Kamienie i pokój

Przymiarki do Golgoty przechodziły przez długie stadium prób. Każda z nich mogła zakończyć się śmiercią. Gdyby udało się zrealizować wcześniejsze scenariusze, zamiast drzewa krzyża twardy kamień stałby się zarówno narzędziem śmierci, jak i symbolem życia oddanego przez Chrystusa z miłości dla nas.
Czyta się kilka minut

Żyjąc w ustawicznym zagrożeniu, Jezus nie okazuje swego lęku, nie drży, nie powraca z upodobaniem do jednego tematu. Naucza, uzdrawia, przebacza. Ukazuje styl istot wolnych, które dzięki modlitewnemu zjednoczeniu z Ojcem potrafią żyć i działać ze spokojem nawet w obliczu największych zagrożeń.

Jako świadkowie tej samej wolności winniśmy również okazywać pokój ducha na szlaku naznaczonym przez krzyk i agresję. Nie trzeba wtedy roztkliwiać się, rozdzierać szat, ubolewać nad ludzką niewdzięcznością. Trzeba spokojnie ufać Ojcu, który pozwala nam ujść z rąk fanatyków chwytających za kamienie. Doświadczając skamieniałych serc, można ocalić pokój duszy, który kojarzy się z twardością kamienia.

Abp Józef Życiński

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 30/2006