Reklama

Jak Kaszuba z Kaszubą

Jak Kaszuba z Kaszubą

26.03.2007
Czyta się kilka minut
TOMASZ ŻUROCH-PIECHOWSKI: - Nazwa "Kaszuby" pojawia się w źródłach pisanych późno, w 1238 r. Pan twierdzi, że ma dawniejszą metrykę.
P

PROF. GERARD LABUDA: - Nie wiemy, co oznacza słowo "Kaszuby", nie ma etymologii. Jest tylko zapis ks. Stanisława Kujota, że w jego rodzinnych okolicach pod Tucholą na bagno, błoto i wodę mówiono "kaszuby". Uważam, że to nazwa pochodzenia bałtosłowiańskiego, archaiczna, tego typu co Wieleci, którzy występują u Ptolemeusza w 150 r. po Chrystusie. Nazwa "Kaszuby" nie występuje wśród nazw polskich. Końcówka "-uby", "-uba", Kaszuba, jest bardzo rzadka w polszczyźnie. Natomiast temat "kasz" jest mocno reprezentowany w nazwach bałtyjskich. Kaszuby to nazwa nie do objaśnienia na gruncie języka polskiego i z pewnością nie jest słowiańska.

- Skąd Kaszubi wzięli się na Pomorzu?

- Przyjmuję jako rzecz oczywistą, że Polska jest matecznikiem Słowiańszczyzny i stąd właśnie wyruszyli Słowianie, których olbrzymia część poszła na południe. Gdy patrzymy na mapę, widzimy, że istnieje pewna sekwencja wędrówek słowiańskich. Obo­dryci, czyli ludzie znad Odry, dali początek ekspansji za ustępującymi plemionami germańskimi i zajmowali po nich siedziby w Meklemburgii. Potem byli Wieleci, którzy znad Wisły przeszli na zachód od Odry na Pomorze Przednie. Za nimi przyszli Kaszubi, którzy zasiedlili teren od Odry do Wisły. Wyruszyli w wędrówkę z matecznika, który musiał znajdować się na pograniczu bałtyjsko-słowiańskim (Prusy-Mazowsze-Kujawy), a na ich miejsce przyszli Kociewiacy i Krajniacy. Już w XII w. Kociewie ma wyraźną osobowość. Tam występują archaiczne nazwy, np. Wieżyca i Wietcisa. Nie wzięły się z powietrza. Kociewiacy byli tam od dawna.

- Spróbujmy umiejscowić w czasie tę wędrówkę ludów pomorskich.

- Archeologowie odkryli najstarszą wieś kaszubską w powiecie myśliborskim: Dziedzice, datowaną symbolicznie na 512 r. po Chrystusie. To właśnie początek tej migracji. Natomiast na podstawie źródeł pisanych z VII w. mamy wiadomości, że ekspansja Słowian dociera do Łaby już w VI w.

- Od kilku lat 19 marca obchodzony jest Dzień Jedności Kaszubów, na pamiątkę pierwszego wystąpienia nazwy "Kaszuby": w bulli Grzegorza IX z 1238 r. Pomysł zrodził się w kręgu młodych Kaszubów. Nie ukrywam, że to ja wskazałem datę. Słyszałem opinie, że Kaszubi to tacy Polacy zniemczeni w XIX w., i pomyślałem, że warto pokazać, iż jesteśmy dłużej... u siebie. Co Pan sądzi o tym pomyśle?

- Skoro są ludzie, którzy przywiązują wagę do symboli, należy to respektować. Dobrze, że robicie taką rzecz. Przecież do niedawna nikt o bulli z 19 marca 1238 r. nie mówił. Wydobyłem ją na wierzch i wskazałem, że tam pod Szczecinem po raz pierwszy wystąpiła nazwa Kaszuby. Stare osadnictwo kaszubskie ciągnęło się wzdłuż morza, morze było źródłem utrzymania: ryby, bursztyn i inne dobra. Okolice Myśliborza to urodzajny czarnoziem, tam osiedlili się ludzie. Najstarsza kaszubska kultura państwowa wiąże się z terenem szczecińskim, a nie z ubogimi piaseczkami wschodniopomorskimi. Nasz łącznik między wschodem a zachodem to pradawna mowa - język kaszubski - i przy tym powinniśmy trwać. Kaszubi doszli do Odry, na zachód od niej byli już Wieleci.

- Czemu nazwa, która ujawniła się na zachodzie Pomorza, przetrwała jako coś żywego na jego wschodzie? Czemu Kaszubi spod Gdańska mają prawo mówić: mieliśmy własne księstwo... szczecińskie?

- Ci nad Szczecinem byli czołówką migracyjną, która przyszła z terenu macierzystego z tą archaiczną nazwą. Oni mieli tę nazwę we krwi. Za nimi ciągnęła reszta ludności, która nie miała takiej tożsamości. Na Pomorzu Gdańskim nazwę Kaszuby mamy potwierdzoną w źródłach dopiero w XV w.

- Jak nazwa ta przeszła na Pomorze Gdańskie?

- Wytworzyły się dwie państwowości kaszubskie: państwo szczecińskie na Pomorzu Zachodnim i państwo kaszubsko-kociewskie na Pomorzu Wschodnim. Mieszkali tam Kaszubi, ale ich książęta nie przywiązywali wagi do tego, by się nazwać Kaszubami. Ich tytuły wiązały się z dzielnicą, którą władali: książę słupski, książę gdański,książę świecki. Mówili po kaszubsku, ale nie wytworzyło się tam państwo jednolite narodowo, które by sięgnęło po tę nazwę. Pamiętajmy, że starą nazwę "Cassubia" upowszechnił Kościół, który przywiązywał wagę do tego, by rozróżniać pogan od chrześcijan: Kaszubów od Prusów.

- Na dworze szczecińskim nie zaistniał słowiański ośrodek kulturalny, w którym język kaszubski zyskałby możliwość rozwoju. Dlaczego kiedy zachodni Pomorzanie nazwali się Kaszubami, byli nimi z nazwy, a nie z ducha?

- Byli w VI-XIII w., potem to się zmieniło pod wpływem przewagi. To była przewaga kultury niemieckiej nad pomorską. Gdy wytworzyło się państwo kaszubskie, powstała elita aspirująca do atrakcyjniejszej kultury, podobnie w Polsce XVIII w. na dworze króla Stasia do dobrego tonu należało mówienie po francusku. To był swoisty snobizm. W procesie germanizacji Kaszubów na zachodzie decydującą rolę odegrały elity.

- Mój pradziadek mówił po kaszubsku, dziadek po niemiecku, ojciec mówi po polsku. Przez sto lat język zmieniał się kilkakrotnie. W średniowieczu było podobnie?

- Z pewnością tak. Instytucją, która zgermanizowała ludność jeszcze szybciej niż dwór książęcy, byli biskupi niemieckiego pochodzenia. Ostatnim słowiańskim biskupem w Kamieniu Pomorskim był Wojciech (1176 r.), pochodzący z Polski. Wszyscy po nim byli Niemcami. Księża mieli ogromny wpływ na promowanie niemczyzny. Ważnym czynnikiem germanizacji były klasztory osadzające ludność na prawie niemieckim. Inaczej było na wschodzie Kaszub, tu procesu zachowania języka kaszubskiego dokonała diecezja włocławska obejmująca Pomorze. W kościele słuchaliśmy Mszy po łacinie, kazań po polsku, ale między sobą mówiliśmy po kaszubsku.

- Kaszubi przetrwali krzyżackie średniowiecze w oparciu o polską strukturę kościelną, u progu XX w. Polska wróciła nad Bałtyk dzięki Kaszubom... Korzyść obopólna?

- Tak. Krzyżacy podejmowali bezustanne próby zlikwidowania archidiakonatu pomorskiego i im się to nie udało. Od 1454 r. te naciski się skończyły. Na zachodzie elita polityczna wspierana przez Kościół spowodowała germanizację, natomiast na terenie wschodnim utrzymała się mowa kaszubska. Dla terenów, które już wchodziły w obręb archidiakonatu pomorskiego, Kościół był deską ratunku, przechował świadomość, że ci ludzie mają własną osobowość. Oni doskonale rozumieli, że Krzyżacy prześladują, rabują, zabierają... Państwo krzyżackie było państwem kolonialnym.

- Po epoce potępiania w czambuł wszystkiego, co krzyżackie, zauważam tendencję do ich gloryfikacji: bo zostawili murowane zamki, bite drogi, kanały irygacyjne...

- Ha! Kosztem miejscowych! Nikt nie przynosił kapitału z Zachodu, wszystko zabierano mieszkańcom. Na Kaszubach nie było wielkiej własności kaszubskiej, bo po podboju Pomorza Gdańskiego Krzyżacy ją wykupili. Tożsamość piastowała kaszubska szlachta zagrodowa i prosty lud.

- Jeśli już mówimy o świadomości: do spisu powszechnego w 2002 r. twierdzono, że nie ma narodowości kaszubskiej.

- Podziwiam tych, którzy się przyznali do narodowości kaszubskiej. To kwestia osobistej odwagi. Tylko że to jest utopia, bo naród kaszubski przestał mieć punkt wyjścia do zrealizowania swych aspiracji 700 lat temu, gdy na zachodzie państwo kaszubskie stało się państwem zniemczonym, a na wschodzie przestało istnieć po śmierci Mściwoja II (1294 r.). Po Przemyśle II i Wacławach czeskich rządy przejął Łokietek, a potem Krzyżacy. Dopiero za Kazimierza Jagiellończyka ponownie wróciła Polska na Kaszuby, ale Kaszubi znowu nie mieli lekko. Opat Paweł z Pelplina pisał, że Kaszubów oszukano, obiecując im, że będą obsadzali grody i urzędy. Jak co do czego przyszło, Kaszubów na urzędach nie było.

- Zakłada Pan, że naród powinien mieć państwo, ale istnieją w Europie państwa wielonarodowe, jak Szwajcaria.

- Rzecz polega właśnie na tym, że narodowość, w języku francuskim nation, to jest właśnie państwo. Dopiero Florian Znaniecki powiedział, że istnieją instytucje państwowe, ale też narodowe i jako wola nosicieli świadomości narodowej mogą one państwo zastępować. Ale to co innego. Narodowości, które w Europie dziś występują, mają genezę państwową.

- A naród szwajcarski, gdzie się mówi kilkoma językami?

- To wyjątek, podobnie jak Baskowie. Reguła jest inna: najpierw państwo, potem naród. Tak było w Polsce.

- Może Kaszubi to kolejny wyjątek?

- Nie. Myśmy mieli swoje państwo i gdy je straciliśmy, przegraliśmy moment utworzenia narodu.

- Przecież państwo wschodniokaszubskie, które stało się częścią Polski, nie przestało istnieć z powodu porażki. Testament Mściwoja z 1282 r. umożliwił Przemysłowi II odrodzenie Korony Królestwa Polskiego. Traktuję ten moment jako wkład Kaszubów w budowę wspólnego państwa. Dlatego Rzeczpospolita jest moim państwem, choć etnicznie Polakiem się nie czuję, to czuję się nim w sensie obywatelskim. W artykule "Polsko-kaszubska Rzeczpospolita obojga narodów" na łamach "Nowego Państwa" publicysta Jacek Borkowicz uznał przyznanie się do narodowości kaszubskiej za...

- To jest wydarzenie. Nie odbieram tego bynajmniej negatywnie.

- …a Pan mówi, że dla nas już nastąpił koniec historii!

- Przecież Kaszubi nie dążyli do tego sami, zdecydowała historia. Naród polski powstał, bo utrzymało się państwo. Na tamtym średniowiecznym etapie tworzenia się narodów konieczna była jednocześnie tożsamość polityczna. Gdy tego elementu braknie, wytwarza się taka sytuacja jak z Baskami. Tworzy się chory organizm rewolucyjny, który obie strony prowadzi na bezdroże stałej walki.

- Różnica między Baskami a nami jest taka, że nigdy nie czuliśmy się przez Polskę okupowani.

- Oczywiście. Jednak w skrajnej wersji może to doprowadzić do sytuacji, w jakiej są ci biedni Baskowie. Ale historia przesądziła o ich losie. Tak jak w sprawach kaszubskich. Gdyby utrzymało się państwo kaszubskie na Pomorzu Zachodnim i Wschodnim, to być może powstałby naród kaszubski. Tymczasem na zachodzie zostało ono zgermanizowane, a na wschodzie przestało istnieć po Przemyśle II i zostało przefrymarczone przez Władysława Łokietka. To przerażające, jak postępował...

- …ten kacyk kujawski.

- Łokietek nie wykorzystał szansy związania kaszubszczyzny z Polską, natomiast przyszli Krzyżacy i przerwali naturalny proces integracji tej resztki Pomorza, która by zachowała tożsamość językową pod rządami Królestwa Polskiego. Kaszubszczyzna utrzymałaby się, z małymi wyjątkami, jako regionalny język w samorządzie, z własnymi urzędnikami i klerem. Na zachodzie zaś, w mateczniku, własnymi rękami zniszczono możliwość wytworzenia się kaszubskiej wspólnoty narodowej. Interpretacja historyczna dla zrozumienia tych procesów jest ważna.

- Interpretacji może być wiele, mogą wynikać nie tylko ze zrozumienia czy niezrozumienia procesów historycznych, ale z innego ich rozumienia.

- Oczywiście. Gdy tworzycie narodowość kaszubską, bierzecie za to odpowiedzialność. Jestem zwolennikiem pracy organicznej, wolę inwestować w to, co całej kaszubszczyźnie przynosi korzyść. Przecież główny wysiłek kaszubski w tej chwili jest skierowany na ratowanie mowy. Z chwilą, gdy Kaszubi przestaną mówić po kaszubsku, będzie po nich.

- Jaka jest dziś kondycja tego języka? Czy kiedyś nadrobimy zaległości po PRL?

- Kaszubski był w PRL tępiony, trzeba to otwarcie powiedzieć. W Polsce nikt nie śmiał zakazać Kaszubom oficjalnie mówienia w ich języku, ale w szkole nie wolno było go używać. Natomiast znowu wziął wówczas Kaszubów w obronę Kościół. Polski był językiem liturgicznym, ale w życiu parafialnym kaszubszczyzna była obecna.

- Jak Pan ocenia okres po roku 1989?

- Teraz jest wolność myślenia, Kościół nabożeństwa kaszubskie w pełni popiera, wraca kaszubszczyzna jako język szkolny. To czas niesłychanego rozwoju. Odżyliśmy. Zróbmy wszystko, by utrzymać świadomość kaszubskiego, bo z tym językiem łączy się etos. My, Kaszubi mówiący po kaszubsku, mamy swoistą moralność. Wyrosłem w rodzinie, która miała duże gospodarstwo, ale nikt nie zamykał drzwi, nie było złodziejstwa. Byliśmy w najlepszych stosunkach z niemieckimi sąsiadami, nie było wrogości. Póki nie przyszedł Hitler.

- Czy za 100 lat będzie można mówić o Kaszubach? A może gdzieś "na pustkach" będzie istniała ostatnia wioska, a w niej kaszubski jako język liturgiczny, znany mniej więcej tak jak sanskryt?

- To jest pytanie... Na Kaszubach nieuchronnie idzie proces włączania się do narodu polskiego. Nikt go nie jest w stanie zatrzymać. Nie wolno się temu dziwić. Wszędzie panuje język polski. Przecież to, że mój kolega szkolny ks. Bernard Sychta zbudował słownik kaszubski, to był dar niebios! Uzyskaliśmy źródło naszej dumy, bez tego słownika już by nas nie było. Narodowość kaszubska to dziś utopia. Ale jak będziecie potrafili dokonać cudu, to działajcie, w duchu wzajemnej tolerancji, która jest chlubą narodową państwowości polskiej.

Wywiad nieautoryzowany

Prof. GERARD LABUDA (ur. 1916 w Nowej Hucie na Kaszubach) jest historykiem, slawistą. Nestor polskiej mediewistyki, doktor h.c. sześciu polskich uniwersytetów. Wychowanek UAM w Poznaniu, później jego rektor. Pełnił funkcję prezesa PAN i PAU. W grudniu ub. r. opublikował "Historię Kaszubów", którą nazwał dziełem życia. Większość życia spędził w Wielkopolsce, ale podkreśla, że jest "Kaszubą z Poznania".

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]