Reklama

Dni kobiet

Dni kobiet

26.10.2020
Czyta się kilka minut
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego wywołał gwałtowny sprzeciw. Tysiące protestujących wyszło – mimo pandemii – na ulice. Pytacie, przeciw czemu protestują? Przecież nie przeciw dopuszczaniu do urodzenia dzieci niepełnosprawnych.
GRAŻYNA MAKARA
A

Anne Dufourmantelle, filozofka francuska, autorka między innymi książki o życiu jako ryzyku, zginęła w morzu w kurorcie Biarritz, ratując (skutecznie) dwoje dzieci. Zasłużyła na podziw i szacunek należny temu, co w człowieku najlepsze. Pisano w prasie o jej odważnym czynie, podkreślając między innymi to, że postąpiła zgodnie z własnymi przekonaniami”.

Od przypomnienia tej historii rozpoczyna się esej „O zgodności działania z przekonaniami” w znakomitej książce Roberta Piłata „O rozsądku i jego szaleństwach”. Profesor filozofii stwierdza, że gdyby Anne Dufourmantelle wówczas nie wskoczyła do wody, nie moglibyśmy powiedzieć, że postąpiła wbrew własnym przekonaniom. Bo nikt nie ma i nie powinien mieć „silnych przekonań” o tym, jak by postąpił widząc dwoje dzieci we wzburzonych wodach oceanu. Zbyt mało wiemy o sobie. Co najwyżej możemy mieć nadzieję, że postąpilibyśmy jak ona,...

5956

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

mieszkam na Śląsku Cieszyńskim, to bez wątpienia "prowincja" w potocznym rozumieniu tego słowa, na tej prowincji większe i mniejsze miasta i miasteczka - i kiedy nawet w tych najbardziej z a d u p i a s t y c h społecznościach jak Skoczów czy Zebrzydowice na ulicę wychodzi spory jak na ich wielkość pochód manifestujących przeciw władzy PiS i biskupów, to ewidentna oznaka, iż coś się w polskim społeczeństwie, szczególnie w polskiej młodzieży przełamało, że przekroczona została przez tę władze granica naszej tolerancji na obłudę, zakłamanie, hipokryzję tak rządzących państwem, jak i kościelnych hierarchów i plebanów - te manifestacje to wyraz zdecydowanego sprzeciwu wobec kontynuacji autorytarnego i nieliczącego się ze zdaniem obywateli sposobu sprawowania władzy, i władza już o tym wie - i pewnie niejeden z jej przedstawicieli, także ci w sutannach, mają już przysłowiowe pełne gacie z tego powodu

wiadomosci.ox.pl/strajk-kobiet-w-skoczowie,66042 +++ wiadomosci.ox.pl/strajk-kobiet-w-zebrzydowicach,66041

Dzień dobry, W sam punkt Księże Adamie, w sam punkt. Dziękuję i pozdrawiam redakcję. Robert

Dziękuję ks. Bonieckiemu za mądre słowa i wskazania do literatury. Poczytam też i ja. W morzu tych nieprzemyslanych, uproszczonych, agresywnych komentarzy to piękne kwiaty. Dziś zabolało mnie oświadczenie Rzecznika Episkopatu, że udział w demonstracji kobiet to grzech. Jakiś rzecznik jest Wielkim Etykiem? Czy ten rzecznik nie obraża Pana Boga? Jak się temu rzecznikowi nie spodoba że sąsiadka trzepie ścierki przez okno w kuchni to pójdzie do mediów i ogłosi, że to grzech? Pan Rzecznik przekracza swoje kompetencje i wchodzi w kompetencje Pana Boga. Po co nam Pan Bóg jak mamy Rzecznika Episkopatu? Może się mamy do Rzecznika modlić o zbawienie? Jeszcze Papież, rozumiem, rozstrzyga o kwestiach moralnych po namyśle, ale i to w trybie przypuszczającym. Pan Rzecznik ma za nic Pana Boga? Trochę pokory przed Panem Bogiem przydaje się każdemu kapłanowi, rzecznikowi a nawet Papieżowi.

x. AB zgrabnie mówi, pięknie pisze, zresztą jest wśród katolickich duchownych [owszem, nieliczna...] grupa obdarzonych talentami literackimi czy oratorskimi - niemal wszyscy jednak, nawet te retoryczne gamonie i dyslektycy, starają się jak mogą posługiwać się językiem gładkim jak skóra żaby, nadętym bogobojnymi frazesami jak pęcherz po trzech piwach, bogatym nieraz w kiczowatą pseudo-barokową stylistykę, słowa wypowiadają z wyuczonym namaszczeniem i mniej lub bardziej szczerą powaga i przejęciem - no tacy są, na zewnątrz, do publicznego oglądu, nawet najwięksi z nich łgarze i obłudnicy, faryzeusze i zwyczajne dranie, przykłady mogę mnożyć ale po co, skoro każdy sam w mig ich się w pamięci doszuka pod dostatkiem - nie słowa, proszę księdza, a czyny mają znaczenie, bo słowa same w sobie nic nie znaczą, zaś czyny przynoszą z miejsca konkretne owoce - po czynach was poznajemy, zawodowi kaznodzieje

Chyba to zbyt śmiała teza. "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo". Może w tym szumie informacyjnym i galopującym świecie straciłeś/aś poczucie wartości słowa. Skoro Bóg obdarzył ks. Adama Bonieckiego talentem - to wiedział co robi. Ksiądz wyjścia nie ma. Służba nie drużba.

oczywiście, że ksiądz AB m a wyjście, niejedno, każdy ksiądz je ma, i każdy wybiera jak umie i potrafi - frazesy typu 'służba nie drużba' to Sz. P. daruje, ale nie ten poziomie abstrakcji, ale jeśli już to wyłącznie służba b i s k u p om czy zakonnym przełożonym, bo z całą pewnością nie ewangelii

Niestety, obawiam się, że brak takich mądrych wypowiedzi ze strony duchownych w przestrzeni publicznej spowoduje , że Kościół poniesie straszne straty. Gdyby szatan chciał zniszczyć Kościół nie wybrałby lepszej drogi niż to co zafundowała nam partia

Ma Pani rację, że Kościół, a raczej polski kościół (małą litera jest zamierzona) poniesie straszne straty. Kobiety, przed którymi różni bojówkarze bronią kościołów (samo to sformułowanie jest przerażające) więcej progów tych kościołów nie przekroczą, przynajmniej w większości i nie zaprowadzą tam swoich dzieci. Trzeba bronić dzieci przed jaskiniami zła w jakie zamieniły się polskie kościoły. Jest to także dowód, że ci tzw. księża i hierarchowie nie wierzą w Boga. Nie po drodze im z Jezusem. Ich kościoły stały miejscami polityki i popierania jednej partii. Kościół polski przestał być Kościołem Chrystusa. Najpierw pedofilia, i to wcale nie jakieś rzadkie przypadki, a teraz to, kto może, a kto nie może wejść do świątyni. Diabeł się cieszy z tak wielkiej liczby swoich sług mieniących się księżmi

no nie do końca, biskupi najwyraźniej tej partii i Szatanowi postanowili pomagać

W moim miastku od g. 13 zbierają się "dramatycznie rozdarci ludzie". Mijałem ich autem w wielu punktach centrum. Prawie same dzieciaki, tak w przedziale 16-20 lat. Toż to nasza młodociana kontrkultura. Za to jak zajechałem do galerii handlowej, okazały się pustki. Gdyby nie Godek. nasza kontrkultura łaziła by po galeriach poważnie rozdarta, czy zamówić kubełek z KFC, czy zestaw 2for-you z Maca. PO najedzeniu i zabawie w butikach mogła pójść na najprzyjemniejszą i beztroską cześć zabawy w mamę i tatę. A tu świat ich wartości nagle się zawalił, bo pierwszy raz ktoś pokazał im granicę, za którą istnieje odpowiedzialność. Widać rodzice inaczej im reklamowali życie. Oj zlękli się nagle, ks. Boniecki to rozumie. Ale widać, że też poczuli smak energii, która nie mogła się zrealizować wieczorem w galerii. Teraz bezpłatnie dostali zastrzyk młodej adrenaliny i wreszcie można spełnić się w życzeniach śmierci komuś. W końcu zawsze to życzenie gdzieś na dnie serca wzywało, ale rodzice mówili że nie wolno, że są normy i konwenanse, że XXI wiek, że nigdy więcej wojny. A teraz mówią im, że to zależy i teraz jest ok. Szczęśliwi, więc potrwa to trochę dłużej, trzeba się przyzwyczaić.

Ano ksiądz Boniecki zapomniał o tym, że dla chrześcijanina dziecko w okresie prenatalnym jest podmiotem czyli człowiekiem po prostu. Dlatego o tym podmiocie napisał jakby to był przedmiot. Rozumiem, że Eddie i jemu podobni kierują się taką optyką ale księdzu Bonieckiemu się dziwię. A poza tym to mam wrażenie, że dla wielu współczesnych kobiet czynem heroicznym jest urodzenie dziecka zdrowego i nie życzą sobie aby do takiego czynu ktoś je zmuszał.

Być może jestem trochę starszy od Ciebie, ale pamiętam takie sytuacje (a były one normą w kościele) z drugiej połowy XXw. gdy księża odmawiali chrztu narodzonym upośledzonym/wpółmartwym dzieciom oświadczając, że to jeszcze nie ludzie. To jak to jest?

Masz całkowitą 100% rację. Nie chcieli chrzcić dzieci tak jak napisałeś, nie chcieli też pochować takich dzieci, bo nie ochrzczone. Nie chcieli także pochować płodów poronionych przez matki naturalnie. Większość osób myślących wie, że poronienia są rzeczą naturalną, ale niechrzczonym tzw. księża odmawiali pochówku. Tego co czuły Matki tych dzieci nie da się opisać. A teraz wycierają sobie przeważnie tłuste gęby Panem Bogiem i oczekują heroizmu, na jaki ich nie stać, bo żaden z tych prawych (w swoim mniemaniu) potworów nie zaopiekuje się ciężko upośledzonym dzieckiem, nawet nie pomoże finansowo takiej rodzinie, zresztą przeważnie matce, bo tatuś - wolny ptak odfrunął

Wszyscy chrześcijanie tak uważają? Na pewno KK, tylko dlaczego, skoro doktor Kościoła, św. Tomasz z Akwinu uważał, że płód staje się człowiekiem, zstępuje na niego dusza w 40. dniu ciąży w przypadku płodu męskiego i w 80. w przypadku płodu żeńskiego?

Widocznie doktor Kościoła przegapił fragment z Księgi Jeremiasza: "Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię". W dodatku św. Tomasz był otyły. Nikt nie jest doskonały, nawet kwestia Krzysztofa Wójtowicza... ALe jeszcze Krzysztof musi przeczytać, co powiedział święty w sprawie aborcji dokonanej przed tzw. animizacją.

Naprawdę nikt nie jest doskonały? A Robert Forysiak? Rozumiem, wyjątek potwierdzający regułę. A do meritum. Skąd pewność, że to św. Tomasz z Akwinu się mylił, a nie prorok Jeremiasz? Inne kościoły chrześcijańskie już takie pewne nie są, a KK mylił się w wielu kwestiach. Ot chociażby dzisiaj mamy Dzień Reformacji; jak to z tymi odpustami jest, można kupić zbawienie za mamonę, bo onegdaj w KK można było?

Ooo, to znaczy, że dzisiaj mamy w KK oficjalny dzień współczucia dla protestantów. Choć od dawna w KK nie wystawia się kosztownych, a jeszcze drożej sprzedawanych listów odpustowych, to ci innowiercy uważają się, za tych co protestują i reformują Kościół Chrystusa. Jak ktoś zna osobiście protestanta, może dzisiaj delikatnie mu zwrócić uwagę, że mamy XXI wiek. Może się nie obrazi i nie powie "wypierdalaj"?

Filozof, niefilozof - mężczyzna przecież. Jak sobie tak siedzi i debatuje o sensie życia to czasem mu seks przychodzi na myśl. I sobie dywaguje, co miał Pan Bóg na mysli, a Pan Bóg nie mógł mysleć inaczej niż samiec, to oczywiste. I biologiczne popędy wykrzywiają te intelektualne wywody. Możecie się panowie przerzucać tymi cytatami, które przyszły do głów myślicielom, którzy uważali, że znają się na wszystkim. Że każda ich opinia jest uniwersalna, bo tak jest i już.Tomasz z Akwinu obmyslił wiele niezłych teorii ale nie powinien się rozpędzać, powinien też znać umiar i nie mierzyć się miarą Boga.

Być prawdziwym chrześcijaninem nawet za cenę cierpienia dziecka które przyjdzie na świat potwornie zniekształcone i kobiety która być może kilka miesięcy będzie musiała to dziecko nosić sobie ze świadomością że umrze zaraz po urodzeniu- to jest to! Gratuluję iście chrześcijańskiego miłosierdzia

A kogo tu obchodzi zdanie kobiet... „Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów.” (św. Tomasz z Akwinu) „Kobieta jest istotą pośrednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyznie.” (św. Augustyn ) Ciekawe skąd to wykoncypowali, bo chyba nie z Ewangelii...

Nie zapomniał o współobywatelach, którzy nie są chrześcijanami. Ci współobywatele (na przykład ja) opierają się na: a) na własnym sumieniu i mądrości, b) na tym, co mówi nauka. Ja na przykład nie uważam, że słusznym jest, żeby zapisy konstytucji były interpretowane wyłącznie ortodoksyjnie katolicko. Nie jest to bowiem platformą wspólną dla wszystkich obywateli. Platformą wspólną dla wszystkich jest nauka. W tym szczególnym przypadku aborcji głównie takie jej dziedziny jak: filozofia, etyka, biologia, medycyna, nauki społeczne. Nauka ma wypracowane formy argumentacji, dowodzenia, metody badawcze. Dzięki niej można używać argumentacji wynikającej ze źródła, które jest dostępne WSZYSTKIM. Tak, jak genialnie argumentuje XABO - to jest znamienne, że dopieprzają się do Niego tylko katole [facepalm]! Używa najczęściej argumentów etycznych. Nie trzeba do nich wplatać Boga. Dzięki temu z argumentami mogą się zgadzać lub nie zgadzać WSZYSCY ludzie, nie tylko katolicy. Szerszy zbiór, czyli matematycznie lepiej. Tak właśnie jest dosłownie z każdą rzeczą, jakiej dokonuje XABO: Jego przemyślenia i działania są interesujące dla wszystkich, na całej Ziemi. W tym przypadku mówi po prostu: prawie nikt z nas nie może o sobie a priori powiedzieć, że byłby bohaterem. Wyjątkami są osoby takie jak np. pani Ochojska, która adoptowała bardzo chore dziecko. Lub inna matka czy para, która 30 czy 40 lat opiekowała się dzieckiem z jakąś potężną niepełnosprawnością. Taka osoba z dość dużą dozą prawdopodobieństwa (matematyka) mogłaby przypuszczać, że ponownie tak samo by się zachowała. I ta matematyka (czyli nauka) w postaci liczby adoptowanych chorych dzieci czy też liczby lat poświęconych na więcej niż wzorowe wypełnianie obowiązków rodzicielskich byłaby O WIELE mocniejszym argumentem niż wiara takiej osoby. Bowiem historia (znowu nauka) uczy nas, że tylko krowa nie zmienia poglądów. A fizyka - że tego, co jeszcze nie nastąpiło, nie wie nikt (dobraa, już zawęźmy) z ludzi. (Oprócz Jezusa, skoro też był człowiekiem, ale jeden wyjątek potwierdza tylko regułę ;)).

Wszystko na to wskazuje, że chrześcijanie a przynajmniej chrześcijanie ortodoksyjni z czasem będą stanowili mniejszość. Za kilkadziesiąt lat a może wcześniej prawo pod naporem wrogów Kościoła będzie znosiło bariery chroniące dzieci nienarodzone - w tym dzieci zdrowe. Nie jest też wykluczone, że zostaną zniesione niektóre wolne dni od pracy np w Święto Bożego Ciała. Prawdopodobne są też restrykcje dla osób wierzących choćby takie jakie mają Francuzi. Czy to oznacza, że z chrześcijaństwa mamy rezygnować już teraz ? Tysiące ciąż kończy się poronieniem ponieważ organizm kobiety samoistnie pozbywa się płodu najczęściej z tego właśnie powodu, że nie jest w stanie prawidłowo się rozwijać. Nauka zapewne wkrótce pozwoli na działanie lekarzy wyprzedzające organizm kobiety. I co wtedy ? Dziesiątki tysięcy dodatkowych aborcji z powodu usuwania słabych, niezdolnych do życia płodów ? Macie zamiar wyręczać naturę w sposób totalny czy też nie ?

Uporczywa terapia medyczna jest tutaj dodatkowym utrudnieniem, nie tylko w przypadku przedłużania życia tych w agonii, ale również ratowania ciężko uszkodzonych noworodków, jeśli zaraz po urodzeniu dziecko wymaga podłączenia do aparatury, wspomagania oddychania, nakłucia wenflonami całego ciała, natychmiastowych operacji i zabiegów narażających dziecko na dodatkowe cierpienie? A jakość życia ? Czy mamy do tego prawo, nakazując sposób postępowania ustawami i wyrokami??? I mówię tu z pozycji kobiety, która w pewnym momencie podjęła świadomą decyzję, nie staram się o dziecko,jeśli miałoby być skrajnym wcześniakiem ( a to już medycyna potrafi przewidzieć w wielu wypadkach) bo są dzieci, cało i zdrowo urodzone na tym świecie, które rodziców nie mają. Przy okazji, również w przypadku adopcji, niedopuszczalne jest " uszczęśliwianie " kandydatów na rodziców propozycją wychowania chorego, upośledzonego dziecka, są przypadki postaw heroicznych, są pary gotowe na takie wyzwanie, ale to musi być przemyślane, nie pod wpływem emocji...Dzieci zwykle nawet jeśli nie mają poważnych schorzeń, to są zazwyczaj obciążone deficytami zdrowotnymi i emocjonalnymi. Ciekawe, że ludzie często żądają postaw heroicznych od innych, od siebie raczej nie...

Wszystko wskazuje na to, że za kilka/ kilkanaście lat w bardzo wczesnym okresie rozwoju dziecka np w miesiąc po zapłodnieniu będzie można określić nie tylko płeć ale też inne "parametry" dotyczące perspektywy rozwoju dziecka. Pewnie dostępna będzie także jakaś wizualizacja, która na podstawie jakiejś sprytnej aplikacji umożliwi podgląd prawdopodobnego przebiegu dalszych faz rozwoju dziecka. Rozumiem, że jeśli wizualizacja nie będzie satysfakcjonująca dla potencjalnej matki to rekomendujemy aborcję ?

Otóż nie drogi panie, na tak wczesnych etapach ciąży, nie będzie takich możliwości, ponieważ biologia, a szczególnie biologia rozrodu to nie matematyka ani rachunek prawdopodobieństwa. Paradoksalnie, często prawidłowe genetycznie i chromosomalnie zarodki ulegają odrzuceniu przez organizm matki, a z wadami rozwijają się nadal...Możemy pewne kwestie przewidzieć, ale na późniejszych etapach. Proszę mi też nie imputować, że cokolwiek rekomenduję, w szczególności aborcję. Ginekologia i położnictwo to są dziedziny wymagające ścisłej współpracy z pacjentką, ale też podejmowania decyzji na bieżąco, często trudnych decyzji mających poważne konsekwencje, nie tylko dla dziecka, ale też dla zdrowia i życia kobiety. I myślę, że w całej tej przepychance chodzi o podmiotowość, o godność kobiet, na jednym z banerów niesionych przez młodą dziewczynę widziałam hasło " Najpierw godność, potem płodność"...

Przypominam sobie jak niegdyś w radiowej Trójce pewna polska lekarka opowiadała o swoich sukcesach w dziedzinie medycyny prenatalnej. W pewnym momencie zaskoczyła anegdotą o sympozjum lekarskim, w którym wzięło udział wielu wybitnych pediatrów. Nasza pani doktor pochwaliła się swoimi sukcesami m.in. operacjami na sercach kilkumiesięcznych płodów. Ku swojemu zdziwieniu reakcją zdecydowanej większości lekarzy nie był podziw ani nawet aprobata dla jej działań ale ostra krytyka czy też nawet potępienie z tej racji, że powszechnie przyjmuje się, że w słaby, chorowity płód nie warto inwestować. Żyjemy więc w świecie różnych wartości a nawet wartości krańcowo odmiennych. Pewnie niedługo doczekamy się wpisania aborcji do podstawowych praw człowieka i lista europejskich pretensji do polskiego rządu znowu się wydłuży. Pozdrawiam

Ciężko się czyta takie złowieszcze konkluzje ( "wpisanie aborcji do podstawowych praw" ) Wolę opierać się na wiedzy i doświadczeniu, zarówno lekarzy jak i pacjentek. Mało kwestii na tym świecie jest " zero-jedynkowych", przypadki są różne.A propos pańskich rozważań o wadach serca oraz o omawianym temacie, polecam wywiad na GW ( o ile Szanowny Pan czytuje...) https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,26469117,ginekolog-i-poloznik-a-czy-panowie-politycy-wiedza-jak-wyglada.html?_ga=2.133601742.1774886843.1601628316-1057056136.1586699404&_gac=1.153210314.1604305669.CjwKCAiA-f78BRBbEiwATKRRBLJ_FVYd_cOHEqf2A_uJyPrMRA6yK55oIlluhJxeVf9lDJueb5gOPBoC-_cQAvD_BwE#S.main_topic-K.C-B.1-L.2.duzy W artykule jest znamienny fragment na temat leczenia wad serca: "(...)Na Zachodzie np. nie ma tak ciężkich wad serca, jakie w Polsce nieraz są leczone, w dodatku bezskutecznie, bo ciąże są przerywane. Wiadomo bowiem, że leczenie nie przyniesie skutków. I z całym szacunkiem, ale nasza polska medycyna nie wyprzedza tej światowej (...)" Podsumowując , jest myślenie życzeniowe, magiczne i jest twarda rzeczywistość. Myślę,że trzeba się po chrzescijańsku pochylić nad każdym człowiekiem, nad każdym bólem, a nie szykować pręgierz...Również pozdrawiam.

Równie dobrze „ktoś” może uznać, że plemnik jest człowiekiem (po części tak jest, bo żyje 74 dni), więc mordujemy codziennie miliardy ludzkich istnień. Może pójdźmy z zakazami dalej, zaaresztujmy Boga, który to wymyślił. Opamiętaj się.

Sz. P. zapomniał albo obłudnie udaje, że nie pamięta, iż 'chrześcijaństwo' nie znaczy 'katolicyzm', i że kwestia aborcji oraz życia płodowego w ujęciu teologicznym jest w chrześcijaństwie rozpatrywana na wiele przeróżnych sposobów, także w samym katolicyzmie zresztą na przestrzeni jego dziejów

On najlepiej wie, co młodzież myśli, co czuje. Guzik pan wie! Te "dzieciaki", jak ich pan nazwał to przyszłość naszego narodu. Poniżając ich i wyśmiewając okazuje pan brak zrozumienia całej sytuacji. Wyrok TK była tylko iskrą, która podpaliła beczkę prochu, do której nasz jaśnie panujący prezes dosypywał od dłuższego czasu. Nie pamięta pan, kto zmienił świat w latach 60-tych w Europie - młodzi. A kto był główną siłą Solidarności - też młodzi. Ci młodzi, którzy teraz mają po 50-60 lat. Na tym polega świat, że młodzi co rusz próbują go ustawić po swojemu. Prezes mentalnie tkwi w latach 90-tych. Każe bronić Kościoła, w którym aż się kotłuje od afer. Religia? Młodzi tyle się nasłuchali okrągłych słówek od katechetów w szkołach, że ich to nudzi. Kościół przestał być ostoją i schronieniem przed złem. Stał się znakiem zepsucia i kłamstwa. Nie ma w nim żadnych autorytetów. Wahadło było tak przechylone na prawo, że odbiło w lewo. Idziemy dokładnie scenariuszem irlandzkim. Ja sama, 50-latka z pokolenia JPII zastanawiam się, co zostało z Kościoła, w którym wzrastałam. Gdzie miłość bliźniego, gdzie przebaczenie, gdzie miłosierdzie? Bo ja widzę w kościele przede wszystkim starszych ludzi, którzy z przyzwyczajenia odprawiają swoje rytuały. A potem wychodzą i psioczą na młodych, zamiast dać im przykład chrześcijańskiej postawy. Ile z pań po 60-tce, które teraz codziennie słuchają Mszy św. sama ma aborcję na sumieniu? Ile z nich prowadziło na skrobankę swoje córki? Ja znam co najmniej kilka przypadków. Bolesław Piecha - były minister zdrowia PiS sam przyznał się do co najmniej 500 aborcji. Na czym dorobił się majątku dr Chazan? Pan wybaczy, ale od wieków starość nie rozumiała młodości, traktowała ją pryncypialnie, a potem się dziwiła, że młodość jednak potrafi zmienić świat.

a było to tak: spaceruję sobie pewnego razu, spostrzegam coś, schylam się, i widzę guzik. Guzik nie z tego świata! Wyobraża to sobie Pani? Wątpię. Od tej pory guzik noszę przy sobie w kieszeni i gwiżdżę na resztę. Na tym świecie dużo wie się najlepiej, bo wiedza płynie ściekami ze wszystkich stron. Płynie w przyszłość narodów, krajów i światów. A najfajniej zawsze serfuje się na tej wiedzy dzieciakom. Ale widzi Pani, Jarosław w l. 60 też był młodzikiem i co? A może on też w porę schylił się i znalazł guzik nie z tej ziemi? Che..che...

Towarzyszu Forysiak, zostaliście oddelegowani na odcinek walki ideologicznej, staracie się jak możecie, ale to wszystko o kant dupy można to rozbić. Partia dała jasne wytyczne i oczekuje konkretnych wyników, wy tymczasem fanzolicie jak połamany. Nikt was nie słucha, nie lubi i nie ceni za wnoszony z mozołem trud, czas najwyższy wypierdalać.

Prześlij mi jeszcze twój niedzielny znak pokoju;) Za jakieś 300-400 lat z twojego pokolenia wyrosną nowi, całkiem sympatyczni i często cytujący Biblię okołoLGBT-owi i okołoaborcyjni neoprotestanci (może historiografia nazwie ich quasifranciszkowiczami, może tepeowcami, może krakokatolikami - trudno przewidzieć), ale żeby tacy chrześcijanie ładnie wyrośli trzeba pracy widłami i dużo, dużo nawozu z obór. Żniwa wprawdzie wielkie, ale rolników jeszcze mało.

Robercie tu zgadzam sie że dochodzi do nas czym jest odpowiedzialność... ja raczej nie mam w sobie heroizmu a z odpowiedzialnością tez słabo ... nie chciałbym jednak nikogo zmuszać do heroizmu, ani straszyć karami ale zastanawiam sie jak daleko ustawodawca i rządzący maja prawo dopuszczać regulacje nie do końca etyczne ... pójdźmy dalej np. eutanazja skoro to kłóci się z ich etyką ? Czy mogą zwolnic sie w sumieniu i powiedzieć> dopuszczamy to bo, to musi być dobrowolnie podjęte a nie wymuszone ?

Pan zapomniał o podmiocie. W przypadku samobójstwa nie ma takiego dylematu.

Bohaterstwo, heroizm. Ciągle to słyszę. Za 200-300 lat będzie się mówić, że heroizmem, do którego nikt nie powinien czuć się przymuszony, jest urodzenie zdrowego dziecka. Jeśli musi Pan być bohaterem, żeby zająć się własnym dzieckiem, które jest upośledzone, to Pan wybaczy - jest Pan karykaturą bohaterstwa i nikomu Pan łaski nie robi. Jest Pan bohaterem tylko w swoim świecie. Ale może Pan podejść do redakcji lewackiej gazety - tam dostanie Pan medal i inne odznaczenia, może ZŁoty Krzyż Zasługi nawet...

taka nasza retoryka dosadna i bez empatii na pewno nas utwierdzi w naszych słusznych etycznie decyzjach, ale czy mamy zabic innych prawdą czy może przekazać ją własnym przykładem i życzliwością ?

do Sz. Pana jeszcze to nie dotarło z pewnością, ale to j e s t wojna - albo Pan ich prawdą, albo oni Pana kłamstwem zabiją - "przykładem i życzliwością"... Pan wybaczy, ale ta propozycja to z gatunku tych k o m p l e t n i e oderwanych od rzeczywistości

zgadzam się z twym komentarzem. A do pana Aleksandra: kłamstwo zabija, prawda nie. Prawda może psychicznie dręczyć, jak tego opętanego, który spotkał Chrystusa i krzyczał "odejdź, bo ty jesteś Synem Bożym". Znowu Pan posługuje się jakąś retoryką z podejrzanej parafii...

cały czas mam wrażenie, że żywi pan uczucie pogardy do wszystkich, którzy myślą inaczej niż pan. Jezus nie odrzucił nierządnicy ani celnika, nie wyśmiewał tych, którzy drwili z Niego. Jakoś nie umiem dostrzec w pana postawie naśladownictwa Jezusa. "W tej chwili Wrocław tonie w powodzi obłudy, ona wlewa się do każdej uliczki, do każdego domu, do każdego okna." A obłudy w wykonaniu rządzących pan nie widzi? Przecież temat aborcji został z premedytacją poruszony po to, żeby odwrócić uwagę od braku kontroli nad pandemią. A, że zamiast kupki śniegu pociągnął za sobą lawinę? Tego się rządzący nie spodziewali. Nie widział pan obłudy w wychodzeniu po zakupy Szumowskiego po "fałszywie dodatnim teście", gdy kilka dni później trafił do szpitala? Nie widział pan obłudy w odwiedzaniu babci na oddziale rehabilitacji, czyli nie umierającej, przez Czarnka ze stwierdzonym covidem? Powtórzę za Jezusem:"Źdźbło w oku brata widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz."

"Temat aborcji z premedytacją poruszony, aby odwrócić uwagę nad brakiem kontroli nad pandemią". Jeśli tak, to czegoś nie rozumiem. Żeby odwrócić uwagę od kryzysu epidemicznego trzeba było tematu, który w stanie jest przykryć taki problem. Żeby przykryć epidemię, trzeba czegoś super mocnego i rozległego. Żadna "kupka śniegu nie jest w stanie zakryć problemu. PIS musiał przewidzieć rozkręcenie sie niezadowolenia społecznego na maxa, mniej więcej na tę skalę, jaką widzimy, bo faktycznie epidemia zeszła na drugi plan. Ale musiałby przewidzieć jednocześnie, że konsekwencją tego rozmachu będzie pogłębienie kryzysu epidemicznego, a co za tym idzie, jeszcze mniejsza kontrola nad sytuacją. To mi sie kupy nie trzyma, co piszesz....

Dla porządku zauważę, że herbata ojca pedagoga musiała paniom smakować, skoro zakonnik wychodził do nich nie raz. Natomiast wyśmiewanie takiego postępowania pokazuje, jakim bezdusznym jest Szanowny Pan człowiekiem. Dlatego podejrzewam, że z ostatniego vloga o. Szustaka przyswoił Szanowny Pan tylko tę historię, chociaż było tam przede wszystkim ciekawe spojrzenie na obecną sytuację. Pozdrawiam.

Człowieku, ileż w tobie pogardy dla tych prostytutek. Zupełnie jakbym widział tego faryzeusza patrzącego z pogardą na celnika. Obyś się kiedyś nie doczekał słów Sędziego: Byłem zmarzniętą prostytutką, a ty - mężczyzna - nie dałeś jej ciepłego napoju.

może na sądzie ostatecznym wyznać, że był prostytutką? Hm....

(...)" Wyobraziłem sobie prostytutkę, która może skosić nawet parę stówek nocą i nie stać jej na kubek herbaty" (...) Czyli jednak fantazje...To się nazywa " Zespół Madonny i Ladacznicy" i...to się leczy ;-) Ps. nie mogłam się powstrzymać, też się setnie ubawiłam...

Temat jest piekielnie trudny, niestety. Jeśli nie jest się w skórze kobiety, która ma w perspektywie " patologię ciąży", prawdopodobieństwo komplikacji, wad wrodzonych dziecka, lęku o wynik badań genetycznych i prenatalnych, to nic się nie wie. To jest lęk zwierzęcy, przerażający, obezwładniający. Szczególnie w kraju, gdy chore, niepełnosprawne dziecko jest nadal stygmatem i znikąd pomocy. Wciąż jak u Boya Żeleńskiego " "I tak sobie wszystko załatwili; kilku panów w sile wieku rozstrzygnęło o losach milionów kobiet i poszli, zadowoleni z siebie, na kolację" Tak, pewnie te młode kobiety są głównie przeciw ograniczeniu wolności, ale pewnie mają świadomość,że jak ustąpią o krok, to będą im odbierane po kawałku wszelkie swobody obywatelskie, potem pewnie zakaz jakiejkolwiek antykoncepcji...

Ksiądz Boniecki jak zwykle - ciekawie i na poziomie. Niestety i w tym artykule pojawia się rażący oczy (i uszy) błąd językowy. Bo nie "tysiące protestujących wyszło". Przecież "tysiące protestujących WYSZŁY"! Pozdrawiam

miliony pozostały w domu.

Wasz czas się kończy, drodzy panowie. Oczywiście zaprzeczycie i wyśmiejecie mnie, ale taka jest prawda.

Strony

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]