Reklama

Wyjść po kazachsku

Wyjść po kazachsku

w cyklu STRONA ŚWIATA
22.03.2019
Czyta się kilka minut
Patriarcha posowieckiej polityki, dobiegający osiemdziesiątki Nursułtan Nazarbajew, ustąpił ze stanowiska prezydenta. Państwem, które zbudował od podstaw, będzie rządził dalej – pewnie do śmierci.
Nursułtan Nazarbajew podczas uroczystości zaprzysiężenia nowego prezydenta, Kassyma-Żomarta Tokajewa, Astana, 21 marca 2019 r. / Fot. Władisław Wodniew / Sputnik / East News
Nursułtan Nazarbajew podczas uroczystości zaprzysiężenia nowego prezydenta, Kassyma-Żomarta Tokajewa, Astana, 21 marca 2019 r. / Fot. Władisław Wodniew / Sputnik / East News
W

W Kazachstanie opowiadają dowcip, czym wyjście po angielsku różni się od wyjścia po kazachsku. „Anglicy wychodzą bez pożegnania – powiadają Kazachowie. – My zaś głośno się żegnamy, ale nigdzie nie wychodzimy”. Oto jak w tym tygodniu pożegnał się z władzą Nazarbajew.

Przebudowa

Rządy w Kazachstanie, wtedy jeszcze prowincji Związku Radzieckiego, objął w latach 80. ubiegłego wieku, najpierw jako premier (1984), potem sekretarz miejscowej filii partii komunistycznej (1989), wreszcie prezydent (1990). W 1991 r., gdy przywódcy Rosji, Ukrainy i Białorusi w sekrecie przed towarzyszami z innych prowincji rozwiązali Związek Radziecki, Kazachstan, nie mając innego wyjścia, ogłosił niepodległość jako ostatnia z dawnych kolonii. A Nazarbajew, jeden z ostatnich i najbardziej oddanych obrońców ZSRR, pozwolił się wybrać na pierwszego prezydenta niepodległego Kazachstanu.

Uchodzący od zawsze za pragmatyka i człowieka czynu, a nie wizjonera, bronił Związku Radzieckiego nie z powodu wpojonego mu poddaństwa wobec Rosjan czy wiary w komunizm. Uważał po prostu, że lepiej podjąć próbę remontu i ratowania państwa niż rozbijać je na kawałki, by każda z prowincji ratowała się na własną rękę. Podzielał – płonną, jak się okazało – wiarę ostatniego przywódcy ZSRR Michaiła Gorbaczowa, który widząc kryzys komunistycznego państwa stwierdził, że „dłużej tak się żyć nie da”, i ogłosił jego wielką przebudowę, pieriestrojkę. Nazarbajew od początku należał do stronników Gorbaczowa i zaliczał się do jego faworytów – pod koniec panowania Gorbaczow proponował mu nawet stanowisko wiceprezydenta Związku Radzieckiego. Gdyby je przyjął, stałby się pierwszym wychodźcą z azjatyckich prowincji Rosji wyniesionym na sam szczyt władzy, drugą osobą w imperium.

Po upadku Związku Radzieckiego, zmuszony do samodzielności Nazarbajew opowiadał się za jak najbliższymi związkami z bogatszymi Rosją, Ukrainą i Białorusią, wierząc, że poprzez unię polityczną i gospodarczą z nimi Kazachstan łatwiej przetrwa najtrudniejszy czas i okrzepnie. Słowiańskie kraje, zwłaszcza Rosja pod rządami Borysa Jelcyna (1991-99), w tamtych czasach opędzały się jednak od azjatyckich sióstr i braci, uznając, że będą im zbędnym ciężarem. Dopiero kilka lat po rozpadzie ZSRR, Rosja, już pod rządami Władimira Putina, zaczęła odbudowywać wpływy w świecie i przypomniała sobie o sąsiadach.

Dyktator oświecony

Jako prezydent, Nazarbajew tworzył niepodległy Kazachstan od początku. Nigdy wcześniej Kazachowie nie mieli własnego państwa. Byli poddanymi mongolskich ord i chanatów uzbeckich, w XIX wieku zostali podbici przez Rosję. Szukając mitów założycielskich swoich niepodległych państw, Uzbecy odwoływali się do Tamerlana, Tadżycy do dynastii Samanidów, Kirgizi do legendy o wodzu Manasie. Nazarbajew uznał, że lepiej będzie mówić o przyszłości. Był największym orędownikiem idei euroazjatyckiej i związków z Europą, zarówno wschodnią (Rosją), jak zachodnią. Kazachskie drużyny piłkarskie, jako jedyne z całej Azji Środkowej, uczestniczą w turniejach o mistrzostwo Europy.

Współpraca z Zachodem miała ocalić Kazachstan przed popadnięciem w nadmierną zależność od Rosji, a także – może raczej przede wszystkim – przyciągnąć bogatych kupców, którzy będą handlować kazachską ropą naftową i gazem ziemnym (odkryto tam jedne z najbogatszych złóż na świecie) i zapewnią Nazarbajewowi pieniądze na budowę państwa (w podobny sposób – na kaspijskiej ropie – swoje państwo w Azerbejdżanie budował od zera Hejdar Alijew, ojciec dzisiejszego prezydenta, Ilhama). Wzorów ustrojowych dla Kazachstanu szukał zaś Nazarbajew nie w Moskwie ani w Brukseli czy Waszyngtonie, lecz na Dalekim Wschodzie: w Chinach Deng Xiaopinga i w Singapurze, którego premier Lee Kuan Yew (1959-90) wynalazł magiczny przepis, jak połączyć polityczną dyktaturę z ekonomiczną doskonałością.


Polecamy: Strona świata - specjalny serwis "Tygodnika Powszechnego" z reportażami i analizami Wojciecha Jagielskiego


Mając pod ręką złoża ropy, gazu i wszelkich innych surowców, Nazarbajew zbudował z blisko 20-milionowego Kazachstanu stabilne i najbogatsze państwo w całej Azji Środkowej. W Tadżykistanie wybuchła wojna domowa (1992-97), która pochłonęła kilkadziesiąt tysięcy ofiar. U Kirgizów co parę lat dochodzi do rozruchów, które doprowadziły już do obalenia dwóch prezydentów. Uzbecy i Turkmeni cierpią nie tylko tyranię, ale także biedę. Nazarbajew tymczasem rządził jak dyktator, ale dyktator oświecony, nietolerujący opozycji, ale nieprzesadzający z przemocą. Choć dla tych, którzy próbowali odebrać mu władzę, bywał bezwzględny.

Wódz narodu

Był czas, gdy jego zięć, Rachat Alijew, mąż najstarszej córki Darigi, uważany był za wschodzącą gwiazdę kazachskiej polityki i prezydenckiego dziedzica. Tyle że poczuł się zbyt pewnie: obwieścił, że dłużej na władzę czekać nie będzie, a teść dosyć się już narządził i powinien ustąpić. Nazarbajew kazał wówczas Daridze rozwieść się z Alijewem (w 2007 r.), którego nazarbajewowscy dworzanie oskarżyli o wszystkie możliwe zbrodnie, a sędziowie skazali zaocznie na długie lata więzienia. Zaocznie, bo wiedząc, co się święci, Alijew uciekł z Kazachstanu do Austrii. Aresztowany w Wiedniu na żądanie Nazarbajewa, w 2015 r. powiesił się we własnej celi. W tajemniczych okolicznościach zginęło jeszcze kilku innych śmiałków, którym zamarzyła się władza, inni zaś musieli uciekać przed sądowymi wyrokami do Europy. Pod względem brutalności Nazarbajew nie mógł się jednak równać ze swoimi kolegami po fachu, Islamem Karimowem z Uzbekistanu czy Saparmuradem Nijazowem z pustynnej Turkmenii.

W Azji Środkowej, uchodzącej od wieków za ojczyznę satrapii, przed Nazarbajewem żaden prezydent nie oddał władzy po dobroci. Kirgizi i Tadżycy swoich pierwszych prezydentów obalili. Pierwsi prezydenci Uzbeków i Turkmenów rządzili do śmierci. Nigdzie nie doszło do udanej, spokojnej, planowanej sukcesji, za to krewni, przyjaciele i towarzysze obalonych lub zmarłych prezydentów odsuwani byli natychmiast przez następców tronu od łask i przywilejów. Widząc to, Nazarbajew postanowił przeprowadzić u siebie sukcesję inaczej.

Najpierw, w 2010 r., zapewnił sobie, by posłuszny mu parlament ogłosił go oficjalnym Wodzem Narodu, któremu jako założycielowi kazachskiego państwa należy się władza absolutna i dożywotnia. Następnie kazał tak poprawić konstytucję, by pomniejszyła władzę prezydenta (ale nie Wodza Narodu), a zwiększyła kompetencje premierów, ministrów, senatorów i posłów. Przed rokiem zaś parlament nadał doradczej dotąd Radzie Bezpieczeństwa uprawnienia najważniejszego urzędu w państwie. Przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa pozostaje Nazarbajew, a jako Wódz Narodu sprawować tę funkcję może dożywotnio.

Zmiana kontrolowana

Ogłaszając swoją abdykację Nazarbajew uprzedził rodaków, że pozostanie nadal przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa, szefem rządzącej partii, wygrywającej od lat wszystkie wybory, a także członkiem rady nadzorczej funduszu strategicznego, zarządzającego petrodolarowymi dochodami kazachskiego państwa. Jeden ze znawców tamtejszej polityki uznał nawet, że ustępując ze stanowiska prezydenta, Nazarbajew tak naprawdę awansował: władzy będzie miał przynajmniej tyle samo, a dodatkowo nie będzie już musiał przychodzić codziennie do pracy.

O tym, że Nazarbajew zastanawia się nad sukcesją, mówiło się w Kazachstanie od dawna. Opóźniły ją rosyjskie awantury wojenne na Ukrainie, Wódz Narodu obawiał się bowiem, że rozochoceni zdobyczami na Krymie i w Donbasie, gospodarze z Kremla zechcą zjednoczyć z Rosją także Słowian – głównie Rosjan, osadników i potomków zesłańców (za cara, a przede wszystkim za komunistycznych sekretarzy Kazachstan pozostawał największym więzieniem i kolonią karną imperium) – stanowiących prawie połowę ludności Kazachstanu i będących większością w północnej, stepowej części kraju.

Decydując się teraz na abdykację musiał uznać, że Kazachstanowi nic nie zagraża. Liczy już 78 lat, a choć stan jego zdrowia utrzymywany jest w największej tajemnicy, mówi się, że ostatnio zaczął niedomagać i jeździ na leczenie do niemieckich i chińskich lekarzy.

Nowym prezydentem Kazachstanu został dotychczasowy przewodniczący Senatu 65-letni Kassym-Żomart Tokajew, mistrz dyplomacji, uważany za nazarbajewowskiego lojalistę i oportunistę (pierwszym dekretem przemianował stolicę kraju Astanę na Nursułtan). Zluzowane przez niego stanowisko senackiego marszałka, drugiej osoby w państwie, zajęła 55-letnia Dariga Nazarbajewa. Premierem pozostał 53-letni Askar Mamin, a wszechwładnej i wszechobecnej tajnej policji dalej przewodzi Karim Masimow, kolega szkolny i rówieśnik Mamina. Wśród najważniejszych dostojników w Kazachstanie, spośród których Nazarbajew ma wybrać przed śmiercią swojego dziedzica, wymienia się też jego bratanka Samata Abisza, czterdziestolatka, wykształconego w rosyjskiej akademii wywiadu i wyniesionego do rangi zastępcy szefa służb bezpieczeństwa (podobny urząd pełnił przed laty Rachat Alijew, dawny zięć odsunięty potem od łask). O tym, że Nazarbajew osobiście zarządza sukcesją, świadczyć może także fakt, że w lutym odwołał ze stanowiska premiera i posłał na ambasadora do Moskwy Imangalego Tasmohambetowa, uważanego w Astanie (Nursułtanie) za jednego z polityków najcięższej wagi.

Jako prezydent, Tokajew ma na razie dokończyć kadencję Nazarbajewa. Ma czas do 2020 r. W nowych wyborach prezydenckich zwycięży zapewne kandydat rządzącej partii, którego wskaże jej przewodniczący Nazarbajew. Wśród znawców kazachskiej polityki dominuje opinia, że zanim dojdzie do wyborów, Nazarbajew, jako Wódz Narodu, postara się, żeby żaden następny prezydent nie posiadł nigdy tyle władzy, ile miał on przez 30 lat rządów. Że postara się podzielić kompetencje rządzących tak, by władza nie została zawłaszczona przez żadnego z dygnitarzy i żaden, czy to prezydent, czy premier, nie mógł – jak to się stało u sąsiadów z Aszchabadu, Taszkentu czy Biszkeku – zagrozić dorobkowi i spokojnej starości Wodza Narodu ani dostatkowi i bezpieczeństwu jego krewnych oraz najwierniejszych towarzyszy.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

" ogłosił niepodległość jako ostatnia z dawnych kolonii." Odrobina obiektywizmu by sie przydala. Kazachstan nie byl kolonia, jak na to nie patrzec. "Wódz Narodu obawiał się bowiem, że rozochoceni zdobyczami na Krymie i w Donbasie, gospodarze z Kremla zechcą zjednoczyć z Rosją także Słowian – głównie Rosjan,.." Dalby Pan sobie spokoj z tymi "bajkami".
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]