Reklama

Katoliczki nie mogą się odnaleźć

Katoliczki nie mogą się odnaleźć

01.02.2021
Czyta się kilka minut
Czy spór o aborcję przebiega między sekularyzującym się społeczeństwem a Kościołem? To jednak nie takie proste, bo obywatelki demonstrujące na ulicach były w dużej mierze katoliczkami.
Protest Strajku Kobiet przed krakowską kurią, 29 stycznia 2021 r. / FOT. Beata Zawrzel/REPORTER
N

Nagle wyłoniło się to, co skrzętnie ukrywaliśmy: że postawy katoliczek i katolików wobec zdrowia reprodukcyjnego kobiet są bardziej złożone, a dylematy bardziej skomplikowane, niż życzy sobie tego urząd nauczycielski Kościoła.

W ogniu sporów wielu katolików mówi: nie mogę się w tym odnaleźć. Nie jest im po drodze ani ze stroną dążącą do pełnego zakazu, ani ze skandującymi „moje ciało, mój wybór”. Chcieliby życie chronić, ale są przekonani, że restrykcyjne prawo, ubezwłasnowolniając matkę, jest tej ochrony pozorem.

Czy katolik może protestować wobec prawa, za które biskupi triumfalnie dziękują mówiąc, że chroni ono życie? Prawomocność rozważania tego tematu we własnym sumieniu może wzmocnić choćby fakt, że podobny spór zaczyna się właśnie między nowo wybranym prezydentem USA Joe Bidenem (praktykującym katolikiem) a tamtejszym episkopatem. Wygląda na to, że rozmowa o politykach zbijających punkty na zakazywaniu aborcji i realnej ochronie życia czeka nas w bardziej globalnym wymiarze.

Ale w tym wszystkim naprawdę palące są dylematy kobiet – bo cała dyskusja dotyczy tego, co dzieje się w obrębie ich ciał. Sam katolicyzm nie wyleczy ich strachu ani traumy. Wiele z nich nie wie, jak zachowałyby się same. Albo już wie. Przyciśnięte do muru i zastraszone wyrokiem TK zaczęły rozmawiać o tym wszystkim bardziej otwarcie.


STRAJK KOBIET – CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Teolożka i publicystka a od listopada 2020 r. felietonistka „Tygodnika Powszechnego”. Zajmuje się dialogiem chrześcijańsko-żydowskim oraz teologią feministyczną. Studiowała na Papieskim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

zamiast słuchać wilków w księżej skórze poczytajcie ewangelie, tam jasno napisane o co chodziło niejakiemu Jezusowi z Nazaretu/Betlejem, ta wiedza przyniesie wam ukojenie i pozwoli się odnaleźć

Nawet Jezus nie był tak bezczelny, by być sędzią we własnej sprawie (J 5,31): "Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy." Ale już na przykład taki ksiądz, kiedy kogoś skrzywdzi - na przykład dziecko - to ma pełne prawo osądzić się sam: (J 8,14): "Nawet jeżeli Ja sam o sobie wydaję świadectwo, świadectwo moje jest prawdziwe."

do zrozumienia nie wystarcza znajomość literek - a że teksty w całej Biblii są masowo sprzeczne ze sobą to inna sprawa, zgadzam się

Niektórzy twierdzą, ze Hitler był katolikiem skoro składki na Kościół płacił regularnie do 1945 roku. Inni twierdzą, że Hitler nie był prawdziwym katolikiem skoro z katolicyzmu szydził. Mówił m.in.: „Chrześcijaństwo to jest najgłupsza rzecz, jaka się zalęgła w chorym ludzkim mózgu" Warto może zadać sobie pytanie: kto jest prawdziwym katolikiem a kto jedynie katolikiem statystycznym. PS. A czy waszym zdaniem dobrym katolikiem jest były Prezes Trybunału Konstytucyjnego profesor Rzepliński, który tak ocenił strajki kobiet: "Jako obywatel patrzę na to z obrzydzeniem, jako katolik ze smutkiem" I jeszcze taka ciekawostka Z USA. Kilka lat temu tysiące feministek protestowało po zwycięstwie wyborczym Trumpa. O ocenę protestów poproszono siostrzenicę Martina Luthera Kinga, Alvedę King. W wywiadzie udzielonym telewizji Fox News w mocnych słowach skrytykowała maszerujących, podkreślając, że wyraźnie proaborcyjny przekaz manifestantek zaprzepaścił potencjał walki o prawa kobiet.

... pada ofiarą własnej zachłannej metodologii liczenia wiernych. Raz katolik, zawsze katolik. Czyli wystarczy, że rodzice zdecydują się w imieniu nieświadomego dziecka na chrzest i już będzie ono nosiło na zawsze piętno przynależności. W takim razie mamy 90/95/98 (?) % katolików w kraju włącznie z zadeklarowanymi ateistami czy ludźmi, ktorzy ostatni raz w kościele byli ćwierć wieku temu i to w sumie przypadkiem. A może wystarczy zaliczyć pakiet bierzmowanie - ślub kościelny / w kościele - chrzest dzieci - kolęda, pasterka, święconka co roku. "Prawdziwy" katolik ma obowiązek podporządkowywać się Magisterium, Urzędowi Nauczycielskiemu i przestrzegać Katechizmu Kościoła Katolickiego, a używać wolnej myśli co najwyżej tam gdzie zachodzi niejasność w kościelnej interpretacji. Oczywiście wtedy zbiór katolików radykalnie by się zmniejszył do max kilku % anankastycznych fundamentalistów, będących typem zdecydowanie nieprzyjemnym, ale mają u mnie plus za konsekwencje. Przynajmniej nie mają dylematu czy mogą publicznie podważać zasady wspólnoty do której przecież należą. A miliony "letnich" w Polsce nagle zdziwionych, że przynależność do organizacji zobowiązującej swoich członków do określonych postaw w każdym aspekcie ludzkiego życia wiąże się także z obowiązkami i nakazami w życiu prywatnym.

to zatem kościół anankastyczno-katolicki. Grozi mu schizma dziennikarzy i fanów TP, którzy podążą drogą histeryczno-katolicką. Może na dalszym etapie schizmy integracyjnej stworzą unię histeryczno-psychasteniczną. Ciekawe, gdzie znajdzie się dla mnie miejsce z moja impulsywną introwersją...

Osobiście niesłychanie oburza mnie proponowanie przez KK oddawania niechcianych dzieci do adopcji. Czy ktoś zastanawia się, jakie życie będzie miało wiele z tych dzieci?? Nawet jeśli się urodzi zdrowe dziecko, to co z tego - kto z nas chciałby zostać porzucony przez rodziców w oknie życia?! Tylko szczerze proszę. Proszę sobie wyobrazić alternatywny scenariusz swojego życia: rodzicie się nie w swojej rodzinie, tylko od pierwszego dnia jesteście pełnym sierotą. Nie tylko nie macie obojga rodziców, ale nie macie też dziadków, wujków i cioć, rodzeństwa. Tak na zdrowy rozum, ile z tych sierot będzie mogło się docelowo dochrapać takiego życia, jak Wy? A tych zdrowych dzieci nie będzie dużo - i nota bene będą na wagę złota dla jakichś, nie wiadomo w sumie jakich, obcych osób. W związku ze sporym alkoholizmem w naszym kraju oraz postępującą narkotyzacją, sporo tych dzieci urodzi się z FAS oraz innymi podobnymi zaburzeniami. Te, które urodzą się naprawdę chore, tzw. "rośliny", będą miały swoiste szczęście, jeśli trafią na zakonnice w stylu "Pingwinków". Ale te profesjonalne opiekunki osób niepełnosprawnych nie mogą objąć opieką dużej liczby dzieci z niepełnosprawnościami, która choćby w rok rodzi się w naszym państwie. Nie mówiąc o tym, że sporo z tych niepełnosprawnych osób mimo ciężkiego stanu przeżyje do dorosłości. Chore, niekochane, odrzucone, pozbawione większości tego, z czego korzystają osoby zdrowe: pracy, małżeństwa, dzieci, seksu, podróży, majątku, swobody itd. A jeśli matka zachowa chore dziecko, to i tak na 90% z punktu straci ono ojca (i rodzinę ojca), ponieważ ten zwyczajnie nie wytrzyma obciążenia i żonę z dzieckiem porzuci. Moim zdaniem zaklinanie rzeczywistości nawet przez osoby po prostu wrażliwe, wierzące, dobre jest niestety ZAMYKANIEM OCZU NA PRAWDĘ. A w przypadku tych ohydnych ludzi pokroju Chazana (i innych hipokrytycznych ultraKatoli, którzy jakoś nie wahają się długo skorzystać z aborcji, jeśli niechciana ciąża dotyczy ich własnej córki), jest to zwyczajnie OKRUTNE.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]