Kompromis przed trybunałem

Kościół nie jest od stanowienia prawa.
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki / FOT. GRAŻYNA MAKARA /
Ks. Adam Boniecki / FOT. GRAŻYNA MAKARA /

Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego odżył pełen emocji spór, u podstaw którego pozostają odwieczne pytania: kim jest człowiek? I – od kiedy człowiek jest człowiekiem? Znane są odpowiedzi stron sporu i wysuwane przez nie racje. Gwałtowne protesty kierowane są nie tylko przeciw Trybunałowi i rządom PiS, ale także przeciwko Kościołowi.

Przekonanie jest takie, że to Kościół dążył do położenia kresu tzw. „kompromisowi aborcyjnemu” – przyjętemu w 1993 r. prawu dopuszczającemu aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej lub gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. Ogłoszony 27 stycznia w nocy w Dzienniku Ustaw wyrok usunął pierwszy powód jako niezgodny z Konstytucją.

Kościół katolicki, zresztą nie tylko Kościół, był i jest przeciwko wszelkiej aborcji, widząc w niej zabójstwo niewinnego i bezbronnego człowieka. Papież Franciszek uważa, że nie jest to kwestia religijna, ale „etyki ludzkiej”. Na pytanie, dlaczego Kościół w Polsce przez 27 lat akceptował tzw. „kompromis aborcyjny”, odpowiedź jest prosta: bo alternatywą była ustawa znacznie bardziej liberalizująca aborcję. W 2010 r. kardynał Kazimierz Nycz w wywiadzie dla Onet.pl powiedział, że chociaż kompromis „nie jest idealny z punktu widzenia nauki Kościoła”, to jednak dyskusja nad nim „była bardzo trudna, ale owocna. Uczestniczył w niej też papież Jan Paweł II, nie zapominajmy o tym” i „każdy, kto odpowiedzialnie patrzy na tak ważne dziedziny dotyczące godności człowieka, jak prawo do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, nie powinien chcieć naruszenia tej zasady”.


Zuzanna Radzik: Czy spór o aborcję przebiega między sekularyzującym się społeczeństwem a Kościołem? To jednak nie takie proste, bo obywatelki demonstrujące na ulicach były w dużej mierze katoliczkami.

Małgorzata Nocuń: Nowe prawo pozbawi kobiety odpowiedniej opieki. Na świat przyjdzie więcej chorych niemowląt, których wady można było zoperować w łonie matki. I więcej z nich umrze.


 

Tempora mutantur. 3 kwietnia 2016 r. w kościołach czytano komunikat prezydium KEP (z 30 marca), w którym autorzy – abp Stanisław Gądecki, abp Marek Jędraszewski i bp Artur G. Miziński stwierdzają, że „nie można poprzestać na obecnym kompromisie wyrażonym w ustawie z 7 stycznia 1993 roku, która w trzech przypadkach dopuszcza aborcję”, i wzywają „wszystkich ludzi dobrej woli” do podjęcia działań mających na celu „pełną prawną ochronę życia nienarodzonych”. Ale dwa tygodnie później, w komunikacie z konferencji plenarnej Episkopatu czytamy, „że życie każdego człowieka jest wartością podstawową i nienaruszalną” oraz że „jego obrona stanowi obowiązek wszystkich, niezależnie od światopoglądu”, nie ma już zaś mowy o tym, że „nie można poprzestać na kompromisie”, ani wezwania do „pełnej prawnej ochrony życia” – biskupi podkreślają wręcz, że „nie popierają karania kobiet, które dopuściły się aborcji”. Widać tu rozdarcie biskupów, którzy mają świadomość rozdźwięku między nauką Kościoła a zgodą na kompromis (prezydium), jednocześnie zdając sobie sprawę (konferencja plenarna), że jego naruszenie może mieć konsekwencje przeciwne do zamierzonych.

„Stanowisko Kościoła katolickiego na temat prawa do życia jest niezmienne i publicznie znane – napisał w tych dniach przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki. – W tej kwestii Kościół – jak często powtarza papież Franciszek – nie może iść na żaden kompromis”. Jednak, przypomniał: „Kościół nie stanowi prawa w Polsce i nie decyduje o zgodności ustaw z Konstytucją”. Zresztą doświadczenie mówi, że wystarczy zmiana rządów, żeby po prawie restrykcyjnym przyszło prawo krańcowo liberalne. Wtedy jedynym polem pracy Kościoła będą już tylko sumienia.

Tak, Kościół nie jest od stanowienia prawa. Bo, jak pisze w zimowej „Więzi” z Watykanu Wojciech Giertych, dominikanin, teolog Domu Papieskiego: „W centrum chrześcijańskiej moralności znajduje się nie grzech, który należałoby potępić; nie prawo moralne, które należałoby uzasadnić; nie kazusy moralne, które należałoby rozstrzygać; nie społeczny porządek, który należałoby zabiegami politycznymi ustanowić, lecz łaska Boża, która uzdalnia do wybierania dobra”. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 6/2021