Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Jemen: nalot na autobus z dziećmi

Jemen: nalot na autobus z dziećmi

ze Stambułu
10.08.2018
Czyta się kilka minut
W atakach prowadzonych przez lotnictwo Arabii Saudyjskiej w północnym Jemenie zginęło w minionych dniach kilkudziesięciu cywilów, wśród nich wiele dzieci.
Wrak autobusu, który 9 sieprnia został zbombardowany przez samoloty arabskiej koalicji, na czele której stoją Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Saada, Jemen, 10 sierpnia 2018 r. / FOT. STRINGER / AFP / EAST NEWS
Wrak autobusu, który 9 sieprnia został zbombardowany przez samoloty arabskiej koalicji, na czele której stoją Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Saada, Jemen, 10 sierpnia 2018 r. / FOT. STRINGER / AFP / EAST NEWS
Ś

Świadkowie relacjonują, że w czwartkowy poranek, 9 sierpnia, samoloty arabskiej koalicji, na czele której stoją Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, zbombardowały targowisko w pobliżu miasta Saada, trafiając także szkolny autobus pełen dzieci. Lokalne władze w Saada podały, że zginęło co najmniej 50 osób i prawie 80 zostało rannych (ostateczna liczba ofiar może być większa).

Międzynarodowy Czerwony Krzyż potwierdził atak na szkolny autobus i podał, że do lokalnych szpitali, które są wspierane przez MCK, zwieziono dziesiątki zabitych i rannych. „Wielu zabitych, jeszcze więcej rannych, większość z nich poniżej dziesiątego roku życia” – napisał na Twitterze Johannes Bruwer, szef delegacji MCK w Jemenie, dodając, że organizacja posłała do Saady dodatkową pomoc dla rannych. Zgodnie ze swoimi wytycznymi, MCK nie podał żadnych informacji na temat tego, kto przeprowadził nalot.

Saudyjczycy kontra Huthi

Miasto Saada i prowincja o tej samej nazwie są kontrolowane przez szyickich rebeliantów Huthi, przeciwko którym Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i ich sojusznicy prowadzą od trzech lat wojnę. Jeszcze tego samego dnia koalicja potwierdziła, że jej samoloty przeprowadziły naloty, zaznaczając w swoim oświadczeniu, że była to „uprawniona operacja wojskowa”, przeprowadzona „w zgodzie z humanitarnym prawem międzynarodowym”. Wymaga ono od walczących stron, aby chroniły cywilów i cywilne instytucje.

Saudyjczycy zarzucili rebeliantom Huthi, którzy są wspierani przez Iran, że wykorzystują dzieci jako żywe tarcze. Riad twierdzi, że celem nalotów było stanowisko rebeliantów, z którego dzień wcześniej Huthi mieli ostrzelać rakietami saudyjskie miasto Jazan, odległe o 200 km. Saudyjczycy twierdzą, że w ich ataku zginęła jedna osoba, a 11 zostało rannych.

W ostatnich miesiącach rebelianci Huthi wystrzelili dziesiątki rakiet i granatów moździerzowych na cele położone na terenie Arabii Saudyjskiej; używali też bezzałogowych dronów. Dwa tygodnie wcześniej Huthi zaatakowali dwa saudyjskie tankowce, płynące przez cieśninę łączącą Morze Czerwone z Zatoką Adeńską, w konsekwencji tego ataku Arabia Saudyjska musiała czasowo wstrzymać transport swojej ropy przez Morze Czerwone.

Saudyjsko-irańska „wojna zastępcza”

Według raportu ONZ, Iran – rywal Arabii Saudyjskiej w tym regionie świata – cały czas dostarcza Huthim rakiety balistyczne krótkiego zasięgu i inne uzbrojenie, pomimo obowiązującego od trzech lat embarga na dostawy broni do Jemenu. Używane przez rebeliantów rakiety i drony mają wykazywać podobieństwa do uzbrojenia produkowanego przez Iran – podała pod koniec lipca agencja AFP, powołując się na ten poufny raport.

Teheran zaprzecza tym zarzutom i twierdzi, że rakiety używane przez Huthich pochodzą z dawnych zapasów armii jemeńskiej, i że rebelianci jedynie udoskonalili je technicznie.

Saudyjczycy i ich sojusznicy interweniowali w Jemenie wiosną 2015 r., aby odeprzeć Huthich (i tym samym także ich irańskiego protektora), którzy wcześniej opanowali znaczną część Jemenu. Amerykanie wspierają saudyjską koalicję logistycznie, danymi wywiadowczymi i doradcami wojskowymi. W ciągu ostatnich trzech lat samoloty Saudyjczyków i ich sojuszników wielokrotnie bombardowały cele cywilne: orszaki weselne i pogrzebowe, szpitale czy wodociągi. Na tydzień przed atakiem na Saadę, w nalotach na szpital i targ rybny w portowym mieście Hudeida zginęło co najmniej 55 osób, a 170 zostało rannych. Rzecznik koalicji, kapitan armii saudyjskiej Turki al-Maliki zaprzeczył wówczas, aby odpowiedzialność za te ataki ponosiła koalicja i obarczył winą Huthich.

Dramat humanitarny

W wojnie jemeńskiej zginęło do tej pory ponad 10 tys. ludzi. Jej skutkiem jest też kryzys humanitarny – w opinii obserwatorów, najgorszy obecnie taki kryzys w skali światowej. W obliczu tych faktów narasta presja na arabską koalicję, aby zakończyć tę wojnę. Na początek września zaplanowano w Genewie rozmowy pokojowe – byłyby to pierwsze takie rozmowy od dwóch lat.

Wprawdzie zakulisowe rozmowy, w których w roli pośrednika występuje przede wszystkim Oman – ten sułtanat na Półwyspie Arabskim sąsiaduje zarówno z Arabią Saudyjską, jak też z Jemenem – doprowadziły do tego, że Huthi zaprzestali ataków w cieśninie Bab al-Mandab, dzięki czemu Arabia Saudyjska mogła w minionym tygodniu wznowić transporty ropy przez Morze Czerwone. Jednak z drugiej strony doszło do nasilenia walk o miasto Hudeida. Równocześnie Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie apelują, aby wspólnota międzynarodowa zwiększyła presję na Huthich, żeby skłonić ich do większych ustępstw.

Wszystko to nie zmienia faktu, że tymi, którzy ciągle najbardziej cierpią w tym konflikcie byli, są i będą jemeńscy cywile.

Przełożył WP

INGA ROGG jest reporterką szwajcarskiego dziennika „Neue Zürcher Zeitung” na Bliskim Wschodzie. Przez wiele lat mieszkała w Bagdadzie, obecnie mieszka w Stambule.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jak nie patrzec Arabia Saudyjska & Co. zaatakowaly sasiedni kraj, ktory, niezaleznie od wewnetrznych turbulencji AS nie zagrazal. Z drugiej zas strony zastanawiajacym jest jak niewiele pisze sie o tej wojnie, jesli porownamy to z z morzem histerycznych artykulow o Syrii, gdy konflikt byl u szczytu intensywnosci. Wiele zalezy od tego, kto kogo wspomaga. W tym przypadku agresor ma calkiem intensywne wsparcie USA i Wielkiej Brytanii, co jest glejtem nietykalnosci.

Żeby przywrócić równowagę i pokój na Bliskim Wschodzie konieczne jest wzmocnienie Państwa Izrael. Tylko to gwarantuje kres bezsensownych wojen. Szkoda dzieci...

@ Samuel Lorentz Rzecz w tym, ze polityka Izraela jest czescia problemu i konfliktow. Trudno wiec mowic i pisac o wzmocnieniu Izraela jako gwarancji pokoju. Poza tym o jakim wzmocnieniu mowa? Militarnym? Problemy polityczne i spoleczne nie zostana rozwiazane przy pomocy broni.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]