We wrześniu uczennica jednej z dolnośląskich szkół średnich odebrała sobie życie. Rodzice dziewczyny – przekonani, że jedynym powodem jej decyzji był hejt, jakiego doświadczała ponoć od kilku lat – zorganizowali marsz milczenia. Liczne ogólnopolskie media informowały o tej tragedii, sposobie upamiętnienia jej oraz jej jedynej domniemanej przyczynie, upubliczniając nazwę miejscowości oraz imię, wiek i wizerunek nastolatki. Dziennikarze przytaczali słowa rodziców mówiących, że nie chcą, by śmierć ich córki poszła na marne, i że wierzą, iż ona również by tego nie chciała. Chcą natomiast chronić inne dzieci przed hejtem i zapobiegać tragediom takim jak ta, której doświadczyło ich dziecko.
Niestety niektóre działania, jakie zostały podjęte po śmierci ich córki – zarówno organizacja marszu milczenia, jak i nagłaśnianie tej sprawy w mediach w sposób opisany powyżej – mogą wywołać efekt przeciwny do zamierzonego. Zamiast zmniejszać, zwiększają bowiem ryzyko, że kolejne dziecko postanowi odebrać sobie życie.
„Nie zachęca się do organizowania apeli, do tworzenia konduktów pogrzebowych, żeby kilkaset osób ze szkoły szło na pogrzeb, by nie gloryfikować śmierci samobójczej. Bo być może jakiś uczeń pomyśli: o, mam takie same problemy, może po mojej śmierci ktoś je zauważy, będą płakać i robić apele” – mówiła w wywiadzie dla serwisu zdrowie.pap.pl dr Halszka Witkowska, suicydolożka, pomysłodawczyni i koordynatorka serwisu „Życie warte jest rozmowy”. W serwisie tym można umówić się na bezpłatne konsultacje ze specjalistą suicydologiem. Są one przeznaczone dla osób w żałobie, których bliski odebrał sobie życie, a także dla rodziców, których dziecko jest po próbie samobójczej, ma myśli samobójcze albo się okalecza, oraz dla pracowników szkół, w których uczeń ma podobne problemy albo popełnił samobójstwo. Z bezpłatnych konsultacji mogą skorzystać także duchowni.
Wielka szkoda, że organizatorzy marszu milczenia dla zmarłej niedawno dziewczyny – niewątpliwie kierowani najlepszymi pobudkami – nie skorzystali z tego profesjonalnego wsparcia. Jeszcze większa, że liczni dziennikarze relacjonujący tę tragedię i sposób upamiętnienia jej nie przeczytali opublikowanego w serwisie „Życie warte jest rozmowy” poradnika dla pracowników mediów. Dowiedzieliby się bowiem, że należy unikać „nadmiernych uproszczeń w przedstawianiu domniemanych motywów i przyczyn samobójstwa oraz oskarżania i wskazywania winnego. Samobójstwo nigdy nie jest spowodowane jednym czynnikiem”.
Przede wszystkim jednak dowiedzieliby się, że „Identyfikację osoby podatnej na negatywny przekaz medialny z ofiarą samobójstwa zwiększa podanie imienia tej ostatniej, wieku i problemu, który był »jedynym« powodem samobójstwa, i który został w ten sposób »rozwiązany«. Opisując zdarzenie w ten sposób zwiększamy ryzyko kolejnych tragedii”. Być może wiedząc to wszystko, dziennikarze nie podjęliby tego ryzyka.
Wsparcie dla dzieci i młodzieży:
Wsparcie dla dorosłych:
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















