Reklama

Jak mówić o Wielkich Sprawach?

Jak mówić o Wielkich Sprawach?

31.05.2021
Czyta się kilka minut
Dziesiątki opublikowanych artykułów i zorganizowanych wydarzeń miały nas – choć trochę – zbliżyć do nieskończoności.
POGONICI / STOCK.ADOBE.COM
K

Kiedy przychodzi do mówienia o „Wielkich Pytaniach”, bardzo trudno jest dobrać odpowiedni głos – wystarczająco poważny, ale jednocześnie nie nabożny. Żeby zrozumieć istotę problemu, wystarczy przytoczyć solidną próbkę pytań, z którymi zmagaliśmy się przez ostatnie dwa lata. Ot, po jednym na każdy z dziewięciu głównych tematów, wokół których ogniskował się nasz projekt.

Jaka jest największa konkretna liczba, którą da się wyrazić językiem matematyki? Czy komputer może naprawdę myśleć, czy tylko bardzo dobrze imitować myślenie? Czy przedstawiciele rdzennych kultur Amazonii raczej korzystają, czy tracą na kontakcie z kulturą Zachodu? W jakim stopniu Bóg Starego Testamentu jest rzeczywiście podobny do człowieka? Co istnienie człowieka mówi o Kosmosie? Czy da się odczytać myśli ludzkie przy pomocy technologii? Jaką rolę ogrywają choroby w życiu jednostek i społeczeństw? Czy zwierzęta faktycznie posługują się językiem w takim samym sensie jak ludzie? Czy są jakieś argumenty za chęcią rozmnażania się; a co z ludźmi, którzy programowo nie chcą mieć dzieci?

Nietrudno zauważyć, że uczciwe zmierzenie się z tymi problemami wymaga zastanowienia się, czym „tak naprawdę” są kultura, język, życie czy moralność. I taka była nasza intencja – odważnie wskoczyć w sam środek problematyki, która nawet w pierwszych tekstach filozoficznych zapisanych ręką ludzką przedstawiana jest jako „odwieczna”. Nie da się tego zrobić niefrasobliwie. Z drugiej strony filozofowanie na „te tematy” bardzo lubi przekształcać się w nabożne przerzucanie się greką, łaciną i sanskrytem, Wielkimi Autorytetami i uczonymi klasyfikacjami. Tego też nie chcemy – przecież „Wielkie Pytania” miały być punktem wyjścia do rozmowy, a nie serią akademickich wykładów. Jeśli pytania te nie są aktualne – a przynajmniej nie na tyle, że da się je przetłumaczyć na konkretne, drobne pytanka, na które czasem po prostu da się odpowiedzieć – to po co się nimi zajmować?

Bóg i teoria wszystkiego

Po dwóch latach spędzonych na redagowaniu artykułów publikowanych w dziewięciu dodatkach do „Tygodnika Powszechnego” – łącznie dokładnie sześćdziesięciu pięciu – muszę powiedzieć, że patrzę na ten zbiorek ze spokojem. Chyba się udało. Najbardziej cieszą mnie te momenty, kiedy pradawne pytania nagle stawiane są w nowym świetle przez na pozór niewinne, drobne odkrycie. Ot, zagadka pochodzenia Wszechświata. W dodatku „Teorie wszystkiego”, opublikowanym w marcu 2020 r. (wraz z numerem 12 „Tygodnika”), zmagaliśmy się z nią z kilku różnych perspektyw. Przypomnieliśmy też postać Edwina Hubble’a – astronoma, który stał się jednym z najsłynniejszych naukowców w dziejach, badając kolor odległych galaktyk. Zauważył z czasem, że coraz to bardziej oddalone obiekty w Kosmosie wydają się być coraz bardziej „poczerwienione”, co – słusznie – zinterpretował jako ślad po ich odsuwaniu się od nas. Ale jak to, czyżby Ziemia była w centrum Wszechświata i wszystko panicznie przed nią uciekało? Jest jeszcze jedno wyjście: wszystko odsuwa się od wszystkiego innego, choćby ze swojej własnej perspektywy nie ruszało się z miejsca. To sama przestrzeń z każdą chwilą „puchnie” – a więc i kiedyś, skończoną liczbę lat temu, jej „rozmiar” zbliżał się do zera. Obserwacja ta wywołała potężną rewolucję – nie tylko w fizyce i astronomii, ale również w teologii. Trudno bowiem myśleć tak samo o Stworzeniu, gdy dzieje Wszechświata widzimy w zupełnie nowym świetle. A zaczęło się od żmudnego mierzenia długości fal światła galaktyk…

Tego typu przypadki dają nadzieję na postęp, nawet w tak zawiłych kwestiach jak pytania ostateczne. W dodatku „Bóg”, opublikowanym w grudniu 2019 r. (wraz z numerem 51 „Tygodnika”), biblista Marcin Majewski wyjaśniał, jak najnowsze badania archeologiczne wpływają na nasze rozumienie JHWH, czyli starotestamentowego Boga. Teolog i terapeuta ks. Jacek Prusak tymczasem pisał o relacji z Bogiem językiem współczesnej psychologii – dla osoby głęboko wierzącej, bądź co bądź, jest to relacja międzyosobowa. Próby „aktualizacji” spraw ostatecznych i podporządkowywania ich rozwojowi nauki to oczywiście niebezpieczna gra i dobrze jest nie zapomnieć o zdrowej dawce pokory. W tym samym dodatku filozof i teolog Piotr Sikora przestrzegał nas przed ograniczeniami umysłu ludzkiego, próbującego zrozumieć Boga tak, jak rozumiemy przepis na szarlotkę. Z kolei we wspomnianym wyżej dodatku o „teoriach wszystkiego” czytaliśmy wspólnie „Sen o teorii ostatecznej” – piękną książkę napisaną przez Stevena Weinberga, jednego z najwybitniejszych XX-wiecznych fizyków, który ostatecznie doszedł do wniosku, że próba objęcia „naprawdę wszystkiego” prawami fizyki to program tyleż odważny, co mający w sobie wiele z marzenia sennego.

Licealne osobliwości

Nieustające przeskakiwanie między wielkimi ambicjami poznawczymi a przyziemnymi detalami nauki i technologii towarzyszyło nam przez cały czas trwania projektu. Nic nie ilustruje chyba tego napięcia lepiej niż trwająca mniej więcej od półwiecza walka o stworzenie „komputerowego umysłu”, którą relacjonowaliśmy w dodatku „Sztuczna inteligencja” (w kwietniu 2019 r., opublikowanym w numerze 16 „Tygodnika”). Stawki w tej grze są niewyobrażalne. Od strony praktycznej trudno wyobrazić sobie konsekwencje posiadania do dyspozycji inteligencji, która czysto potencjalnie może górować nad ludzką, jak ludzka góruje nad mysią. Już teraz komputerowe programy tłumaczeniowe, które opisywał dla nas kognitywista Marcin Miłkowski, stanowią zagrożenie dla zawodu tłumacza, a algorytmy generujące „fikcję prawdziwszą niż rzeczywistość” budzą wątpliwości etyczne i polityczne. Od strony teoretycznej pojawienie się „drugiego umysłu” – po tym pierwszym, organicznym, wyłaniającym się z pracy mózgu – rodzi nadzieje na zrozumienie, „o co tak naprawdę chodzi w tym całym umyśle”. Tymczasem twórcy sztucznej inteligencji przekonują nas, że jest to tylko zbiór sprytnych sztuczek, a bliskie poznanie anatomii dowolnego programu komputerowego, bez względu na to, jak spektakularne byłyby jego wyczyny, tylko potwierdza zblazowanie programistów. Z drugiej strony, po zajrzeniu do ludzkiej czaszki też nie znajdziemy nic poza elektryczną galaretką. Jak to więc jest z tym umysłem?

I tak już było cały czas. Od 2019 r., od kiedy ruszyły nowe „Wielkie Pytania”, tydzień w tydzień miotaliśmy się między filozoficznymi chmurami a słodkim błotkiem konkretu. A co dopiero w czasie spotkań z czytelnikami, uczestnikami „Lekcji czytania”, gośćmi na festiwalach Conrada i Copernicus oraz widzami naszych filmów, którzy jakże chętnie wchodzą z nami w dyskusje online. Bywało, że na przestrzeni kilku minut najpierw padało pytanie o to, skąd wziął się Wszechświat i czy to naprawdę Bóg go zaprojektował, a chwilę później zastanawialiśmy się, które rozwiązania równań pola ­Einsteina posiadają osobliwości na mocy twierdzeń Hawkinga-Pen­rose’a. Licealiści zaskakiwali nas abstrakcyjnymi pytaniami sięgającymi korzeni słów i idei, a emerytowani lingwiści poprawiali naszych wykładowców w subtelnych kwestiach dotyczących klasyfikacji dialektów języka fińskiego.

Ostatecznie okazało się, że całe to przedsięwzięcie ma charakter nieskończony, by nie rzec: fraktalny. Wielkie pytania składają się z pytań średnich, te zaś z drobnych; a gdy już się wydawało, że rozłożyliśmy je ostatecznie na drobne, nieledwie trywialne pytanka, nagle okazywało się, że w każdym z nich kryje się któraś z naszych Wielkich Tajemnic. Znaleźliśmy też po drodze kilka całkiem interesujących Średnich Odpowiedzi, ale największym sukcesem projektu był chyba fakt, że doszło przy okazji do niezliczonych Długich Rozmów. Tego nam wszystkim najpilniej potrzeba. ©℗

Czytaj bezpłatnie wszystkie artykuły z serii „Wielkie Pytania na nowo” w serwisie TygodnikPowszechny.pl/wielkiepytania

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Filozof przyrody i dziennikarz naukowy, specjalizuje się w kosmologii, astrofizyce oraz zagadnieniach filozoficznych związanych z tymi naukami. Pracownik naukowy Uniwersytetu...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]