Pracownicy Banku Światowego nie mieli za co lubić swojego szefa Paula Wolfowitza. Gdy z początkiem 2005 r. ogłoszono, że George W. Bush nominował go na prezesa, uznano to za co najmniej kontrowersyjne: były wicesekretarz obrony USA nie był bankowcem, stanowisko otrzymał z politycznego nadania. Na paradoks według niektórych zakrawało, że prezesem instytucji wspomagającej kraje rozwijające się został autor doktryny o unilateralizmie USA i prowadzeniu wojen prewencyjnych. Wreszcie, zadeklarował walkę z biurokracją i korupcją, o które oskarżał Bank układający się jakoby z kacykami trzeciego świata. Już choćby ten zarzut tłumaczy gwizdanie, którym pracownicy Banku odpowiedzieli mu na przeprosiny za skandal, który właśnie wybuchł. Otóż Wolfowitz, gdy negocjował objęcie funkcji, ujawnił swój związek z pracownicą BŚ. Komisja etyczna na wniosek zarządu doradziła, by owa kobieta - Shaha Riza, specjalistka ds. komunikacji, została przesunięta poza bank, by nie podlegać Wolfowitzowi, jednak z podwyżką i awansem, jako rekompensatą za ingerencję w karierę. Teraz zarząd ujawnił, że prezes ręcznie sterował zasadami rekompensaty, zapewniając Rizie astronomiczną serię podwyżek i potencjalny awans - po powrocie do Banku, gdy on skończy dwie kadencje - na wiceprezesa.
Merytorycznie nieprzygotowani polityczni nominaci? Stanowiska jako apanaże? Ustawianie krewnych i znajomych, czyli tzw. polityka prorodzinna? Brzmi znajomo; zwłaszcza, gdy w "Wall Street Journal" czyta się, że siły pragnące zachowania status quo w Banku wyjęły haka na Wolfowitza, mszcząc się nań za nieprzejednanie w walce z korupcją. Może nawet raźniej się robi, gdy pomyśleć, że Amerykanie też to przerabiają. Z jedną wszelako różnicą: u nas w instytucji obdarzonej takim prezesem raczej wzrusza się ramionami i nie podnosi wzroku. A już na pewno się nie gwiżdże.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















