Już w ubiegłym tygodniu Sejm miał głosować nad powołaniem posła KO Pawła Króla w skład Rady Mediów Narodowych – w miejsce odwołanego w październiku z powodów formalnych przewodniczącego RMN Krzysztofa Czabańskiego. Do wyboru jednak nie doszło, ponieważ, jak wynika z nieoficjalnych informacji kierownictwa Koalicji Obywatelskiej, sprzeciw wyrazili parlamentarzyści Polski 2050. Wcześniej klub ten chciał, by nowym członkiem RMN w miejsce Czabańskiego został ekspert, a nie poseł. Jednak w wymaganym terminie klub Polski 2050 nie zgłosił nikogo i jedynym kandydatem pozostał poseł Król.
Czy koalicja przegłosuje PiS
W tej sytuacji, tuż przed ubiegłotygodniowym głosowaniem, zdecydowano o jego przełożeniu. Najpierw na dziś, a teraz na kolejne posiedzenie Sejmu, 4-6 grudnia. Powodem ma być, według przedstawicieli KO, nieustający sprzeciw Polski 2050. Ostateczną decyzję ugrupowanie Szymona Hołowni ma podjąć po spotkaniu z samym Królem. – My nikogo nie blokujemy, ale przed głosowaniami personalnymi chcemy spotkać się z kandydatami na ważne funkcje. Dopiero wtedy postanowimy w kwestii ewentualnego poparcia – mówi szef klubu Polski 2050 Paweł Śliz.
Jeśli Król zostanie ostatecznie wybrany, wówczas obecna koalicja rządowa będzie miała większość w Radzie Mediów Narodowych. Zasiada w niej bowiem dwoje posłów PiS – Joanna Lichocka i Piotr Babinetz, a także związani z lewicą Marek Rutka i Robert Kwiatkowski. Tym niemniej, jak można usłyszeć od przedstawicieli koalicji rządowej, jeszcze nie zapadła decyzja, czy RMN w tym składzie wybierze nowe władze TVP, Polskiego Radia i PAP.
Rada może bowiem dokonywać tych zmian na mocy ustawy o jej utworzeniu z 2016 r. Przedstawiciele obecnej koalicji rządowej powołują się jednak na werdykt Trybunału Konstytucyjnego z tego samego roku. TK uznał wtedy, że prawo powoływania władz spółek medialnych ma Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (przyznająca koncesje na nadawanie, dzieląca środki z abonamentu i nakładająca kary na media za łamanie prawa).
Proces likwidacji RMN grozi upadkiem mediów
Od grudnia ubiegłego roku TVP, Polskie Radio i PAP funkcjonują w stanie likwidacji, który wprowadził minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz. Nakłada to na spółki medialne szereg ograniczeń i powoduje problemy finansowe. We wrześniu do szefa KPRM Jana Grabca dramatyczny list wysłali związkowcy z TVP, błagając o jak najszybsze zakończenie stanu likwidacji, bo przyczynia się ona do upadku spółek medialnych.
W koalicji rządowej trwają spory, czy wykorzystać większość w RMN do utworzenia nowych, stałych władz TVP, Polskiego Radia i PAP, powołując się na podnoszone problemy finansowe? A może tego nie robić, trwając przy uznaniu niekonstytucyjności RMN i poczekać na nowego prezydenta, który podpisze nowe regulacje prawne dotyczące mediów publicznych? Za pierwszym rozwiązaniem (są za nim przedstawiciele PSL) przemawia argument, że po wyborze stałych władz spółek medialnych przewodniczący KRRiT Maciej Świrski straci uzasadnienie do niewypłacania im pieniędzy z abonamentu. Dzisiaj odmawia funduszy przekonując, że nie przysługują one spółkom w stanie likwidacji. Tym bardziej że legalność powołania likwidatorów jest wątpliwa prawnie.
Decyzja, z której ścieżki skorzystać, ma w koalicji rządowej zapaść na początku grudnia.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















