Już można

Instytucja jednego procenta od dawna funkcjonuje w krajach demokratycznych, powiększając współodpowiedzialność obywateli za dobro wspólne. Polacy jednak jakby tej możliwości nie zauważyli: wśród osób, które już rozliczyły się z fiskusem, niewielu z niej skorzystało.
Czyta się kilka minut

Prasa wymienia np. urzędy stołeczne, gdzie tylko ułamek procentu złożonych zeznań podatkowych uwzględniał rubrykę odliczeń na cele społeczne.

Dlaczego tak się dzieje? Można powiedzieć, że początki są trudne: i manipulacja przy zeznaniu nieco skomplikowana, i informacja, komu mianowicie wolno ofiarować ów jeden procent za mała, jeśli nie żadna. Aby móc być odbiorcą daru, organizacja musi uzyskać status “organizacji pożytku publicznego" (przyznaje ją sąd po dokładnym sprawdzeniu charakteru i odpowiedzialności). Nie wszystkie organizacje pozarządowe, których w Polsce jest mnóstwo, status ten uzyskają, a jeszcze mniej już to załatwiło. Większą rolę w widocznej dotąd niechęci podatników odgrywa jednak nieufność generalna: trzeba najpierw wpłacić, czyli jakby obciążyć się dodatkowo - a potem dopiero zrekompensować to sobie ze strony urzędu skarbowego. Nie każdy ma świadomość, że naprawdę “wyjdzie na swoje". A przecież prawdziwe znaczenie tej możliwości nie polega tylko na “bezbolesnej" operacji finansowej. Tak naprawdę jest ona faktycznym dobrem wspólnym, bo przyczynia się bez żadnej fikcji do budowania społeczeństwa obywatelskiego.

Nie ukrywamy: chcemy namówić naszych czytelników do masowej aprobaty i realizacji owego “jednego procenta". Chcemy więc przypomnieć tych parę prawd aż nadto oczywistych. Tę, po pierwsze, że organizacje pozarządowe z reguły o wiele lepiej wydają publiczne pieniądze niż urzędy państwowe: bez marnotrawstwa, z minimum biurokracji, o wiele bardziej celowo i szybciej. Po drugie: nikt nie lubi oddawać państwu swoich pieniędzy, nie będąc pewnym, jak zostaną wykorzystane i w tej mierze bodaj w jednym procencie mamy już oto pełną możliwość kontroli i prawo do informacji, co obdarowana organizacja z naszym darem zrobiła. Przy tej okazji pewien zakres spraw społecznych staje się nam bliski, bliższy niż inne, ucząc zauważania nie tylko naszych interesów prywatnych czy zawodowych. A regularność wspomagania, obliczalna już z góry, dla rzetelnie działających społeczników jest sprawą priorytetową, umożliwiającą i spokojniejsze funkcjonowanie, i planowanie odpowiedzialne. Żadne doraźne zbiórki tego nie zrównoważą.

Lista organizacji pożytku publicznego, już dziś istniejąca, prezentuje ogromny rozrzut rodzajów działalności. Są tam instytucje kościelne i świeckie, oświatowe i charytatywne, ogólnopolskie i regionalne, kultura i pomoc społeczna obok sportu i ekologii. Każdy może rozstrzygnąć, co mu najbliższe, na czym mu zależy. Szkoda byłoby, gdybyśmy w Polsce marnowali szansę, w której nie ma żadnych stron negatywnych, a dobro prawdopodobnie znacznie większe niż teraz można przewidzieć.

---ramka 326923|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2004