Jesteśmy w tym wszyscy

W gdańskiej bazylice Mariackiej, podczas pogrzebu prezydenta, przemijanie równym krokiem odmierzała marynarka wojenna.
Czyta się kilka minut

Co pół godziny zmiana warty, żeby nie wiadomo co, przez całą długą uroczystość. Uderzenia paradnie podkutych butów wbijały do mojej głowy podniosłość chwili, niby nie musiały nic podkreślać, ale i tak nadawały kontekst. Państwowy. Ostateczny. Nieunikniony. Czas wypadł z ram, ale jest rytmicznie odmierzany.

Podczas homilii kontemplowałem „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga, a raczej nie do końca udaną sądu ostatecznego kopię. Tak czy owak, przekaz jest jasny, w sumie: policzono, zważono, rozdzielono. Ci na prawo, ci na lewo, i finito – niezależnie od sondaży. Na górze Chrystus na tęczy. Prawica (czyli lewica) do piekła, lewica (czyli prawica) do nieba. Z tyłu obrazu widać było obrazy ruchome, na umieszczonym w nawie ekranie kadry z telewizyjnych kamer „na żywo” z pogrzebu. Nasi politycy. Rodzina śp. prezydenta Adamowicza. Tłumy gdańszczan wokół świątyni.

Patrzyłem trochę w systemie Windows, to na postaci sądu ostatecznego, to na postaci ceremonii pogrzebowej, przerzucałem wzrok to tu, to tam. Sławoj Leszek Głódź im bardziej pragnął wcielić się w Piotra Skargę, tym mniej mu się udawało. Nastąpiła zmiana warty.

Jak dobrze zagrać swoją tragiczną rolę w tym historycznym spektaklu? Oczywiście można się nie pojawić, w ten sposób wystawiając sobie ostateczne świadectwo. Można post factum oświadczyć, jak inny mąż stanu z polskiej piaskownicy: „ten spektakl nie jest o mnie”.

Otóż nie, z naszego przedstawienia nie da się uciec, i nie jest bynajmniej tak, jak się jaśniepaństwu zdaje. Jest tak, jak mówił ojciec Ludwik Wiśniewski, Piotr Adamowicz, Magdalena Adamowicz. Cisza nie może oznaczać przemilczenia.

Po drodze na pogrzeb, na praskim lotnisku im. Václava Havla, widziałem wyświetlaną na ciemnej ścianie myśl patrona: „Żadne zło nie zostało wyeliminowane przez walkę z symptomami. Trzeba usunąć przyczyny zła”. W którym momencie przyczyniałem się do zła? I dalej: czy jako ludzie teatru odgrywaliśmy w spektaklu ostatnich lat wyłącznie role ofiar? Czy uważam, że w teatrze można zbierać pieniądze na zabójcę Jarosława Kaczyńskiego? Czy można – w przypływie nader spóźnionego refleksu – ową nieszczęsną scenę zastąpić teraz... minutą ciszy za zamordowanego Pawła Adamowicza? ©

Czytaj także: Tadeusz Sławek: Ludzi dobrej woli jest więcej

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2019