Reklama

Antyrządowe protesty w Kazachstanie

Antyrządowe protesty w Kazachstanie

w cyklu ROSYJSKA RULETKA
06.01.2022
Czyta się kilka minut
Spontaniczne protesty przeciwko podniesieniu cen paliw przerodziły się w demonstracje polityczne. Jakie będą konsekwencje przysłania do Kazachstanu rosyjskiego kontyngentu wojskowego?
Protesty przeciwko podwyżkom cen gazu w Kazachstanie, 4 stycznia 2022 r. Fot. AP/Associated Press/East News
2

2 stycznia w górniczym ośrodku Żangaözen rozpoczęły się protesty wywołane podwyżkami. Szybko rozprzestrzeniły się one na najważniejsze ośrodki miejskie w całym kraju. Ludzie wyszli na ulice w dawnej stolicy Ałmaty, obecnej – Nur-Sułtanie (d. Astana) i wielu innych miastach.

Miejsce haseł socjalnych zajęły polityczne: protestujący domagali się odwołania władz lokalnych, rządu oraz usunięcia Nursułtana Nazarbajewa (przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa, który – choć formalnie złożył urząd prezydenta w 2019 r. – nadal pozostawał najważniejszą osobą w państwie).

Prezydent Kasym-Żomart Tokajew zdymisjonował rząd (premier był człowiekiem Nazarbajewa) i nawoływał demonstrantów do dialogu. Ogłosił też, że odwołuje Nazarbajewa z Rady Bezpieczeństwa i sam zajmuje stanowisko przewodniczącego. 4 stycznia władze ogłosiły odstąpienie od podwyżek, ale nie uspokoiło to sytuacji na ulicach.

Decydującym dniem okazał się 5 stycznia. Prezydent nagle zmienił front: wystąpił z ostrym przemówieniem, w którym oskarżył manifestantów nie tylko o chuligaństwo (doszło do grabienia sklepów i banków), ale terroryzm (zostały zaatakowane siedziby miejscowych władz, posterunki policji, rezydencja byłego prezydenta itd.). Kilka godzin później Tokajew uznał, że Kazachstan został zaatakowany z zewnątrz (sic!), toteż potrzebuje wsparcia sił pokojowych Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ, postsowieckie „anty-NATO”, dające członkom gwarancje wsparcia w chwili napaści z zewnątrz). Już kilka godzin później samoloty wiozące rosyjskich „mirotworców” (sił „pokojowych”) lądowały na lotniskach w Kazachstanie.


Protesty przeciwko podwyżkom cen gazu w Kazachstanie, 5 stycznia 2022 r. Fot. AP/Associated Press/East News

Nad wydarzeniami w Kazachstanie nadal unosi się wielka chmura znaków zapytania. O wielu rzeczach nie wiemy. Gdy zaczęły się ostre wystąpienia w Ałmaty i Nur-Sułtanie wyłączono internet, spacyfikowano działalność niezależnych mediów, a przez blokadę informacyjną przebijały się sprzeczne doniesienia. W chwili, gdy piszę te słowa (6 stycznia o godz. 14), wciąż nie wiadomo, co dzieje się z Nursułtanem Nazarbajewem, pozbawionym władzy przez następcę. Nie wiadomo także, co się działo dziś w nocy w Ałmaty, gdzie policja pacyfikowała protesty pod hasłem „operacji antyterrorystycznej”.

Możemy się tylko domyślać, co sprawiło, że prezydent Tokajew, przez ostatnie dwa lata zachowujący pełną lojalność wobec Nazarbajewa i jego klanu, nagle wysadził mentora z siodła przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa bez podstaw prawnych (Nazarbajew miał konstytucyjnie zapewnioną tę funkcje dożywotnio) i sam wziął się za rządzenie. Na dodatek ów mentor, dotychczas sprawnie zarządzający państwem, interesami klanu i rozgrywający powstające kryzysy, nie powiedział słowa w swojej obronie.


Czytaj także: Sąd w Berlinie skazał na dożywocie obywatela Rosji Wadima Krasikowa vel Sokołowa za zabicie byłego czeczeńskiego komendanta polowego Zelimchana Changoszwilego. To mocny akcent polityczny w pierwszych dniach działania nowego niemieckiego rządu.


 

A jaką rolę odegrał Kreml? Wywołał protesty, chcąc pozbyć się Nazarbajewa? Sterował poczynaniami Tokajewa? Czy tylko sprawnie osadził konia w biegu zakładając mu uzdę, by zapewnić sobie kontrolę nad Kazachstanem i jego elitami? Czy pomoc dla Tokajewa sprawi, że sytuacja się uspokoi, czy wręcz przeciwnie – zaogni? Co Tokajew obiecał Putinowi za obronę? Dużo pytań.

6 stycznia rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że Rosja rozpatruje protesty w Kazachstanie jako „inspirowaną z zewnątrz” próbę osłabienia bezpieczeństwa i integralności terytorialnej państwa. Tym samym zaistniały podstawy do wysłania „sił pokojowych” OUBZ. Tymczasem jeszcze dzień wcześniej rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, mówił, że protesty są wewnętrzną sprawą Kazachstanu. Cóż, jak widać sytuacja zmienia się dynamicznie.

Na wydarzenia w Kazachstanie można popatrzeć jak na lekcję poglądową pod tytułem: „Zagrożenia dla sukcesji władzy”. Sukcesja władzy jest dzisiaj dla Putina jednym z powodów silnego bólu głowy. Za dwa lata dobiegnie końca jego obecna kadencja prezydencka. Zeszłoroczna nowelizacja konstytucji (nielegalne wyzerowanie dotychczasowych kadencji) teoretycznie dała mu możliwość ponownego startu w wyborach i przedłużenia władzy do 2036 r., ale jego wątpliwa legitymacja, zawieszona na niedemokratycznym włosku, może być zakwestionowana na arenie międzynarodowej (były już takie sygnały w USA). Na Kremlu intensywnie myśli się więc nad najmniej ryzykownym scenariuszem tranzytu władzy.


Czytaj także: Groźby Rosji to nie jedyny problem prezydenta Ukrainy. Zagrożeniem jest też zapaść energetyczna, a sytuację pogarsza konflikt głowy państwa z najbogatszym obywatelem.


 

Wydarzenia na Białorusi, gdy po sfałszowanych wyborach prezydenckich doszło do masowych wystąpień, a teraz wydarzenia w Kazachstanie, gdzie następuje walka o sukcesję władzy, dają Putinowi do myślenia. Na Białorusi manifestacje zostały przez Łukaszenkę brutalnie stłumione. Uzurpator utrzymał się u władzy głównie dzięki pomocy Putina. W Kazachstanie sytuacja była inna – lider, rządzący państwem od momentu jego powstania w 1991 r., Nursułtan Nazarbajew, w 2019 r. złożył urząd prezydencki i wskazał zaufanego następcę – Kasym-Żomarta Tokajewa. Nazarbajew pozostawił sobie przewodnictwo w partii rządzącej Nur Otan oraz – co znacznie ważniejsze – w Radzie Bezpieczeństwa Kazachstanu, co miało mu zapewnić kontrolę nad strukturami siłowymi i gwarancję bezpieczeństwa dla rodziny i biznesów. Ta układanka posypała się w ostatnich dniach jak domek z kart. Jakie wnioski wyciągnie z tej lekcji Putin? Wariant białoruski (trwanie za wszelką cenę do końca) czy kazachstański (wyznaczenie następcy, co jest obciążone wielkim ryzykiem)? A może jeszcze inny?

W komentarzach poruszany jest jeszcze jeden istotny temat: konsekwencji przysłania do Kazachstanu rosyjskiego kontyngentu wojskowego. Jedni wróżą, że skończy się to kolejnym „Afganem”. Inni, że uspokoi sytuację a kontyngent zostanie albo szybko zwinięty, albo pozostanie tylko do obrony strategicznych obiektów, jak kosmodrom Bajkonur. Jeszcze inni są zdania, że pogmatwana sytuacja w Kazachstanie tak zaangażuje Moskwę, że osłabni jej nacisk na Ukrainę.

Tymczasem Ukraina pozostaje centralnym punktem rozgrywki Putina – i z Kijowem, i z Zachodem. Może dlatego w ciągu zaledwie kilku godzin załatwił on sprawę z wysłaniem „mirotworców” do Kazachstanu, nie chcąc odciągać uwagi Kremla od najważniejszej części szachownicy: rozgrywki z Zachodem o Ukrainę.

Już za kilka dni rozpocznie się kolejna runda rozmów rosyjsko-amerykańskich i rosyjsko-natowskich. Jak najszybsze uspokojenie sytuacji na azjatyckim zapleczu leży w interesach Kremla.


W każdy czwartek w serwisie Rosyjska Ruletka nowy tekst Anny Łabuszewskiej

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]