Już nikt nie będzie z nimi walczył

„Już nikt nigdy nie będzie was tu bił” – zapewniał w Kosowie miejscowych Serbów Slobodan Milošević. Była wiosna 1987 r. Od wypowiedzenia (domowej) wojny z Albańczykami rozpoczynał się właśnie krwawy rozpad Jugosławii.
Czyta się kilka minut

13 maja 2013 r. do Kosowskiej Mitrowicy znów przyjechał polityk z Belgradu. I znów mówił o Albańczykach. Ale tym razem gościa powitały wrogie okrzyki rodaków. „Zabiłbym go, gdybym tylko mógł” – zapewniał dziennikarzy pewien sklepikarz.

Na czym polega różnica? Aleksandar Vučić, wicepremier Serbii, przybył kilka dni temu, aby przekonać lokalnych przywódców do akceptacji porozumienia, które Belgrad (pod międzynarodową presją, ale i po długich wewnętrznych sporach) zawarł miesiąc temu z władzami Kosowa. Zgodnie z nim Serbowie z północy Kosowa dostaną własną policję i sąd apelacyjny. W zamian Serbia – choć jej władze zarzekają się, że nigdy nie uznają niepodległości byłej prowincji – uzna, że nad spornym terytorium faktyczną zwierzchność ma Prisztina. Nawet powściągliwy zwykle w słowach Carl Bildt, który zjadł zęby jako członek rozmaitych bałkańskich komisji pokojowych, nazwał ten układ „przekroczeniem Rubikonu”.

Vučić jest teraz najpopularniejszym politykiem w Serbii (70 proc. poparcia w sondażach!), ale rodacy z Mitrowicy go nienawidzą. Ten kontrast jest znaczący: uwolniony od balastu Kosowa Belgrad przyspieszy integrację z Zachodem. Północna część nowego kosowskiego państwa, które masowo opuszczają młodzi i ambitni, mający dość życia w lokalnych nacjonalistycznych układach, pozostanie ostatnią pamiątką po koszmarze rozpadu Jugosławii.

Choć porozumienie z Prisztiną było dla Belgradu koniecznością, Vučić przyjechał do Kosowa z deklaracją dla Albańczyków: już nikt nie będzie z wami tu walczył. W czasie spotkania przed budynkiem o politykę kłóciło się dwóch księży. Nawet lokalny Kościół prawosławny – dotąd twierdza lęków i uprzedzeń – nie broni już serbskiego Kosowa jednym głosem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2013