Klin czy praca?

"Na kaca najlepsza praca" - mawiają jedni. "Klina!" - wołają drudzy. Ich spór przeniósł się na gospodarkę. Ta od lat cierpi bowiem na kaca wywołanego nadmiernym klinem podatkowym, czyli wysokimi podatkami i obowiązkowymi składkami obciążającymi koszty pracy. Sprawiają one, że wypłacenie pracownikowi 1 zł tworzy dla pracodawcy koszty w wysokości 1,82 zł. Spontanicznymi lekarstwami na tę chorobę stał się outsourcing i samozatrudnienie: firmy rezygnują z osób zatrudnionych etatowo, w zamian kupując usługi od samodzielnych podmiotów gospodarczych, najczęściej założonych przez byłych pracowników. W ten sposób firmy obniżają koszty, a ich byli pracownicy na ogół uzyskują podobne wynagrodzenie dzięki temu, że płacą niższe składki na ubezpieczenie. Zjawisko, wedle szacunków, dotyczy ponad połowy z 3 mln zarejestrowanych firm jednoosobowych. Jest oczywiste, że owo przechodzenie na samozatrudnienie nie jest procesem dobrowolnym i ci, którzy taką decyzję podjęli, stali przed alternatywą: rejestrowanie działalności albo bezrobocie. Równie oczywiste jest jednak, że samozatrudnienie bezrobocie zmniejszało.
Czyta się kilka minut

Pani wicepremier Zycie Gilowskiej ta liberalizacja rynku pracy tak bardzo przeszkadza, że postanowiła położyć jej kres. Wedle forsowanych przez nią nowych przepisów samozatrudnienie nie będzie możliwe, jeżeli: odpowiedzialność wobec osób trzecich za rezultat tych czynności ponosi zlecający, są one wykonywane pod kierownictwem oraz w miejscu i czasie przez niego wyznaczonym, a wykonujący te czynności nie ponosi ryzyka gospodarczego (w takich przypadkach winna być zawarta umowa o pracę). Zmiana uzasadniana jest troską o pracujących. Troska ta jednak może się okazać dla nich (i dla gospodarki) bardzo kosztowna. Wielu firm najzwyczajniej w świecie nie będzie stać na przywrócenie etatowego zatrudnienia, co wymusi na nich całkowitą rezygnację z pewnych czynności (lub wykorzystywanie do nich "pracujących na czarno"), a przedsiębiorstwa, które mimo wszystko na to się zdecydują, zwiększą swoje koszty, co odbije się na ich zdolności do tworzenia nowych miejsc pracy. Bezrobocie zatem raczej wzrośnie, a los tych, którzy z "podmiotów zewnętrznych" staną się bezrobotnymi, zdecydowanie się pogorszy. Nikłe wydają się także szanse realizacji prawdziwego celu tej zmiany - zwiększenia wpływów podatkowych. Doświadczenie uczy, że fiskus zarabia więcej, kiedy niskie podatki płaci wielu, niż kiedy nieliczni płacą podatki wysokie. Mówiąc inaczej, znowu okaże się, że kaca (gospodarczego) lepiej leczy praca niż klin. A zwłaszcza klin podatkowy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2006