to zacznijmy od tego, że 2/3 chrześcijan w Polsce chce odsunięcia PiS od władzy i wyprowadzenia religii ze szkół, także ponad połowa z nich domaga się liberalizacji przepisów aborcyjnych

Komentarz "Twardziela" do sondażu, który pokazał, że 26 proc Kanadyjczyków uważa aborcję za moralne zło a aż 51 proc za moralne zło uważa stosowanie plastikowych słomek: "To szaleństwo, że używanie plastikowych słomek jest dla ludzi gorsze niż dokonanie aborcji. Cenicie bardziej bambusowe słomki niż ludzkie życie? - pyta aktor w artykule dla serwisu WND."

Natura/Bóg nieustannie dokonuje aborcji około 80% wszystkich zarodków i to bez udziału człowieka, ot tak (głównie tzw. ciąża biochemiczna), zatem te promile na aborcje dokonywane przez ludzi nie są w stanie zagrozić nam jako gatunkowi, a słomki z tworzyw sztucznych w pewnej perspektywie już jednak stanowią zagrożenie.

60 lat, 75? W momencie, w którym przestał dysponować przysłowiową pałką to koniunkturalnie zmienił swoje podejście starając się ukazać tylko jako jaknajatrakcyjniejsza opcja na wolnym rynku religijności i bezwyznaniowości.Historia pokazuje, że Kościół stanowił pośrednio lub przynajmniej starał się stanowić prawo krajów z tym, że wykorzystywał do tego tron i świecki miecz. Katolicyzm zresztą nie jest w tym odosobniony.

Wydaje mi się, że jest to niemożliwe. Bardzo typowa jest tu postawa profesora Rzeplińskiego, który w swojej sławnej wypowiedzi nie pozostawił suchej nitki na tzw Strajku Kobiet: "Jako obywatel czuję obrzydzenie, jako katolik odczuwam smutek". Można oczywiście odsunąć wszystkich katolików od stanowienia prawa w Polsce. Jest to jednak mało realne. Na szczęście.

Czy katolicy przestaną mieć realny wpływ na władzę, to sprawa bardzo dyskusyjna. Najpierw pokuśmy się o stwierdzenie, zdefiniowanie kto jest katolikiem, czy wystarczy chrzest i sakramenty by do tego grona się zaliczyć, czy jednak stosowanie w życiu własnym nauczania kościoła jest decydujące. Trzeba też być świadomym, że politykę kształtują niewielkie grupy nacisku, a reszta to sprawa statystów, którzy bardziej intuicją i manipulacją dochodzą do własnych wyborów. Uważam, że idziemy dość ostro w kierunku laicyzacji i rozdzielenia ołtarza i tronu. Wszystko to za sprawą "gnijących" struktur i zmian w przepływie informacji między ludźmi. Realny wpływ na dzisiejszą politykę mają organizacje pro kościelne i ortodoksja, które wcale nie reprezentują poglądów przeciętnego katolika, a wręcz nie znajdują u niego zrozumienia. Zmiany być może będą się dokonywały powoli, ale jeśli ta chrześcijańska ekstrema zbyt ostentacyjnie zacznie naciskać, może nastąpić gwałtowne tąpnięcie, które zmarginalizuje zupełnie wpływy kościoła, a wraz z tym pęd polityków do ołtarza. Wystarczy przykład Irlandii.

Zastanawiam się czy katolik (teoretycznie ktoś wzorujący się na Jezusie z Nazaretu) może odczuwać obrzydzenie na innych ludzi? Smutek, współczucie owszem, ale obrzydzenie? aaaaaa, jest tam jako "obywatel", czyli jednak można oderwać katolicyzm od spraw tego świata? Czyli tu sobie poczuję obrzydzenie, a tam się posmucę? To może jednak zamiast obrzydzenia odrobinę logiki i rozumu zamiast religijnego amoku?

"co boskie Bogu, co cesarskie cesarzowi" zatem kościół wzorujący się na nauczaniu Jezusa z Nazaretu nie powinien wtrącać się do prawa cywilnego, a powinien zająć się sumieniem i duszą. Wynika to też z tego, że Jezus uznawał za grzech już coś co można nazwać "chęcią grzechu", zatem zgubnym dla duszy jest już "pragnienie" grzechu, tego nie zmieni się żadnym prawem. Zatem prawo musi wynikać z "logiki tego świata" a ten świat jak wiadomo, dla Jezusa był raczej domeną szatana. Duszę uratować można tylko przykładem,miłością i nauczaniem, a nie jakimkolwiek przymusem. Kościół wikłając się w prawa tego świata staje się uwikłanym w szatana i wcześniej czy później stanie się szatanizmem (raczej wcześniej) a nie kościołem prowadzącym ku wewnętrznej wolności i zbawieniu (jakkolwiek to rozumieć). ps. w nauczaniu innych "zbawców" świata nie ma takich uwarunkowań, zatem wykorzystywanie innych religii nie bazujących na nauczaniu Jezusa jest logiczną sprawdzoną metodą przymuszania ludzi do respektowania norm ustalonych przez daną władzę.

Nie mam nic przeciw większemu udziałowi świeckich, w tym także a może zwłaszcza kobiet w różnych decyzyjnych gremiach Kościoła. Są jednak rzeczy zasadnicze, które stanowią o istocie Kościoła katolickiego, które go definiują i pozwalają odróżnić od innych religii. Na tym polu nie widzę pola do popisu dla demokratycznych struktur świeckich aktywistów. Cóż, pewnie wkrótce będzie tak jak przewidział Benedykt XVI. Pozostanie garstka, którą czekają trudne czasy. PS właśnie czytam "czarną komedię" Davida Lodge - "Gdzie leży granica". Autor smaga Kościół, wyśmiewa jego doktrynalne "dziwactwa". Dobrze się to czyta. Bardzo to błyskotliwe i ponad tzw antyklerykalizm tramwajowy. Czuję jednak, że koniec książki może mnie zaskoczyć.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]