Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kaznodzieja z Krakowa

Kaznodzieja z Krakowa

10.05.2015
Czyta się kilka minut
Książka ta jest nie tylko zbiorem smakowitych anegdot z życia znanego zakonnika, ale również ważnym studium współczesnej Polski i Kościoła.
P

Po śmierci Władysława Bartoszewskiego publicyści przekonywali, że umarła epoka i że odszedł ostatni autorytet Polski. Epoka ważnych postaci historii kończy się jednak co jakiś czas, a okazuje się, że skończyć się nie może. Nawet jeśli odejdą wszyscy bardzo znani, których cenimy, to pozostaną jeszcze ci, których znamy mniej, a są równie cenni.

O tym, że jednym z nich jest o. Jan Andrzej Kłoczowski, świadczyć może nie tylko wydana właśnie jego autobiografia, ale również tłumy, które w Krakowie co niedziela przychodzą na ulicę Stolarską, do kościoła Dominikanów, by wziąć udział w odprawianej przez niego mszy.

W wywiadzie rzece o. Kłoczowski, pytany przez Artura Sporniaka i Jana Strzałkę, opowiada nie tylko historię swojego życia – to także relacje świadka zmian w Polsce i Kościele. „Proszę mnie nie podejrzewać, że urodziłem się jako zwierzę polityczne, ale – jak na porządnego Polaka-katolika przystało – odkąd sięgam pamięcią, miałem wpojoną przez ojca świadomość, że żyjemy w państwie niesuwerennym, zniewolonym i że mamy przed sobą długą i trudną walkę o przetrwanie. Gdy więc wiele lat później wstąpiłem do zakonu, myślałem, że najważniejsze, co mnie czeka, to walka o jakieś miejsce Kościoła w tym rządzonym przez komunistów państwie” – mówi Kłoczowski.

Dominikanin zaangażował się w Studencki Komitet Solidarności – od 1977 r. pełnił rolę jego duchowego opiekuna. Później Solidarność. Zbierał pieniądze na pomoc dla rodzin robotników związanych z KOR-em i skazanych na więzienie.
Kłoczowski to także Beczka – najbardziej znane duszpasterstwo studenckie w Polsce. W książce wyczerpująco opowiada o spotkaniach związanych z Beczką opozycjonistów – w klasztorze i w ich domach prywatnych. Czytano tam Kołakowskiego, później odbywały się zabawy czy śluby członków. Nie była to jednak czysta polityka: „Przyjęliśmy zasadę, że jeśli ktoś rozrzuca pod kościołem ulotki KOR-u, to wówczas duszpasterz powinien poprosić tę osobę, aby czyniła to po drugiej stronie ulicy”.

Samo wstąpienie do klasztoru nie było tak prostą sprawą. Z książki, oprócz zaangażowanego polityczne duchownego, wyłania się również człowiek o dużym poczuciu humoru: „Bodaj w 1959 r., przyjmując Komunię Świętą, usłyszałem, jak Bóg mówi do mnie: »Będziesz mój!«. A ja odpowiedziałem Bogu: »Nigdy w życiu«”. Dopytywany dlaczego, duchowny odpowiada: „Bo lubiłem dziewczyny, a szczególnie Jagę, którą traktowałem bardzo poważnie”.

Poza tym pobyt w klasztorze nie był szczególnie przyjemny, choć Kłoczowski podkreśla, że porównania do musztry wojskowej są niewłaściwe. „Musiałem nauczyć się modlić w chórze – opowiada – składać pokłony przy recytacji psalmów itd. Nie znaczyło to jednak nic w porównaniu z mękami, jakie przeżywałem z powodu jednego ze współbraci, bo stronił, łobuz, od wody i mydła, i strasznie mu śmierdziały nogi, a ja stojąc koło niego w chórze, przeżywałem piekielne katusze”.

Czytelnik, oprócz anegdot z życia Kłoczowskiego czy duszpasterstwa Beczka, znajdzie w tej książce również rzeczową analizę filozoficznych wizji słynnego zakonnika. Oto kaznodzieja precyzyjnie wyjaśnia takie pojęcia jak „filozofia religii” czy „teologia liturgii”.

Wyjątkowo ważne są również poglądy Kłoczowskiego na dzisiejsze zjawiska społeczne i polityczne. Gdy mówi o teologii wyzwolenia, Sporniak ze Strzałką pytają go o Ruch Oburzonych. Odpowiedź dominikanina brzmi: „Nie studiuję zagadnień społeczno-ekonomicznych, sądzę jednak, że wprawdzie socjalizm państwowy jest dziś nie do przyjęcia i własność prywatna musi być szanowana, sfera prywatna musi jednakowoż współdziałać z państwem i rządem w trosce o dobro wspólne”. ©℗

Jan Andrzej Kłoczowski OP „Kłocz. Autobiografia”, rozmawiają Artur Sporniak i Jan Strzałka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]