Jezus duszpasterz

Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wchodzi do Jerycha, zauważa Go niewidomy żebrak Bartymeusz, syn Tymeusza, i zaczyna do Jezusa krzyczeć.
Czyta się kilka minut

Wtedy ­„Jezus zatrzymał się i rzekł: »Zawołajcie go!«. I przywołali niewidomego, mówiąc mu: »Odwagi, wstań, woła cię!«. On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i szedł do Jezusa. A Jezus zwrócił się do niego: »Co chcesz, abym ci uczynił?«. Niewidomy odpowiedział Mu: »Rabbuni, żebym przejrzał«. Odrzekł Jezus: »Idź, twoja wiara cię uzdrowiła«. Zaraz przejrzał i szedł drogą za Nim”.

W tym opowiadaniu brak logiki. Skoro niewidomy prosi o pomoc kogoś, kogo nazywa synem Dawida, to jasne, że nie chodzi mu o zwykłą jałmużnę, ale o coś, co przekracza ludzkie możliwości. Wie o tym niewidomy, wie Jezus i inni. Mimo to Jezus zachowuje się tak, jakby nie wiedział, o co niewidomemu chodzi. Powie ktoś: po co rozszczepiać włos na czworo? Wydaje się jednak, że to dzielenie włosa ma sens, zwłaszcza w kontekście wypowiedzi papieża Franciszka o matczyno-ojcowskiej czułości Boga i o klerykalizmie.

Kiedyś Franciszek doradzał kaznodziejom, by na ambonie nie odpowiadali na pytania, których nikt im nie zadaje. Rozumiem przez to, że przygotowującemu się do wygłoszenia homilii nie wystarczy znajomość czytań mszalnych, Biblii, Tradycji. Konieczna jest również znajomość realiów, w jakich żyją chrześcijanie, czyli Kościół. Kaznodzieja nieliczący się z realiami od razu wziąłby się do roboty, by wyklarować niewidomemu, powiedzmy, zbawczy charakter cierpienia. Tymczasem Jezus do człowieka cierpiącego zbliża się delikatnie. Zaczyna z nim rozmawiać. Nie wyświadcza mu wspaniałomyślnie łaski ani nie traktuje go jak natrętnego petenta. Nie narzuca się ze swoimi możliwościami, ale pyta, w czym może pomóc. Jezus po prostu nie chce, by przy nim ktokolwiek w jakikolwiek sposób poczuł się pomniejszony, upokorzony. Ten Chrystusowy styl duszpasterzowania bardzo by się przydał w naszych kościelnych relacjach.

Nie tylko nam i nie tylko w tych relacjach. Politykom też. „Są dzisiaj różne dyskusje i spory dotyczące (...) przełomu 1989 roku – mówił niedawno nasz prezydent. – W Polsce nastąpiła bezkrwawa w zasadzie rewolucja. (...) Nie ma dzisiaj dziesiątek, setek czy tysięcy krzyży nad mogiłami młodych ludzi, (...) którzy być może byliby gotowi walczyć o wolną Polskę z bronią w ręku. Płacimy za to jednak cenę i wszyscy mamy tego świadomość. Tą ceną są także choroby, które bez przerwy, choć w coraz mniejszym stopniu, drążą nasze państwo od tamtego czasu”. Czy z tego wynika, że lepiej byłoby dla nas, gdyby owe groby jednak zaistniały? Strach pomyśleć, że ktoś mógłby takiemu pomysłowi na rozwiązywanie konfliktów społecznych i politycznych przytaknąć. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2018