Kazachstan: trochę odejść, trochę zostać

W postsowieckich satrapiach sukcesja jest jednym z najtrudniejszych problemów.
Czyta się kilka minut

Zapisy dekoracyjnych konstytucji zapewniają o przekazywaniu mandatu w demokratycznych wyborach, ale w rzeczywistości rządzące klany dbają jedynie o pozór demokracji, a aparat państwa służy im za narzędzie do utrzymania steru rządów. Znajdujący się na szczycie piramidy lider nie zawsze ma dobry pomysł na rozwiązanie problemu przekazania władzy tak, by zapewnić bezpieczeństwo swojej rodzinie i współpracownikom po złożeniu urzędu lub po śmierci.

Rządzący od prawie 30 lat Kazachstanem prezydent Nursułtan Nazarbajew (78 lat) właśnie wybrał model przekazania urzędu głowy państwa w ręce lojalnego wysokiego urzędnika (do czasu rozpisania wyborów prezydenckich), ale przy zachowaniu ważnych funkcji kontrolnych. Nazarbajew – jako Lider Narodu i Pierwszy Prezydent (oficjalne tytuły, zapewniające dożywotnie najwyższe wodzowskie splendory i realne narzędzia sprawowania władzy) oraz przewodniczący rządzącej partii i Rady Bezpieczeństwa Kazachstanu – będzie nadal sprawował ścisły nadzór nad państwem. I nad procesem przekazywania władzy w ręce nowej generacji.

Gdy rozpadł się Związek Sowiecki, Nazarbajew faktycznie stworzył kazachstańską państwowość, jest autorytetem w kraju. Ale nie wychował następcy. Ustąpienie z urzędu i rozpisanie swoistego konkursu na objęcie schedy stworzy pole do rywalizacji najważniejszych pretendentów, spośród których stary prezydent zapewne wybierze nowego i nauczy go rządzenia. Czy operacja „Następca” się powiedzie? To zależy od wielu czynników: zdolności członków rodziny (m.in. najstarszej córki Darigi) do przejęcia władzy, lojalności dworu i aparatu wobec nowego przywódcy, stanu państwa oraz jego gospodarki. A także spokojnej reakcji sąsiadów, zwłaszcza Rosji i Chin. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2019